Bohater z Pearl Harbor ustąpi miejsca Trumpowi? Ważą się losy nazwy superlotniskowca

Zamiast legendarnego kucharza, który bez przeszkolenia odpierał japoński atak na Pearl Harbor – urzędujący prezydent USA. Pentagon analizuje zmianę nazwy budowanego właśnie superlotniskowca. Jeśli plan wejdzie w życie, Donald Trump stanie się pierwszym żyjącym prezydentem w historii, którego imieniem nazwany zostanie amerykański okręt wojenny tej klasy, spychając pamięć o wojennym bohaterze na boczny tor.
Doris Miller v. Donald Trump(foto: Stocktrek Images, Inc. / Alamy/ BONNIE CASH / POOL) /PAP/EPA
Kucharz, który przeszedł do historii
Pierwotnie budowany lotniskowiec miał nosić nazwę USS Doris Miller, na cześć niezwykłego bohatera z czasów II wojny światowej. Doris „Dorie” Miller był pomocnikiem kuchennym. Wstąpił do służby w 1939 roku, w czasach gdy afroamerykańscy marynarze mogli pełnić jedynie wybrane, często najniżej opłacane funkcje na pokładach okrętów.
Podczas japońskiego ataku na Pearl Harbor w 1941 roku Miller wykazał się wyjątkową odwagą. Gdy rozpoczęło się bombardowanie, zebrał się na odwagę, by pomóc rannemu dowódcy, a następnie, mimo braku specjalistycznego przeszkolenia, chwycił za działo przeciwlotnicze i otworzył ogień do japońskich samolotów. Według relacji historycznych, zestrzelił przynajmniej jeden samolot oraz pomagał ewakuować rannych marynarzy w bezpieczne miejsce. Za swoje czyny otrzymał Navy Cross – drugie najwyższe odznaczenie Marynarki Wojennej, stając się pierwszym czarnoskórym Amerykaninem uhonorowanym w ten sposób. Zginął podczas bitwy o Makin w 1943 roku, kiedy jego okręt został zatopiony przez japoński okręt podwodny.
Jego historia została upamiętniona także w kulturze masowej – postać Millera zagrał Cuba Gooding Jr. w filmie „Pearl Harbor” z 2001 roku.
Spór o patrona supernowoczesnej jednostki
Decyzja o nazwaniu lotniskowca imieniem Doris Millera została ogłoszona podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa. Miała być symbolicznym gestem, podkreślającym wkład Afroamerykanów w dzieje amerykańskiej floty oraz przełamującym dotychczasowe tradycje, według których lotniskowce nazywane są najczęściej na cześć prezydentów lub ważnych postaci historycznych.
Obecnie, jak donoszą amerykańskie media, w Pentagonie trwają konsultacje dotyczące ewentualnej zmiany tej decyzji. Według źródeł zbliżonych do Marynarki Wojennej, na które powołuje się CNN, rozważana jest możliwość nadania okrętowi imienia Donalda Trumpa.
Byłby to pierwszy przypadek, gdy lotniskowiec zostałby nazwany na cześć żyjącego byłego prezydenta, pełniącego obecnie tę funkcję w drugiej kadencji, co wywołało liczne głosy krytyki oraz pytania o motywacje stojące za taką decyzją.
Ostateczna decyzja o nazwie lotniskowca należy do sekretarza Marynarki Wojennej, jednak w praktyce przy tego typu jednostkach głos mają również sekretarz obrony oraz inni wysocy urzędnicy Departamentu Obrony. Obecnie w proces decyzyjny zaangażowani są sekretarz obrony Pete Hegseth oraz pełniący obowiązki sekretarza Marynarki Hung Cao.
W przypadku przemianowania budowanego lotniskowca na cześć Trumpa, imię Doris Millera miałoby trafić do innej jednostki – być może niszczyciela.
Nie wiadomo jeszcze, kiedy ostateczna decyzja w sprawie nazwy okrętu zostanie podjęta. Marynarka Wojenna USA nie udzieliła dotąd oficjalnego komentarza w tej sprawie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.