Ignorancja w górach, TOPR o "śmiertelnej pułapce". Pojawił się apel
Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe podsumowało ostatnie dni akcji ratunkowych w górach. "Pomimo wielokrotnych ostrzeżeń o trudnych warunkach wielu turystów wciąż wyrusza w góry zupełnie nieprzygotowanych" - zauważono w komunikacie na Facebooku.
Tatry zaskakują turystów. Wielu wyrusza nieprzygotowanych
Jak podkreśla TOPR, złota jesień, panująca w niższych partiach Tatr, powyżej górnej granicy lasu zmienia się w surową zimę. Sytuacja najgorzej wygląda na stokach o wystawie północnej.
Osoby, które wspinają się po górach bez sprzętu, mogą nie poradzić sobie w takich warunkach.
ZOBACZ: Zadzwonił do ojca, że nie wie, gdzie jest. Chwilę potem kontakt się urwał
"Ratownicy TOPR w ostatnich dniach wielokrotnie udzielali pomocy turystom, którzy nie dostosowali swoich umiejętności do trudności wybranej trasy oraz panujących warunków". Jak wskazano, nikt z ratowanych nie posiadał kompletu odpowiedniego sprzętu.
Górskie wędrówki jesienią. Seria wypadków, apel ratowników
We wtorek ratownicy ewakuowali turystów z Izraela, którzy utknęli w Żlebie Kulczyńskiego, oraz turystę, który spadł ze szlaku na Świnicką Przełęcz. "W wyniku 80 metrowego upadku po śniegu i kamieniach doznał on ciężkiego urazu głowy. Pod koniec dnia ratownicy ewakuowali z Grzędy Rysów 5-osobową grupę turystów z Ukrainy, w tym 10-letnie dziecko" - podało TOPR.
Natomiast w środę turysta poślizgnął się na śniegu w Zawratowym Żlebie i spadł około 200 metrów. Mężczyzna w ciężkim stanie, z poważnym urazem klatki piersiowej, został zabrany do szpitala.
ZOBACZ: Zdobył szczyt, chwilę później zginął. Tragedia w hiszpańskich górach
"Wszystkie powyższe akcje ratunkowe zostały przeprowadzone przy użyciu śmigłowca TOPR. Gdyby nie natychmiastowa ewakuacja poszkodowanych, konsekwencje tych zdarzeń mogłyby być tragiczne" - napisali ratownicy. Zaapelowali, by miłośnicy górskich wędrówek przed wyruszeniem w trasę uwzględnili swoje faktyczne możliwości.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.