The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, October 15, 2026

Burzliwe zamieszki przed ZOO. Policja użyła siły

Translate
  • Około 100 osób zablokowało drogę przed zoo w Łącznej.
  • Policjanci z Wałbrzycha i funkcjonariusze OPP Wrocław użyli tarcz oraz siły fizycznej.
  • Cztery osoby zatrzymano za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariuszy.

W nocy ze środy na czwartek doszło do zamieszek przed prywatnym ogrodem zoologicznym w Łącznej, gdzie musiał interweniować oddział prewencji policji. Funkcjonariusze starli się z lokalnymi mieszkańcami, którzy od kilku dni sprzeciwiają się wywożeniu podopiecznych placówki. Sytuacja zaogniła się w środowy wieczór, gdy demonstranci zablokowali bramę wyjazdową z terenu.

Zablokowane drogi, interwencja policji

- Prowadzimy czynności procesowe z polecenia prokuratury w związku ze śledztwem prokuratorskim. Przez dwa dni było w miarę spokojnie. W środę w godzinach wieczornych zebrała się troszkę większa liczba osób niż wcześniej, około 100, które zablokowały drogę i weszły na jezdnię - relacjonuje w rozmowie z Wirtualną Polską oficer prasowy komendanta miejskiego Policji w Wałbrzychu nadkom. Marcin Świeży.

Osoby te utrudniały przeprowadzanie czynności związanych ze śledztwem. - Policjanci poinformowali te osoby przez megafony, że mają zejść z jezdni i zastosować się do przepisów prawa. Takie komunikaty padały wielokrotnie. Chodziło o to, żeby nie blokować możliwości przejazdu samochodów, które brały udział w czynnościach, ale też zwykłych samochodów, które mogły przejeżdżać tą drogą - dodawał policjant.

Gdy osoby biorące udział w manifestacji nie reagowały na komunikaty, zgromadzeni na miejscu policjanci wezwali wsparcie. - Osoby, które brały udział w tej manifestacji, nie wykonywały poleceń policjantów. W związku z tym policjanci poprosili o pomoc policjantów OPP Wrocław, którzy przyjechali na miejsce. W międzyczasie dalej były wydawane polecenia o zachowaniu zgodnym z prawem. Niestety to nie poskutkowało - podkreślił nadkom. Świeży.

Policja użyła tarcz do odblokowania drogi

Ostrzeżenia funkcjonariuszy nie podziałały, wobec czego doszło do starcia fizycznego. - Funkcjonariusze wydali kolejne polecenia, informowali przez megafony o tym, że zostaną ewentualnie użyte środki przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej, jeżeli osoby dobrowolnie nie zejdą z jezdni. Niestety to też nie poskutkowało. Dlatego ostatecznie funkcjonariusze użyli środka przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej i przy użyciu tarcz zepchnęli osoby z jezdni. W ten sposób odblokowali ruch i pojazdy mogły się poruszać - podkreślił rozmówca WP.

- W ciągu całej interwencji kilkudziesięciominutowej cztery osoby naruszyły nietykalność cielesną funkcjonariuszy, zostały zatrzymane. Jedna z tych osób dodatkowo rzuciła jajkiem w policjanta, które rozbiło się na mundurze. Dzisiaj wykonywane są z nimi czynności procesowe i usłyszą ostatecznie zarzuty o naruszenie nietykalności cielesnej policjantów - kontynuował.

Całą sytuację udało się opanować po kilkudziesięciu minutach. Jak dodaje przedstawiciel policji, "rozejście się wszystkich do domu miało miejsce po północy". Około godziny 1 w nocy policjanci zakończyli czynności.

W wyniku użycia środków przymusu bezpośredniego jedna osoba wymaga interwencji medycznej. - W stosunku do jednej osoby została wezwana karetka pogotowia. Mężczyzna został przebadany na miejscu. Lekarze uznali, że mężczyźnie się nic nie stało i po chwili wypuścili go z karetki - podsumował nadkom. Świeży.

Śledztwo w sprawie warunków w zoo Łączna

Dodajmy, że rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy prok. Mariusz Pindera poinformował w środę, że pięciu osobom zatrzymanym we wtorek postawiono zarzuty znęcania się nad zwierzętami, doprowadzenia do ich niedożywienia, cierpienia, a nawet śmierci. Dodał, że w zoo prowadzono oględziny zwierząt, zabezpieczanie śladów i sprawdzanie warunków, w jakich żyją. We wtorek z tej placówki wywieziono 30 zwierząt.

Zdaniem śledczych w prywatnym zoo zaniedbywano 561 zwierząt w ten sposób, że podejrzani świadomie dopuszczali do zadawania im bólu i cierpienia poprzez niezapewnienie odpowiednich dla potrzeb danego gatunku warunków bytowania, właściwego dla ich potrzeb sposobu żywienia i należytej opieki lekarsko-weterynaryjnej.

Zdaniem przedstawicieli organizacji, które zawiadomiły prokuraturę, zwierzęta znajdowały się w niewłaściwych warunkach. Zawiadamiający twierdzili, że nie otrzymywały odpowiedniej ilości pokarmu i nie miały zapewnionej właściwej opieki weterynaryjnej.

Właściciel zaprzecza zarzutom

Właściciel ogrodu Marcin Nowaczyk z taką argumentacją się nie zgadza. Zabrał głos w mediach społecznościowych, gdzie wygłosił oświadczenie. Podkreślił, że ogród jest zatwierdzony przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska i podlega cyklicznym kontrolom Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i powiatowego lekarza weterynarii.

Zoo Łączna to prywatny ogród zoologiczny. Jako miejsce opieki nad zwierzętami działa od lat, a w 2012 r. otrzymało status ogrodu zoologicznego. Jak podają jego właściciele na swojej stronie internetowej, od tamtego czasu zaczęły się w nim pojawiać zwierzęta egzotyczne: tygrysy, kangury, jelenie milu i różne gatunki małp. Łącznie żyje w nim ok. 100 gatunków zwierząt.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.