Wyłudził od ludzi prawie 2 mln złotych. Oszust trafi za kratki

Opracowanie: Paweł Auguff Publikacja: Dzisiaj, 13 października (17:08)
Cztery lata i cztery miesiące więzienia - to prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku w procesie młodego mężczyzny oskarżonego o oszustwa na kwotę blisko 2 milionów złotych. Skazany ma także oddać pokrzywdzonym taką kwotę.
Zdjęcie poglądowe /Shutterstock
Przed sądem pierwszej instancji prokuratura chciała w tym procesie kary 6,5 roku więzienia oraz naprawienia szkody w całości. Apelacji nie składała. Obrona zaś – biorąc pod uwagę fakt, że 32-latek przyznał się do dużej części przestępstw – wnioskowała o rok więzienia w zawieszeniu lub maksymalnie półtora bez zawieszenia i o częściowe uniewinnienie.
Sąd utrzymał wyrok
W apelacji obrona wnioskowała przede wszystkim o uniewinnienie od części zarzutów, a w przypadku skazania - wskazywała na rażącą niewspółmierność kary, również co do kwoty, którą miałby spłacić. Sąd odwoławczy wyrok utrzymał w całości w mocy.
Modus operandi (sposób działania - red.) oskarżonego był powtarzalny i ta powtarzalność wykazała zamiar popełnienia przestępstwa oszustwa - mówił sędzia Jerzy Szczurewski uzasadniając to orzeczenie. Dodał, że „zamiar i owa działalność przestępcza wynikała i była konsekwencją tego, iż oskarżony był uzależniony od hazardu”.
Zastrzegł natomiast, że nie jest to okoliczność powodująca, że nie można oskarżonemu przypisać przestępstwa.
Ustalenia śledczych
Według ustaleń śledztwa, mężczyzna zaciągał pożyczki albo proponował finansowy udział w zyskownych interesach. Pieniędzy nie oddawał, a zadłużenie rosło.
Zarzucono mu łącznie 23 przypadki oszustw popełnionych w latach 2021-2023 na szkodę dwudziestu osób, na łącznie 1,93 mln zł. Zdaniem śledczych pokrzywdzeni byli wprowadzani w błąd co do celów udzielanych pożyczek, możliwości ich spłaty i zadłużenia oskarżonego oraz co do rzekomych zysków, które mieli osiągnąć. Okazało się, że 32-latek pieniądze przeznaczał na bieżące potrzeby, a także spłacał nimi wcześniej zaciągnięte zobowiązania.
Sprawa ciągnie się od lat
Pierwsze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa policja dostała w kwietniu 2023 r. Okazało się jednak, że proceder zaczął się dwa lata wcześniej. Pierwsze pieniądze pochodziły z umów pożyczek, które oskarżony zawierał ze znajomymi. Przedstawiał historie np. o zysku z handlu samochodami czy kominkami, mówił również o handlu złotem. Aby uwiarygodnić swoje przedsięwzięcia, mężczyzna założył spółkę i – co zarzucała mu prokuratura, a do czego oskarżony się nie przyznawał – przyjął łącznie 200 tys. zł od dwóch wspólników.
Tak się tłumaczył
Na początku procesu w pierwszej instancji oskarżony częściowo się przyznał. Mówił, że wpadł w spiralę zadłużenia. Jej początek miał sięgać 2019 roku, gdy pomagał finansowo kobiecie, z którą był związany i – jak twierdził – został przez nią wykorzystany, pomagając jej spłacić długi. Potem, próbując wyjść z zadłużenia, miał wpaść w uzależnienie od hazardu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.