Areszty po skoku na jubilera. Podejrzani się nie przyznają
- Sprawcy mieli dostać się do galerii przez dach, po wycięciu otworu, a potem zejść do środka po drabinie i linie.
- Areszt wobec podejrzanych był przedłużany; prokuratura wskazuje m.in. na ryzyko ucieczki i matactwa.
- Postępowanie trwa; śledczy czekają na opinie z badań DNA i daktyloskopii oraz sprawdzają możliwą recydywę.
Podejrzani nie przyznają się do włamania
Śledczy ustalili tożsamość trzech osób dzięki analizie nagrań z monitoringu oraz odtworzeniu drogi ucieczki. Wobec wszystkich trzech podejrzanych zastosowano tymczasowe aresztowanie, które później przedłużano.
Jak relacjonuje prokurator Marzena Kiełek - Łopińska rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa - Praga, jeden z podejrzanych przyznał się jedynie do posiadania zabronionych substancji, natomiast nie przyznał się do kradzieży z włamaniem i odmówił składania wyjaśnień w tym zakresie. Decyzją Sądu Rejonowego w Nowym Dworze Mazowieckim trafił do aresztu na trzy miesiące, a potem sąd uwzględnił wniosek o przedłużenie izolacji na kolejne trzy miesiące.
Dwaj pozostali podejrzani również nie przyznali się do zarzucanych czynów i odmówili składania wyjaśnień. W jednym przypadku sąd zastosował areszt na trzy miesiące i następnie przedłużył go o kolejne trzy miesiące. W drugim, po zatrzymaniu podejrzanego, wykonano wcześniej wydane postanowienie o areszcie na miesiąc, a później sąd uwzględnił wniosek prokuratora o przedłużenie na dalsze trzy miesiące.
Śledczy czekają na opinie biegłych
Prokuratura uzasadniała areszt obawą matactwa procesowego oraz ryzykiem ucieczki lub ukrywania się podejrzanych.
Śledczy wciąż czekają na opinie biegłych z badań DNA i daktyloskopii z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Stołecznej Policji oraz weryfikują, czy podejrzani działali w warunkach recydywy. Za zarzucane czyny grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.