Prezes Polskiej Rady Biznesu jechał pociągiem, który został zatrzymany z powodu ataku dronów. "Każdy pociąg ma przygotowaną taką instrukcję"
Kostrzewa: do ewakuacji pociągu nie doszło, to było tylko przygotowanie
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Wojtek Jargiło/PAP
Prezes Polskiej Rady Biznesu Wojciech Kostrzewa był jednym z pasażerów specjalnego pociągu z Kijowa, który w niedzielę rano zatrzymał się przy polskiej granicy z powodu ataku rosyjskich dronów. Ogłoszono jego ewakuację, ale ostatecznie ją odwołano.
Prezes Polskiej Rady Biznesu: było przygotowanie do ewakuacji pociągu, zostało anulowane
Kostrzewa opowiedział w TVN24, jak wyglądało to zdarzenie. - Mieliśmy tak naprawdę dwie sytuacje, z których pierwsza wydawała się groźniejsza - powiedział.
- Obecnie każdy pociąg ma przygotowaną taką instrukcję ewakuacji. To znaczy, w przypadku gdyby było zagrożenie atakiem dronów, to kierownik każdego wagonu zarządza ewakuację tego wagonu i wtedy trzeba po prostu opuścić pociąg, udać się w bezpieczne miejsce - tłumaczył. Zaznaczył, że "do tego nie doszło, to było tylko przygotowanie do ewakuacji".
Prezes Polskiej Rady Biznesu Wojciech Kostrzewa
Źródło zdjęcia: TVN24
- Następnie, po stwierdzeniu, że zagrożenie minęło, to przygotowanie zostało anulowane - powiedział. - Powodem bezpośrednim tego przygotowania do ewakuacji było, jak się później okazało, wydarzenie na stacji benzynowej zlokalizowanej chyba kilometr od przejścia granicznego drogowego, czyli atak drona na stację, w wyniku którego spłonęły również samochody ciężarowe - mówił Kostrzewa.
- Ta druga sytuacja, czyli drugi dron, który trafił w pociąg towarowy stojący na bocznicy po stronie ukraińskiej, to nastąpiło już po tym, jak my żeśmy dojechali do Dorohuska i tak naprawdę wsiedli do samochodów. Dowiedzieliśmy się o tym dopiero z relacji mediów - relacjonował.
Wojciech Kostrzewa: specjalnym pociągiem jechali uczestnicy Yalta European Strategy
Tym pociągiem - według relacji niemieckiego dziennika "Der Spiegel" - mieli jechać między innymi były brytyjski premier Boris Johnson oraz doradca kanclerza Niemiec do spraw polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Gunter Sautter. Informację o obecności Johnsona na pokładzie potwierdziły ukraińskie koleje państwowe Ukrzaliznycia. Swoją obecność w pociągu potwierdził z kolei były szwedzki premier i były minister spraw zagranicznych tego kraju Carl Bildt.
Kostrzewa, pytany o to, kto jechał tym pociągiem, zastrzegł, że "nie jest upoważniony do tego, żeby ujawniać szczegóły osobowe osób jadących". - To był specjalny pociąg, który transportował uczestników dorocznej konferencji Yalta European Strategy. To jest jedna z najważniejszych konferencji dotyczących sytuacji na Ukrainie, na której spotykają się zarówno politycy, jak i środowiska biznesowe i media - tłumaczył.
- Polska była reprezentowana przez wicepremiera i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, był też pan minister Marek Siwiec, był oczywiście prezydent Kwaśniewski, który jest szefem rady dyrektorów tej konferencji od niemal 20 lat - relacjonował.
Prezes Polskiej Rady Biznesu pytany był, czy pasażerowie tego pociągu, wsiadając do niego, byli świadomi procedur bezpieczeństwa i potencjalnej ewakuacji w momencie zagrożenia. - Tak, byliśmy świadomi. W każdym przedziale były rozłożone ulotki ze szczegółową instrukcją działania na wypadek ewakuacji - mówił. Dodał, że pasażerowie dostali takie instrukcje też wcześniej drogą mailową.
- Będąc w tych dniach w Kijowie, można mieć absolutnie pojęcie o tym, jak się należy zachowywać. Kijów w tych dniach jest praktycznie w stanie permanentnego alarmu przeciwlotniczego czy też antydronowego i syreny alarmowe rozlegają się co kilkadziesiąt minut czy też co kilka godzin - relacjonował Kostrzewa. - Słychać artylerię przeciwlotniczą i, jak się akurat trafi na taką sytuację, widać też zestrzeliwane drony - dodał.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.