"Trudno wskazać górną granicę". Ceny paliw mogą napędzić inflację
Urszula Cieślak o przyszłości cen paliw: ten impuls inflacyjny będzie nas dotykał w coraz większym stopniu
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Analityczka zwróciła uwagę, że należy rozróżnić dwie kwestie. Pierwszą jest poziom cen, który konsumenci będą jeszcze skłonni zaakceptować. Drugą - pułap, do którego ceny mogą rzeczywiście wzrosnąć w przypadku ograniczenia dostaw ropy i gotowych paliw z Bliskiego Wschodu.
- Wydaje mi się, że nawet jeśli ceny wzrosłyby do poziomu 10 złotych, to dla części konsumentów będzie to próg cenowy akceptowalny. Dla innych niestety będzie to już granica, przy której w naturalny sposób zaczną ograniczać korzystanie ze swoich samochodów - powiedziała Cieślak.
Ekspertka: grozi nam wzrost inflacji
Jak podkreśliła, rezygnacja z podróży samochodem nie ochroni konsumentów przed wszystkimi konsekwencjami drożejącego paliwa. Wyższe koszty transportu zostaną bowiem uwzględnione w cenach towarów i usług.
- Nawet jeśli zrezygnujemy z jazdy samochodem, za droższe paliwo zapłacimy pośrednio w cenach usług i produktów, które kupujemy na co dzień - zaznaczyła.
Skutki podwyżek nie ograniczą się wyłącznie do kierowców. Wyższe koszty paliwa odczują również osoby korzystające z autobusów i innych środków transportu zbiorowego.
- Kolejnym elementem będą zatem podwyżki cen biletów - dodała Cieślak. Za rosnącymi kosztami paliw pójdą kolejne podwyżki - towarów i usług.
Cena ropy to tylko jeden z czynników
Cieślak wyjaśniła, że ceny na stacjach nie zależą wyłącznie od notowań ropy naftowej. Kluczowe znaczenie mają także ceny benzyny i oleju napędowego na europejskim rynku ARA, obejmującym porty w Amsterdamie, Rotterdamie i Antwerpii.
Notowania gotowych paliw utrzymują się na rekordowo wysokich poziomach. Oznacza to, że nawet spadek ceny ropy ze 110 do 103 dolarów za baryłkę nie musi automatycznie przełożyć się na obniżki na stacjach.
- Zależność między ceną ropy a cenami paliw nie jest zero-jedynkowa. To nie działa w ten sposób, że za każdym razem, gdy słyszymy o spadku ceny ropy o kilka dolarów, możemy bezpośrednio wyliczyć, o ile mniej zapłacimy na stacjach - wyjaśniła Cieślak.
Wysokie notowania benzyny i oleju napędowego wpływają na ceny hurtowe, a te z kolei wyznaczają poziom cen detalicznych. Dodatkowym problemem jest to, że Polska nie produkuje wystarczającej ilości paliw, aby w pełni zaspokoić krajowe zapotrzebowanie.
Rządowy i prezydencki projekt zmian
W rozmowie poruszono także temat projektów ustaw, które mają ponownie umożliwić wdrożenie pakietu CPN. Własne propozycje przygotowały zarówno rząd, jak i prezydent.
Cieślak oceniła, że każde z nadzwyczajnych rozwiązań ma zalety i wady. Trudno bowiem stworzyć regulacje, które byłyby jednocześnie korzystne dla konsumentów, Skarbu Państwa oraz przedsiębiorstw objętych nowymi przepisami.
- W mojej ocenie projekt rządowy będzie łatwiejszy do wdrożenia, a przede wszystkim nie doprowadzi do większych zakłóceń na krajowym rynku - podkreśliła.
Projekt prezydencki zakłada m.in. obniżenie lub wyzerowanie podatku od sprzedaży detalicznej w odniesieniu do paliw. Ma również umożliwić ponowne ograniczenie akcyzy, podobnie jak podczas obowiązywania pierwszego pakietu CPN - od końca marca do końca czerwca. Kolejnym elementem propozycji jest odgórne ustalenie wysokości marży rafineryjnej oraz marży importera.
"Import stanie się nieopłacalny"
Według ekspertki największe ryzyko związane z prezydenckim projektem dotyczy właśnie administracyjnego ustalania marż. Wyznaczone w ten sposób ceny hurtowe mogłyby przestać odpowiadać notowaniom paliw na rynku europejskim.
- Konsekwencja może być taka, że import stanie się nieopłacalny, a w związku z tym zacznie brakować paliwa - ostrzegła Cieślak.
Dodała, że nawet w przypadku ustalenia ceny satysfakcjonującej dla importerów mogą pojawić się inne problemy. Jeżeli paliwo produkowane w Polsce będzie można kupić taniej niż za granicą, część surowca może zostać wyeksportowana na bardziej opłacalne rynki.
W rezultacie regulacje, które w założeniu mają chronić konsumentów przed wysokimi cenami, mogłyby doprowadzić do ograniczenia dostępności paliwa w kraju.
Niepokojące informacje z Bliskiego Wschodu
Cieślak wskazała, że sytuacji nie poprawiają doniesienia o wstrzymaniu przez Saudi Aramco dostaw ropy na październik. Dodatkowym czynnikiem ryzyka pozostaje możliwość kontynuowania ataków Huti w Arabii Saudyjskiej.
- Informacje o wstrzymaniu przez Saudi Aramco dostaw ropy na październik, a także nowe doniesienia, że ataki Huti w Arabii Saudyjskiej mogą być kontynuowane w kolejnych tygodniach, niestety nie napawają optymizmem - powiedziała ekspertka.
Jej zdaniem takie wydarzenia oddalają moment, w którym na światowym rynku zostanie przywrócona równowaga między podażą a popytem. Utrzymujące się ograniczenia w dostawach mogą więc nadal wpływać zarówno na notowania ropy, jak i na ceny gotowych paliw.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.