Antywojenny apel rosyjskiego aktora. "To takie robienie wyrzutów sumienia"
Antywojenny apel rosyjskiego aktora
Źródło zdj. gł.: Youtube.com/Yashin_Russia
"Jestem wojną, pomóż mi zabijać. Wystarczy, że nic nie będziesz robić. Wojna sobie poradzi. Wystarczy jej nie krytykować, żeby ją wspierać" - z takim przekazem do obywateli Rosji zwrócił się tuż przed wyborami do Dumy Państwowej, rosyjski aktor Nikita Kukuszkin.
- To jest dość rozpoznawalna twarz w Rosji. To 35-letni aktor filmowy i teatralny - mówi Hanna Malashenia z portalu Centrum Europy. Artysta był związany z tą częścią środowiska aktorskiego, która w swojej pracy podejmowała tematy wrażliwe i trudne społecznie.
Nagranie pojawiło się 18 września w jego mediach społecznościowych.
Rosyjski aktor Nikita Kukuszkin
Źródło zdjęcia: Youtube.com/Yashin_Russia
"Nie interesuj się wiadomościami. Nie pomagaj tym, którzy stracili dom. Nie wspieraj tych, którzy się boją. Mów, że wszyscy są winni. Wszyscy oprócz cara. Napij się latte na Patriarszych Prudach. Idź na festiwal” - wylicza aktor w swoim przewrotnym nagraniu.
- To jest takie piętnowanie obojętności. To takie robienie wyrzutów sumienia tym wszystkim, którzy wiedzą, o co chodzi i nawet nie pisną na ten temat - wskazuje Sławomir Sierakowski z "Krytyki Politycznej" w rozmowie z dziennikarką TVN24 Karoliną Bałuc.
Opuścił Rosję
Po ataku na Ukrainę Nikita Kukuszkin wyjechał z Rosji. Władze wiele mu zarzucały. Jak czytamy na rosyjskich stronach rządowych, wypowiadał się przeciwko "specjalnej operacji wojskowej na Ukrainie" i występował w mediach prowadzonych przez zagranicznych agentów. Rozpowszechniał nieprawdziwe informacje na temat decyzji, podejmowanych przez rosyjskie organy władzy publicznej oraz prowadzonej przez nie polityki.
16 lutego 2024 roku Kukuszkin został wpisany do rejestru zagranicznych agentów.
- Nie jest to kraj, w którym można otwarcie cokolwiek dyskutować. Jeżeli już, to w jakiejś zaowalowanej formie. I to też nie jest państwo, które jest w przededniu jakiegoś protestu, zrywu - komentuje Bartosz Wieliński z "Gazety Wyborczej".
- Dzisiaj w Rosji zakazane jest właściwie wszystko - zaznacza Sierakowski.
Czy apel aktora mógł dotrzeć do Rosjan?
W niedzielę odbyły się kolejne tzw. wybory do Dumy Państwowej, w których startowały jedynie partie wierne Kremlowi. Zwyciężyła z rekordowym wynikiem Jedyna Rosja - partia Władimira Putina.
- Mamy wiedzę o tym, jak bardzo fałszowano wyniki wyborów do Dumy, które miały miejsce w zeszłą niedzielę. Jak potworne były to, właściwie nie manipulacja, po prostu fałszerstwa - dodaje Wieliński.
Apel, który nagrał i opublikował rosyjski aktor nawiązuje do kampanii amerykańskiej z lat 70. XX wieku, a konkretnie z czasów wojny w Wietnamie.
- To była taka kampania, która zszokowała Stany Zjednoczone, a przede wszystkim amerykańskich odbiorców, bo oni spojrzeli na wojnę w Wietnamie z zupełnie innej strony. Do tej pory, protesty przeciwko wojnie w Wietnamie, były kojarzone ze studentami, ale też z komunistami, tak przynajmniej tłumaczył to amerykański rząd, więc ta kampania miała pokazać, że zwykła obojętność, zajmowanie się swoimi sprawami, brak protestowania, jest popieraniem tej wojny - mówi Magdalena Górnicka-Partyka, autorka podcastu o polityce w USA.
Mimo że amerykańskie telewizje utrudniały emisję spotów, ich treść w demokratycznym państwie dotarła do ludzi. O wojnie zaczęło się mówić. Czy teraz słowa rosyjskiego aktora dotrą do Rosjan?
- Myślę, że tam po prostu zbyt szczelne są te mury propagandy - stwierdza Górnicka-Partyka
I dodaje, że mimo wszystko w Stanach Zjednoczonych nie można było zablokować emisji apelu dotyczącego wojny w Wietnamie, bo to gwarantowała pierwsza poprawka do Konstytucji USA, która zapewnia wolność słowa i wolność prasy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.