Seria ataków na mosty w Ukrainie. Oto prawdziwy cel Rosji
Operacja zaczęła się 1 października, kiedy rosyjskie drony kilkukrotnie zaatakowały Most Południowy. Jest to najwyższy most w Kijowie z pylonem o wysokości 135 metrów. Most ma długość 1256 metrów, która mieści sześć pasów ruchu oraz zieloną linię metra. Według władz Kijowa jeden z dronów uderzył w pobliżu podpór, gdy po przeprawie jechały cywilne samochody osobowe i autobusy komunikacji miejskiej, a w pobliżu znajdował się pociąg metra. Późniejsze uderzenia uszkodziły podporę, nawierzchnię, barierę oraz betonową osłonę torowiska metra. Przeprawę czasowo zamknięto.
Dzień później, 2 października, Most Południowy został zaatakowany ponownie – i to kilkukrotnie. Jedno z uderzeń nastąpiło około godz. 5.40 rano, kiedy zaczynał się poranny szczyt, a kolejne około godz. 17.40, w czasie wieczornego natężenia ruchu. W efekcie przeprawa znów została zamknięta, a problemy zaczęły przenosić się na pozostałe mosty. Most Darnycki, Metro i Podolski zostały wykorzystane do przejęcia części ruchu, co szybko przełożyło się na korki.
3 października Rosjanie przenieśli uwagę na Most Północny, zwany dawniej Moskiewskim, który jest częścią miejskiej obwodnicy. To bardzo istotna przeprawa łącząca oba brzegi Dniepru w północnej części Kijowa. Uderzenie uszkodziło nawierzchnię oraz sieć trakcyjną trolejbusów, a ruch został czasowo wstrzymany. W tym przypadku można jeszcze tłumaczyć, że niedaleko znajduje się jednostka wojskowa, stocznia i elektrociepłownia, więc mógł to być przypadek.
Jednak na tym się nie skończyło. 4 października Most Północny został zaatakowany ponownie, również przez drona. Tym razem uszkodzona została jezdnia, a według mera Kijowa Witalija Kliczki także magistrala ciepłownicza, co przełożyło się na czasowe problemy z dostawą ciepłej wody w części dzielnicy Desniańskiej. Był to już czwarty kolejny dzień rosyjskich ataków na kijowskie przeprawy.
Dziwić może, że Rosjanie nie atakowali żadnego z mostów kolejowych, przez które przechodzą transporty wojskowe w kierunku Czernihowa, Sum, Połtawy i Charkowa. Ukraińska logistyka wojskowa w tym rejonie jest oparta przede wszystkim na transporcie kolejowym.
Uderzenie w cywili
Kijów posiada osiem dużych przepraw przez Dniepr. W tym trzy z liniami metra, jeden drogowo-kolejowy i dwa kolejowe. Ich sprawne działanie jest bardzo istotne dla funkcjonowania miasta, ponieważ ponad jedna trzecia mieszkańców stolicy mieszka na lewym brzegu, podczas gdy większość instytucji państwowych i miejsc pracy znajduje się na prawym. Wschodnia część miasta jest przede wszystkim jedną wielką sypialnią. Dlatego każde zamknięcie kilku przepraw natychmiast powoduje problemy z przemieszczaniem się ludzi. Średnio przez mosty przejeżdża 600 tys. samochodów dziennie. Biorąc pod uwagę potężny ruch pasażerski w kijowskim metrze oraz transport autobusowy i kolejowy, ogólna liczba osób przekraczających Dniepr każdego dnia sięga od 1,5 do 2 mln pasażerów.
Największa z zaatakowanych przepraw – Most Południowy – łączy lewobrzeżną część Kijowa z południową częścią prawego brzegu i prowadzą przez niego trasy m.in. w kierunku Odessy, Lwowa i Charkowa. Przed wojną korzystało z niego około 100-110 tys. samochodów dziennie i przechodziła tamtędy zdecydowana większość ruchu tranzytowego między brzegami rzeki. Nieco mniejszy ruch odbywa się przez Most Północny. Ukraiński ekspert lotniczy Kostiantyn Krywołap w wywiadzie dla "Kyiv Independent" zwrócił uwagę, że przy użyciu dronów z głowicami o masie kilkudziesięciu kilogramów fizyczne zniszczenie dużego mostu jest bardzo trudne. Jego zdaniem takie uderzenia bardziej przypominają próby punktowego zakłócania ruchu niż klasyczne niszczenie przeprawy.
Taka interpretacja dobrze pasuje do przebiegu ostatnich ataków. Rosjanie nie koncentrują ognia w jednym miejscu aż do momentu zawalenia konstrukcji. Po wyłączeniu mostu z użycia przenoszą atak na kolejną przeprawę. W ten sposób próbują wyłączyć z ruchu kilka mostów bez konieczności ich całkowitego zniszczenia. I przede wszystkim nie atakują mostów kolejowych, które dla wojska są kluczowe.
Atak w Zaporożu
6 października Rosjanie zaatakowali most, który jest jednym z ważniejszych dla wojskowej logistyki, tyle że leży w Zaporożu. Początkowo informowano o dwóch rannych mężczyznach w wieku 43 i 54 lat. Później bilans wzrósł do pięciu osób. Wśród poszkodowanych znalazło się dwóch pracowników Czerwonego Krzyża, którzy jechali do pracy. Ranni zostali także 24-letnia i 59-letnia kobieta oraz 36-letni mężczyzna.
Ruch na Moście Wantowym został przywrócony po kilku godzinach, tuż po usunięciu skutków ataku. Jest to największa przeprawa w rejonie, której przepustowość wynosi 60 tys. samochodów na dobę. Co ciekawe, nie zaatakowano Mostów Preobrażeńskich, które – prócz pasów drogowych – mają również torowiska. Ruch na nich jednak również został ograniczony ze względu na możliwe zagrożenie.
Mosty Preobrażeńskie są jednak dość regularnie atakowane. W sierpniu tego roku część kolejowa Mostów Preobrażeńskich została poważnie uszkodzona w wyniku rosyjskiego nalotu z użyciem kierowanych bomb szybujących. Ruch pociągów oraz transport towarowy na tym węźle bywają z powodu alarmów lotniczych regularnie wstrzymywane lub przekierowywane.
Jest to problematyczne, ponieważ oba są dość istotne dla logistyki frontu południowego ze względu na bliskość linii frontu i możliwość szybkiego przerzutu zaopatrzenia. Przeprawy w Zaporożu znajdują się jednak na bezpośrednim zapleczu frontu, co może uzasadniać ataki na nie. Ciężko jednak uzasadnić atak na most drogowy w Kijowie w godzinach szczytu cywilnego ruchu pasażerskiego.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.