Administracja Donalda Trumpa naciska na stany. Chodzi o rzekome głosowanie osób bez obywatelstwa
Administracja Trumpa intensyfikuje swoje działania przeciwko głosowaniu przez osoby niebędące obywatelami Stanów Zjednoczonych w miarę zbliżania się wyborów połówkowych.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Trump zaostrza kurs przed wyborami. Celuje w głosowanie nieobywateli
Dodaj Onet Wiadomości do preferowanych źródeł w Google
Nasze materiały będą się częściej pojawiać w Twoich wynikach wyszukiwania
W miarę jak coraz więcej sygnałów wskazuje na możliwe straty Republikanów, Departament Sprawiedliwości i Departament Bezpieczeństwa Krajowego głośno informują o postawieniu zarzutów kilkudziesięciu osobom, które — ich zdaniem — nie są obywatelami USA, lecz głosowały w wyborach w 2022 r. lub 2024 r.
- Czytaj także: Afera przed wyborami w USA. Ważni sojusznicy wściekli się na Trumpa. "Żałuję, że nie byłem mniej naiwny"
Departament Sprawiedliwości w ostatniej chwili domaga się od stanów, by sprawdziły tysiące kart do głosowania pod kątem rzekomych nieobywateli, opierając się na danych, które — według Demokratów i powiązanych urzędników wyborczych — są "niemal absurdalnie niewiarygodne", gdyż to stany, a nie rząd federalny, prowadzą większość istotnych rejestrów. Departament Bezpieczeństwa Krajowego uruchomił też niedawno inicjatywę "Criminal Voter Fraud surge", mającą na celu "zdecydowane ściganie możliwych naruszeń federalnych przepisów zakazujących głosowania przez nieobywateli".
Trump dodatkowo podsyca atmosferę nieufności, powtarzając swoje teorie spiskowe związane z wyborami z 2020 r. Ostatnio zadeklarował — choć nie wiadomo, czy ma do tego podstawę prawną — że zapłaci milion dolarów każdemu, kto ujawni przypadek oszustwa wyborczego zakończony skazaniem w procesie karnym.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.