Białorusin twierdzi, że KGB wysłało go do Polski. Teraz ujawnił swoją misję
Paszkowski został skazany za udział w protestach, które wybuchły na Białorusi po wyborach prezydenckich w 2020 r. Karę ograniczenia wolności ostatecznie zamieniono mu na pobyt w kolonii karnej, z której wyszedł pod koniec 2025 r. Następnie mężczyzna znalazł pracę w prywatnym przedsiębiorstwie w Mohylewie, ale popadł w konflikt z kierownictwem. Gdy chciał odejść, w zakładzie pojawili się pracownicy służb bezpieczeństwa i zabrali go do lokalnej siedziby KGB.
"Albo 15 lat, albo trzeba będzie pomóc krajowi"
Czytaj nas częściej w Google
Według relacji Paszkowskiego funkcjonariusze wypytywali go o pobyt w więzieniu, kontakty z organizacjami praw człowieka oraz ewentualne związki z zagranicznymi służbami. Mężczyzna miał również przejść badanie wariografem. Jego mieszkanie, telefon i laptop zostały przeszukane.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Na tym ostatnim urządzeniu KGB znalazło materiały, które miały stać się przedmiotem szantażu. Były to rysunki techniczne z czasów studiów inżynierskich. Służby zagroziły, że mogą one stać się podstawą do oskarżenia 23-latka o szpiegostwo przemysłowe.
Miał on wówczas usłyszeć, że grozi mu 15 lat więzienia albo że "trzeba będzie pomóc krajowi".
KGB miało wysłać go do Polski. Białorusin zdecydował się ujawnić
Wadim Paszkowski miał wyjechać do Polski, zalegalizować swój pobyt, nawiązywać znajomości i informować służby, z kim utrzymuje kontakty. Twierdzi, że funkcjonariusze KGB sami wskazali mu organizacje pomagające represjonowanym Białorusinom, do których miał się zgłosić. Oficerowie wywiadu mieli mu pomóc także w przygotowaniu wniosku o polską wizę humanitarną, którą ostatecznie otrzymał.
Przed wyjazdem 23-latek miał dostać również szczegółowe instrukcje dotyczące kontaktu ze swoim oficerem prowadzącym. Komunikacja miała odbywać się przez Telegram z użyciem VPN. W razie zainteresowania polskich służb kontakt miał być dawnym kolegą ze szkoły. W tym celu powstała specjalna konwersacja, w ramach której zaczął otrzymywać memy i dowcipy. Ustalony był również sygnał alarmowy: zmiana zdjęcia profilowego na TikToku.
Białorusin wjechał do Polski w nocy 3 października. Jak twierdzi, datę podróży wskazał mu funkcjonariusz KGB. Jeszcze przed opuszczeniem Białorusi mężczyzna zdecydował, że po przekroczeniu granicy zgłosi się do polskich służb. Następnie ujawnił okoliczności werbunku publicznie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.