Siły USA opuszczają bazy w Iraku. Nie brakuje obaw, "najważniejsze pytanie"

Amerykańskie wojska opuszczają ostatnie bazy w Iraku po ponad dwóch dekadach, czemu towarzyszą poparcie społeczne i jednocześnie obawy o bezpieczeństwo.
Wycofanie sił USA budzi niepokój o próżnię bezpieczeństwa, potencjalne wzmocnienie wspieranych przez Iran milicji szyickich oraz ryzyko odrodzenia się Państwa Islamskiego w Iraku.
Emerytowani generałowie i analitycy podkreślają pytanie o istnienie realnego planu 'B' dla irackich instytucji bezpieczeństwa oraz zwracają uwagę na brak odpowiednich zdolności obrony powietrznej.
Wycofanie się sił amerykańskich z pozostałych baz w Iraku nie tylko budzi obawy, że w regionie pozostanie - jak ocenia agencja Reutera - "próżnia bezpieczeństwa", ale również, że ośmieli wspierane przez Iran szyickie milicje.
Co więcej, decyzja Stanów Zjednoczonych może dać także Państwu Islamskiemu okazję do przegrupowania się i "odrodzenia" swoich sieci w kraju.
USA wycofują się z baz w Iraku. Obawy przed "próżnią bezpieczeństwa"
Mimo że wycofanie się amerykańskich żołnierzy z baz cieszy się szerokim poparciem wśród Irakijczyków, niektórzy nie kryją jednak obaw, że siły bezpieczeństwa wyszkolone i finansowane przez USA "nie będą w stanie ochronić kraju".
- Lekcja z ostatnich dwóch dekad jest taka, że próżnia (bezpieczeństwa - red.) może być niezwykle niebezpieczna - ocenił Jassim al-Bahadli, analityk z Iraku, który doradza tamtejszym siłom bezpieczeństwa.
Inwazja USA na Irak miała miejsce w 2003 roku, a jej celem było obalenie Saddama Husajna. Następnie Stany Zjednoczone okupowały kraj, gdzie ustanowiły szyicki rząd, a przez kolejne lata prowadziły walki z rebeliantami, m.in. z Al-Kaidą.
Waszyngton wycofał z Iraku swoje wojska w 2011 roku, jednak trzy lata później żołnierze wrócili, żeby wesprzeć irackie siły w walce z Państwem Islamskim. Reuters przypomina, że w operacji "Iracka Wolność" zginęło około dwa razy więcej Amerykanów niż w toczącej się równolegle wojnie w Afganistanie.
Żołnierze USA opuszczają Irak. Iran triumfuje, mogą wykorzystać okazję
Tymczasem Iran przedstawia wycofanie się amerykańskich sił z Iraku jako triumf swojej "osi oporu". Teheran bowiem podtrzymuje, że ich ostatecznym celem jest zmuszenie USA do całkowitego opuszczenia regionu Bliskiego Wschodu.
W ocenie Ahmeda Younisa, analityka politycznego z Bagdadu, niepokojąca staje się "możliwość, że w obliczu braku zachodniej obecności wojskowej sojusznicy Iranu będą czuli się coraz silniejsi" w Iraku.
- Grupy te mogą próbować rozszerzyć swoją rolę w kształtowaniu polityki państwowej i umacniać swoją obecność w kluczowych instytucjach - mówił analityk.
Reuters przypomina, że ponad dekadę temu bojownicy Państwa Islamskiego "w szczytowym momencie zajęli jedną trzecią terytorium Iraku", pozbawili życia tysiące osób. Irackie siły bezpieczeństwa pozyskiwały od USA dane wywiadowcze dotyczące bojowników oraz miały zapewniony nadzór przestrzeni powietrznej.
Irak bez amerykańskich żołnierzy. "Czy przygotowano plan 'B'?"
- Najważniejsze pytanie brzmi teraz, czy irackie instytucje bezpieczeństwa przygotowały realny plan "B" na okres po wycofaniu się koalicji - zastanawia się emerytowany generał armii irackiej Mohammed al-Jubouri, który dowodził brygadą w walkach przeciwko Państwu Islamskiemu.
Generał ocenił także, że "jednym z najgorszych scenariuszy byłoby zdobycie przez Państwo Islamskie uzbrojonych dronów lub dronów z improwizowanymi ładunkami wybuchowymi".
Na ten moment Irak nie dysponuje bowiem wystarczającymi zdolnościami obrony powietrznej, by poradzić sobie z takimi zagrożeniami.
Wycofanie się żołnierzy USA z Iraku było uzgodnione jeszcze w 2024 roku, kiedy władzę w Białym Domu sprawował Joe Biden. Działania te realizowane są 23 lata po obaleniu Saddama Husajna.
Źródło: Reuters
Atak w opactwie w Jarosławiu. Pierwsze ustalenia prokuraturyINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.