The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, October 1, 2026

„Pozdrawiam Złota” w przesyłce do Żandarmerii Wojskowej. Prokurator ujawnia nowe fakty

Translate

W przesyłce, jak ustalili śledczy, nie było żadnego płynu czy substancji. Nic się również z niej nie wysypało. Znajdowała się za to kartka z podpisem „Pozdrawiam Złota” - takie informacje przekazała Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Chodzi o paczkę, która wczoraj dotarła do siedziby Żandarmerii Wojskowej w Nowej Dębie na Podkarpaciu. Po otwarciu przesyłki źle poczuło się dwóch żandarmów oraz przebywający w pomieszczeniu cywil. Trafili do szpitala, jednak po przebadaniu zostali wypisani.

Prokuratura o przesyłce: W środku była kartka 

O dotychczasowych ustaleniach poinformował na dzisiejszym briefingu prasowym rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie prok. Marcin Kozak. W środę ok. godz. 10 do placówki Żandarmerii Wojskowej w Nowej Dębie listonosz przyniósł list nadany z Republiki Federalnej Niemiec. Odebrała go pracownica cywilna i przekazała zastępcy szefa placówki ŻW w Nowej Dębie, który otworzył przesyłkę. Jak ustalili śledczy, w jej wnętrzu nie było żadnego płynu czy substancji. Również nic się z niej nie wysypało. Znajdowała się za to kartka z podpisem „Pozdrawiam Złota”.

Po chwili funkcjonariusz ŻW poczuł duszności i został przewieziony do najbliższego szpitala. Wkrótce objawy drapania w gardle zgłosiły jeszcze dwie osoby: funkcjonariusz Żandarmerii Wojskowej oraz pracownik cywilny wojska. Obie te osoby również zostały przewiezione do szpitala, gdzie udzielono im pomocy medycznej - opisał rzecznik.

Oprócz służb kryminalnych na miejscu pojawili się również przedstawiciele sanepidu. 

Nie stwierdzono skażenia biologicznego, radiacyjnego i jakiegokolwiek innego - podkreślił prok. Kozak.  

Śledztwo Prokuratury Okręgowej w Lublinie prowadzone jest w kierunku narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Śledczy nie ujawniają więcej szczegółów dotyczących przesyłki, jej nadawcy, miejsca wysłania. 

Trwają czynności zmierzające do ustalenia źródła pochodzenia tego listu (…) Staramy się zweryfikować wszystkie okoliczności w tej sprawie i ustalić, kto jest nadawcą - powiedział prok. Kozak.

Kartka będzie poddana specjalistycznym badaniom, w szczególności badaniom daktyloskopijnym, genetycznym. Pobrane zostaną próbki materiału biologicznego.

Sprawdzimy, czy faktycznie te objawy, które pracownicy wojska zgłosili, mają jakikolwiek związek. Czy to jest tylko koincydencja zdarzeń, a źródłem tej duszności i drapania w gardle było, co innego (…) Nie możemy na tę chwilę wykluczyć, że te objawy zdrowotne miały całkowicie inne podłoże, niezwiązane w ogóle z tym listem - dodał rzecznik prokuratury.

Jak podano, dwóch żołnierzy i pracownik wojska po przebadaniu zostali wypisani ze szpitala. Badania nie wykazały śladów zatrucia.

View the original on RMF24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.