Mieli połamać mu kości za 14 tys. dolarów w ramach politycznej zemsty

Opracowanie: Maciej Filipek Publikacja: Dzisiaj, 22 października (09:37)
Pięciu Tajwańczyków usłyszało zarzuty w związku z napaścią na komika Huanga Yi-hao, znanego z publicznej krytyki Xi Jinpinga i Komunistycznej Partii Chin (KPCh) – podał „Taipei Times”. Według śledczych zlecenie ataku miało pochodzić od obywatela Chin. Prokuratura uznaje sprawę za przykład transgranicznych represji.
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
„Sprawa dotyczy poważnego incydentu, w którym KPCh jest podejrzana o stosowanie transgranicznych represji w celu kierowania bezprawnymi elementami w naszym kraju, by tłumić odmienne głosy polityczne poprzez skrajną przemoc” – przekazali prokuratorzy z Nowego Tajpej.
Śledzenie i wypadek
Jak ustalono, chiński zleceniodawca miał obiecać 450 tys. dolarów tajwańskich, czyli około 14 tys. dolarów, za połamanie artyście kończyn. Podejrzani mieli śledzić Huanga przy użyciu GPS, a w połowie września doprowadzić do wypadku. Komik doznał urazu miednicy. Dwóch z pięciu oskarżonych przyznało się do winy.
W maju przed klubem, w którym występował Huang, doszło do innego incydentu. Dwaj mężczyźni obrzucili wejście farbą i fekaliami. Usłyszeli zarzuty gróźb karalnych oraz zniszczenia mienia.
Krytyka Pekinu
Satyryk żartował na scenie z Xi Jinpinga, porównując go do Kubusia Puchatka. Krytykował również politykę Pekinu podczas pandemii COVID-19 i narzucenie Hongkongowi restrykcyjnego prawa.
„Przez zaledwie dwie i pół minuty kpiłem z Xi Jinpinga na scenie na Tajwanie, a następnie stałem się celem ataku polegającego na oblewaniu fekaliami i celowym zderzeniu pojazdów” – napisał Huang na Facebooku. „Jeśli tak traktowani są ludzie za krytykowanie KPCh, która nawet nie rządzi Tajwanem, to jak możemy oczekiwać zachowania wolności słowa, gdyby KPCh kiedykolwiek przejęła kontrolę nad wyspą?” – pytał satyryk, apelując do polityków o wprowadzenie prawa chroniącego przed przemocą na tle politycznym.
Rada ds. Chin Kontynentalnych (tajwańska instytucja rządowa odpowiedzialna m.in. za politykę i relacje Tajwanu z Chinami kontynentalnymi - red.) oraz tajwańskie MSZ potępiły zastraszanie artysty jako „złośliwą próbę narzucenia politycznego milczenia”. Zapowiedziały ściganie osób współpracujących z zagranicznymi, wrogimi siłami.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.