8 lat dla Sebastiana M. Prawnik broni decyzji sądu
W rozmowie z WP sceptycznie do tych głosów podchodzi szef działu prawnego Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka dr Piotr Kładoczny. – Przede wszystkim sąd nie mógł orzec wyższej kary. Przepis prawa jest jasny i osiem lat to jest najwyższa możliwa kara, jaka jest przewidziana za to przestępstwo, czyli za nieumyślne spowodowanie wypadku komunikacyjnego z następstwem śmiertelnym. Gdyby miały miejsce dodatkowe okoliczności, jak między innymi nietrzeźwość kierowcy czy udział w nielegalnym wyścigu, kara mogłaby być wyższa, ale to nie miało miejsca w tym przypadku – powiedział dr Kładoczny.
DLA CIEBIE
GAC EMZOOM - poznaj jego możliwości
DLA CIEBIE
Prawnik nie jest też przekonany, czy dobrym rozwiązaniem jest zmiana w prawie, która zaostrzyłaby kary w tego typu sytuacjach. – Musimy sobie zadać pytanie, co chcemy osiągnąć poprzez podwyższenie sankcji. Bo jeśli chodzi o odstraszanie, to absolutnie to nie zadziała. Jeżeli człowiek sam nie rozumie, że, jadąc z ogromną prędkością, może siebie zabić albo uszkodzić na tyle, że będzie niepełnosprawny do końca życia, to żadna sankcja go nie przestraszy – stwierdził. – To po prostu nie działa i praktyka to pokazuje – podkreślił.
– Jeżeli jednak chodziłoby o zaspokojenie oczekiwań społecznych, zwłaszcza po wyjątkowo drastycznym przypadku, to oczywiście możemy zaostrzać przepisy. Ale po pewnym czasie dojdziemy do punktu, w którym za każde przestępstwo będzie grozić tak surowa kara, że stanie się to jawnie absurdalne i zupełnie nieodpowiednie z punktu widzenia winy sprawcy. Przecież nawet przy takim samym skutku przestępstwa odpowiedzialność karna powinna zależeć od stopnia zawinienia przestępcy. Surowiej odpowiada ktoś, kto chciał zabić drugą osobę, np. działał na zlecenie lub z premedytacją. Takie zachowanie uznajemy za bardziej naganne i społecznie szkodliwe niż działanie osoby, która nie miała zamiaru nikogo zabić, chociaż spowodowała jego śmierć – mówi.
– To jest kwestia przede wszystkim motywacji sprawcy – podkreśla.
"Trzeba to dokładnie przemyśleć"
– Jednocześnie jednak chcę podkreślić, że rozumiem oczekiwania członków rodziny zabitych osób. Oczekują oni odpłaty za doznaną krzywdę. Jednak ustawodawca powinien kierować się przede wszystkim zobiektywizowaną oceną standardowych przypadków podlegających ukaraniu na podstawie danego przepisu, a nie dopasowywać przepis do najdrastyczniejszych przypadków - dodaje.
– Nie dziwię się, że ludzie są zbulwersowani. Ten wypadek jest czymś potwornym, ale nie możemy zmieniać prawa pod pojedyncze przypadki. Trzeba dokładnie przemyśleć, jakie konsekwencje mogłyby się z tym wiązać – wskazuje.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.