Wybierał nie tylko Kraków. Bo wójt postawił na karierę w Poznaniu
Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Rokietnica.pl
Decyzja Derecha o rezygnacji wzbudziła w wielkopolskiej Koalicji Obywatelskiej oburzenie. Zarzucano mu zostawienie na półmetku kadencji swojej gminy i doprowadzenie do wcześniejszych wyborów.
Bartosz Derech od 1 lipca jest zastępcą prezydenta Poznania
Źródło zdjęcia: Miasto Poznań
Najbliżsi współpracownicy Derecha nie wiedzieli o jego planach. - Dowiedziałem się krótko przed samą decyzją, kiedy ta informacja wyszła już na świat medialny. To było duże zaskoczenie - przyznaje jego dotychczasowy zastępca Arkadiusz Klapiński.
Potem od Derecha usłyszał, że chce, żeby kandydatem na wójta została osoba z Koalicji Obywatelskiej. - Usłyszałem, że jak nie będę kandydował, to zagwarantuje mi dalszą pracę jako zastępca wójta. Nie mogłem zaakceptować sytuacji, w której moim szefem byłaby osoba z dużo mniejszym doświadczeniem - mówi w rozmowie z tvn24.pl Klapiński, który od 1 lipca pełnił obowiązki wójta.
Działacze KO nie kryli obaw, że takie pożegnanie z urzędem mogło utrudnić zadanie popieranemu przez nich kandydatowi, który walczyłby będzie o schedę po Derechu, który w wyborach samorządowych w 2024 r. zdobył ponad 82 proc. głosów. Jak pokazały niedzielne wyniki - obawy były słuszne.
Sześciu kandydatów, trzech z cichym poparciem
W wyborach na wójta Rokietnicy wystartowało sześciu kandydatów. Poza Klapińskim byli to Izabela Dziamska - przewodnicząca rady gminy, Ryszard Sklepik, Magdalena Kowalska, Adam Michta i Mateusz Jarczyński. Choć wszyscy startowali z własnych komitetów, połowa z nich mogła liczyć na partyjne wsparcie - Dziamską popierał Derech i Koalicja Obywatelska, Sklepika - PiS, a Jarczyńskiego - Razem.
Faworytem wyborów była pierwsza dwójka. Ale dość niespodziewanie wszystko jednak rozstrzygnęło się w pierwszej turze.
Jak poinformowała w poniedziałek Państwowa Komisja Wyborcza, Arkadiusz Klapiński zdobył aż 51,62 proc. głosów. Głos oddały na niego 4 193 osoby.
Arkadiusz Klapiński
Źródło zdjęcia: Arkadiusz Klapiński
Druga w kolejności Izabela Dziamska zdobyła 18,56 proc. głosów. Dalej znaleźli się Ryszard Sklepik (10,71 proc.), Magdalena Kowalczyk (9,18 proc.), Adam Michta (5,28 proc.) i Mateusz Jarczyński (4,64 proc.), którzy zebrali poniżej tysiąca głosów.
Frekwencja w wyborach wyniosła 48,23 proc.
Mieszkańcy postawili na "dobrą drogę"
Zwycięzca wyborów nie kryje zadowolenia. - Przyznaję się szczerze, było to dla mnie wielkie zaskoczenie. Wiedziałem, że będziemy się tutaj bić o drugą turę, spodziewałem że będą ciasno głosy, ale że aż tak się ułożą optymistycznie, to naprawdę nie - mówi w rozmowie z tvn24.pl, dziękując mieszkańcom za zaufanie i mobilizację.
Arkadiusz Klapiński w latach 2006-2010 był radnym gminy Rokietnica, a od 2012 roku przez blisko 14 lat pełnił funkcję zastępcy wójta. Z wykształcenia jest inżynierem budownictwa drogowego, co wykorzystał politycznie - do wyborów wystartował z komitetu KWW Rokietnica na dobrej drodze.
- Najważniejszą taką rzeczą, która będzie scalać pracę teraz radnych, sołtysów i pracowników gminy, to praca nad budżetem. Musimy spiąć budżet na nowy rok i to jest dla mnie takie wyzwanie numer jeden. A wyzwanie numer dwa to rozpocząć procedurę uzgadnienia planów miejscowych i tych terenów, które cały czas naciskałem, by otworzyć dla przedsiębiorców, żeby utworzyć tam miejsca pracy i dzięki temu więcej środków wpływało do gminy - zdradza swoje najbliższe plany.
Nie należy i nigdy nie należał do żadnej partii politycznej. Od 2003 roku jest członkiem Stowarzyszenia Rokietnica 2000. Ma 48 lat, jest żonaty i ma dwoje dzieci.
Zapytany czy wyobraża sobie - podobnie jak Derech - pełnić funkcję przez kolejne 20 lat, unika jednoznaczej odpowiedzi.
- To trudna praca, wymagająca, z wyzwaniem, wymaga kontaktu z ludźmi, empatii - mówi. Pracę w urzędzie porówmnuje do dbania o własny dom. - Trzeba mieć na uwadze wszystkie elementy. Czy teraz należy wyremontować łazienkę czy kuchnię? Tutaj też każde sołectwo, każdy sołtys, każdy radny, każdy mieszkaniec, nawet mieszkający na końcu gminy powinien czuć się też równie traktowany - mówi.
