Nowy szczegół w filmie Tuska. Trudno wierzyć, żeby był tam przypadkiem
Od pewnego czasu premier Donald Tusk publikuje w swoich mediach społecznościowych materiały wideo realizowane w nowym, studyjnym formacie. Szef rządu w luźniejszej konwencji dzieli się w nich swoimi przemyśleniami na bieżące tematy polityczne. W najnowszym nagraniu dostrzegliśmy jednak bardzo interesującą roszadę w scenografii.
Początkowo na kadrze, bezpośrednio za plecami premiera, widniała sportowa koszulka z jego nazwiskiem oraz numerem 12. Poniżej pierwsze nagranie premiera z jego koszulką w kadrze.
W najnowszym wideo została ona zastąpiona dużym plakatem przedstawiającym Grand Hotel w Sopocie. Trudno uznać to za zwykły przypadek. Wiele wskazuje na to, że jest to celowo wymierzona "szpila" w prezydenta Karola Nawrockiego, przypominająca o jego przeszłości i dawnej pracy w tym właśnie obiekcie.
Tajemnice sopockiego Grand Hotelu
Kontekst pojawienia się plakatu u Donalda Tuska wiąże się z głośnym artykułem opublikowanym przez portal Onet w maju 2025 roku, podczas trwającej wówczas kampanii wyborczej. Dziennikarze opisali w nim historię z czasów studenckich byłego prezesa IPN. Karol Nawrocki po 2007 roku pracował jako ochroniarz w luksusowym Grand Hotelu w Sopocie.
Według relacji dwóch anonimowych informatorów, którzy mieli wówczas współpracować z Nawrockim przy ochronie obiektu, obecny prezydent uczestniczył w procederze sprowadzania prostytutek dla bogatych gości hotelu.
- Kiedyś na wieczornej zmianie Karol zapytał mnie, czy nie chcę zarobić jakichś dodatkowych pieniędzy, bo on i grupa ludzi z ochrony zarabiają na dostarczaniu prostytutek hotelowym gościom - opisywał cytowany przez Onet anonimowy świadek, dodając, że Nawrocki miał mu się chwalić współtworzeniem tej siatki.
Mechanizm opisany przez dziennikarzy miał polegać na tym, że goście hotelowi wybierali kobiety z agencji towarzyskich, a ochroniarze kontaktowali się z koordynatorem. Stawki za usługę w hotelu były znacznie wyższe niż rynkowe, a sutenerzy i ochrona zarabiali na powstałej różnicy.
Kategoryczne zaprzeczenia i proces
Plotki o rzekomej roli stręczyciela, przypisywanej ówczesnemu kandydatowi popieranemu przez PiS, krążyły w przestrzeni publicznej jeszcze przed publikacją Onetu. Sam Karol Nawrocki stanowczo odpierał te zarzuty, między innymi goszcząc w Kanale Zero.
- To oczywiście jest nieprawda, bo nie takie były moje zadania. Byłem od tego, żeby dbać o bezpieczeństwo w Grand Hotelu, a to goście decydowali o swoich potrzebach - tłumaczył Nawrocki.
Polityk wspominał również, że praca w sopockim hotelu była dla niego szkołą życia, podczas której widział wiele różnych sytuacji na zapleczu wielkich gwiazd, co w branży hotelarskiej jest powszechnie znane. Obóz Prawa i Sprawiedliwości murem stanął za swoim politykiem, a publikacje medialne określał mianem kłamstw pozbawionych rzetelności, opartych na anonimowych pomówieniach.
Obecnie sprawa znajduje swój finał na sali sądowej. W połowie września przed Sądem Okręgowym w Warszawie, za zamkniętymi drzwiami, ruszył proces wytoczony z powództwa cywilnego przeciwko wydawcy portalu. Z kolei w listopadzie ma odbyć się pierwsza rozprawa z prywatnego aktu oskarżenia o zniesławienie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.