Wstrząsająca relacja byłego więźnia. Osadzeni wstrzykiwali sobie HIV

Wieloletnie przebywanie w więzieniu może doprowadzić więźniów do desperackich decyzji. Niektórzy są gotowi nawet narazić własne życie, żeby opuścić zakład karny. - Potrafili robić sobie krzywdę i to taką krzywdę, o której ja tu nie chcę opowiadać - mówił Michałowi Korościelowi Marek Ksieniewicz w programie "Teraz WP".
W tym odcinku "Teraz WP" Michał Korościel porozmawiał z Markiem Ksieniewiczem, który spędził blisko 15 lat w polskich więzieniach. Rozmówca opowiedział o dramatycznych sytuacjach, do których dochodziło za kratami.
Wstrzyknęli sobie wirus HIV
Niektórzy więźniowie byli tak zdesperowani, by wydostać się na zewnątrz i zobaczyć ludzi spoza więzienia, że decydowali się na skrajnie niebezpieczne działania, np. łykając żyletki.
– Wolność w więzieniu jest czymś najbardziej upragnionym. Ludzie dla odzyskania wolności potrafili robić sobie krzywdę – przyznał.
Jako jeden z przykładów przywołał historię swoich dwóch współwięźniów, którzy podjęli zdesperowaną próbę. - Moich dwóch kolegów wstrzyknęło sobie wirus HIV i po miesiącu zmarli. Specjalnie sobie wstrzykiwali, żeby wyjść na wolność - opowiadał.
Rozmówca przyznał, że takie rzeczy łatwo można dostać w więzieniu pomimo wielu ograniczeń. - Więzienie to jest taka instytucja, gdzie można wszystko załatwić, jeżeli się bardzo chce, jeżeli należy się do podkultury więziennej, ma się różne układy, możliwości, to można załatwić wszystko - wyjaśnił.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.