Jak dodaje, nie wie na ile starczy mu energii i pomysłów oraz jaka sytuacja polityczna będzie przed kolejnymi wyborami. - Pamiętam za poprzedniej władzy telefony w stylu, że wóz strażacki będzie dla danej jednostki, jeżeli tylko nie wójt, a komendant przyjedzie go odebrać. Jeżeli tak miała by wyglądać rola wójta i takie wpływy partii, to ja dziękuję - mówi.
Działacz KO: mandat od mieszkańców tzreba szanować
Zupełnie inne nastroje panują w Koalicji Obywatelskiej. "To była dla mnie bardzo cenna, choć momentami trudna lekcja. Otworzyła mi oczy na wiele rzeczy i wiele mnie nauczyła. Gratuluję zwycięzcy wyborów, Arkadiuszowi Klapińskiemu, a wszystkim moim kontrkandydatom dziękuję za tę kampanię, rozmowy i wspólną wyborczą drogę. Jedno się nie zmienia – nadal będę działać dla naszej gminy jako radna i Przewodnicząca Rady Gminy. Nadal będę blisko Was i Waszych spraw. Dziękuję, że byliście ze mną" - napisała po wyborczej porażce Izabela Dziamska.
Izabela Dziamska
Źródło zdjęcia: Izabela Dziamska
- Porażka kandydatki KO w Rokietnicy powinna być dla nas poważnym sygnałem przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Nie powinno się tej sprawy zamiatać pod dywan - ocenia jeden z działaczy Koalicji Obywatelskiej i wskazuje odpowiedzialnych za tę sytuację. - To przede wszystkim Bartosz Derech i Jacek Jaśkowiak. Pierwszy zrezygnował w trakcie trwającej kadencji z mandatu wójta powierzonego mu przez mieszkańców Rokietnicy, aby wyłącznie z pobudek osobistych objąć stanowisko zastępcy prezydenta Poznania, a Jaśkowiak świadomie podjął decyzję o jego powołaniu mimo braku aprobaty ze strony lokalnych i regionalnych struktur KO dla takiego ruchu. Wynik wyborów pokazuje, jak mieszkańcy ocenili tę sytuację. Mandat od mieszkańców trzeba szanować - nie kryje wzburzenia.
Jego zdaniem samo powołanie Derecha na funkcję zastępcy prezydenta w miejsce odwołanego w styczniu Mariusza Wiśniewskiego, było "elementem rewanżu" za porażkę Marcina Bosackiego w wyborach regionalnych z posłem Jarosławem Urbaniakiem, który nie był faworytem Jaśkowiaka.
Początkowo Derech najpierw sam zapowiadał start w wyborach na szefa regionu. Wspierał go wieloletni przewodniczący Waldy Dzikowski. Po "policzeniu szabli" zrezygnował jednak z kandydowania i poparł Marcina Bosackiego.
Co ciekawe, kiedy na finiszu wewnątrzpartyjnej walki zobaczył, że wiceminister spraw zagranicznych popierany przez Jacka Jaśkowiaka nie ma szans na to stanowisko, miał zgłosić się do obozu Jarosława Urbaniaka. - Na ostatniej prostej liczył, że w zamian za swoje poparcie otrzyma fotel przewodniczącego partii w powiecie. Gdyby zrobił to wcześniej, pewnie byśmy się dogadali, ale wtedy było już wszystko uzgodnione - mówił nam tuż przed lokalnymi wyborami w partii jeden z działaczy KO, nazywając Derecha "największym przegranym" marcowych wyborów.
Inny działacz KO wytyka Izabeli Dziamskiej bierność w kampanii. Ale nad zwycięstwem Klapińśkiego nie zamierza płakać. - Jedna i druga osoba była "człowiekiem Derecha". Jeden był jego zastępcą, miał do dyspozycji cały urząd i prowadził bardzo agresywną, żwawą, widoczną na lewo i na prawo kampanię. Druga kandydatka, niestety robiła wszystko tylko na ostatnią chwilę, bo na wszystko w kampanii jest czas. Ona kampanię przespała. A czasu miała dużo, bo przecież już w lipcu ogłosiła swój start - mówi.
Sam szef lokalnych struktur KO tonuje nastroje. - To są wybory samorządowe, gminne, lokalne, dość specyficzne, uzupełniające, nie w wyniku afery. Mieliśmy tu bratobójczą walkę, także tu żadnych specjalnych żali zdaje się nie ma w partii na ich wynik - ocenia poseł Jarosław Urbaniak.
I dodaje: - Żeby wygrać wybory, to nie trzeba chcieć wygrać wybory, tylko trzeba chcieć bardzo wygrać wybory. I to tak bardzo trzeba chcieć, żeby ludzie to zauważyli. I to jest, zawsze powtarzam moim współpracownikom, pierwszy warunek wygrania. To jest to, żeby ludzie ludzie zauważyli, że komuś bardzo zależy. Najwyraźniej chyba tego zabrakło popieranej przez nas kandydatce..
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.