Był karany 12 razy, wsiadał za kierownicę po pijanemu. Wyższy wyrok dla recydywisty
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak o zaostrzeniu kar dla drogowych recydywistów
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga w Warszawie przypomniała, że 20 grudnia 2020 roku Artur J. prowadził w Wołominie auto, "znajdując się w stanie znacznej nietrzeźwości, a następnie doprowadził do kolizji drogowej". Śledczy podkreślili, że do zdarzenia doszło w czasie porannego szczytu komunikacyjnego na ruchliwej drodze publicznej, co stworzyło "realne zagrożenie dla wielu uczestników ruchu".
Prokuratura uznała wyrok za zbyt łagodny
Jak zaznaczyła w komunikacie na ten temat rzeczniczka praskiej prokuratury prok. Marzena Kiełek-Łopińska, J. dopuścił się tego czynu w warunkach recydywy, "będąc uprzednio skazanym na karę więzienia za podobne przestępstwa umyślne". Oprócz tego, mężczyzna wsiadł za kierownicę w okresie obowiązywania dożywotniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. "Weryfikacja uprzedniej karalności oskarżonego wykazała, że był on wcześniej aż 12-krotnie karany, co wskazuje na jego lekceważący stosunek do obowiązującego porządku prawnego" - oceniła Kiełek-Łopińska.
Wyrokiem z 20 listopada 2025 roku Sąd Rejonowy w Wołominie uznał Artura J. za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu z art. 178a par. 4 Kodeksu karnego (prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości) w związku z art. 64 par. 1 Kodeksu karnego (recydywa) i wymierzył mu karę dwóch lat więzienia. "Sąd orzekł także 'kolejny' dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz świadczenie pieniężne w kwocie 10 000 zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej" - wskazała prokurator.
Z wymiarem kary nie zgodził się prokurator rejonowy w Wołominie. 18 grudnia 2025 roku wniósł apelację, zarzucając wyrokowi "rażącą łagodność i niewspółmierność kary do stopnia społecznej szkodliwości czynu oraz stopnia winy sprawcy". "Prokurator wskazał, że sąd I instancji w sposób nieuzasadniony nadał nadmierne znaczenie okolicznościom łagodzącym (m.in. przyznaniu się do winy czy poprawnej opinii z zakładu karnego), marginalizując przy tym dotychczasową, wielokrotną karalność oskarżonego i nieskuteczność dotychczas stosowanych wobec niego środków represji karnej" - wyjaśniła rzeczniczka.
"Brak tolerancji dla pijanych kierowców"
Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w pełni podzielił argumentację oskarżyciela publicznego. "Sąd II instancji uznał, że wymierzona pierwotnie kara dwóch lat pozbawienia wolności miała charakter rażąco łagodny i nie realizowała celów prewencji ogólnej oraz indywidualnej" - wyjaśniła prok. Kiełek-Łopińska. I oceniła na koniec: "Prawomocny wyrok podwyższający karę do 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności stanowi jasny sygnał braku tolerancji wymiaru sprawiedliwości dla pijanych kierowców, którzy notorycznie ignorują wyroki sądowe".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.