"Ogromny stres. Wszyscy myśleli, że się rozbiją". Jej córka była na pokładzie
"Ogromny stres. Wszyscy myśleli, że się rozbiją". Jej córka była na pokładzie
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: Reuters
Samolot linii flydubai, lecący w środę ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich do Izraela, zmienił kurs nad Jordanią w kierunku Arabii Saudyjskiej. Wcześniej nadane zostały sygnały alarmowe. Wysoki rangą izraelski urzędnik, którego cytuje The Times of Israel, poinformował, że "zapobiegnięto katastrofie o ogromnych rozmiarach". Wyjaśnił, że pojawiają się przesłanki, iż drugi z pilotów próbował przejąć kontrolę nad maszyną i rozbić ją.
O tym, co działo się na pokładzie maszyny mówiła w rozmowie z dziennikarzami matka jednej z pasażerek samolotu. - Córka zadzwoniła do mnie i powiedziała mi, że wydawało jej się, że ktoś wołał o pomoc. Pilot krzyczał: pomocy! Samolot zaczął tracić wysokość. Wszyscy krzyczeli, myśląc, że to koniec - powiedziała.
"Wszyscy myśleli, że się rozbiją"
Na skrajne wahania wysokości samolotu zwrócił uwagę również Flightradar24. Z udostępnionych przez serwis danych wynika, że prędkość opadania i wznoszenia maszyny wahała się od minus 9000 do plus 3000 metrów na minutę. W trakcie standardowego lotu wartość ta niemal nigdy nie przekracza plus minus 1200 metrów na minutę.
Kobieta wspomniała też o krwawym ataku na pokładzie samolotu. - Po kilku minutach dwóch innych pilotów przejęło stery. Kilku Izraelczyków rzuciło się na tego faceta. Wyciągnął nóż i próbował zaatakować pilotów. Złapali go za ręce i przycisnęli do podłogi. Córka mówiła, że było tam mnóstwo krwi. Bardzo trudno jest wyjaśnić, co tam się wydarzyło, ale na pewno był to ogromny stres. Wszyscy myśleli, że się rozbiją - relacjonowała rozmowę z córką.
The Times of Israel - cytując Channel 12 - podał, że na pokładzie samolotu znajdowała się druga załoga pilotów w cywilnych ubraniach. Według stacji to właśnie oni udaremnili próbę przejęcia kontroli nad maszyną przez jednego z pilotów.
Reakcja władz Izraela
Jeden z sygnałów alarmowych nadanych przez załogę samolotu (7500) wskazywał na możliwą bezprawną ingerencję na pokładzie. Biuro premiera Izraela Benjamina Netanjahu oświadczyło jednak, że maszyna nie została porwana.
Do nadania z samolotu sygnału o sytuacji awaryjnej doszło prawdopodobnie w wyniku sprzeczki między pilotami - podał portal Times of Israel, powołując się na izraelskie źródła bezpieczeństwa. Izraelska telewizja Channel 112 przekazała, powołując się na wysokiego rangą przedstawiciela władz, że jeden z pilotów zamierzał rozbić maszynę. W związku z alarmem poderwane zostały izraelskie myśliwce.
Samolot wylądował w Tabuku w północno-zachodniej Arabii Saudyjskiej. Jerozolima nie utrzymuje relacji dyplomatycznych z tym państwem.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.