Sprawa Michała Kołodziejczaka. Kolejne kobiety oskarżają posła

Dwie kolejne kobiety wypowiedziały się na temat Michała Kołodziejczaka, opisując jego zachowanie i rzekome zażywanie substancji odurzających.
Jedna z osób twierdzi, że Kołodziejczak zażywał narkotyki w jej obecności i miał grozić jej podczas pracy.
Druga kobieta opisała, że polityk upokarzał pracowników i manipulował podwładnymi. Podobne zachowania miał przejawiać także dyrektor jednego z departamentów.
Czesław Siekierski, były minister rolnictwa, wskazał na brak oficjalnych skarg oraz poinformował o ograniczeniu kompetencji Kołodziejczaka w 2024 roku.
Detektyw Krzysztof Rutkowski zaprzeczył częstowaniu innych osób narkotykami przez Kołodziejczaka. Podkreślił, że żadna z kobiet wcześniej nie zgłosiła sprawy na policję.
Portal Zero miał otrzymać relacje od dwóch osób, które utrzymywały kontakt z zawieszonym obecnie w klubie Koalicji Obywatelskiej posłem Michałem Kołodziejczakiem.
Jedna z rozmówczyń przekazała, że poznała polityka w 2025 roku. Napisała do niego na Instagramie z prośbą o pomoc w wypromowaniu protestów dotyczących kwestii palestyńskiej.
Kołodziejczak miał zaprosić ją na spotkanie, na którym poinformował, że szuka asystentki. Kobieta otrzymała ofertę pracy i przez pewien czas zajmowała się m.in. pilnowaniem terminarza posła oraz jego mediami społecznościowymi.
Oskarżenia pod adresem Michała Kołodziejczaka. Byłe pracownice przerwały milczenie
Kobieta twierdzi, że znalazła się w sytuacji, gdy przyjmowała z politykiem narkotyki. Wtedy też miało dojść między nimi do zbliżenia. W rozmowie z Kanałem Zero stwierdziła również, że parlamentarzysta groził jej.
- Usłyszałam, że jak komukolwiek powiem, to mnie zabije - powiedziała. Po tej sytuacji Kołodziejczak miał jeszcze kilka razy w jej obecności przyjmować narkotyki, w tym mając pod opieką małoletnie dzieci.
Druga ze współpracownic byłego wiceministra rolnictwa twierdzi, że ten upokarzał podwładnych i stosował wobec nich manipulacje. Podobnie miał zachowywać się dyrektor jednego z podlegających Kołodziejczakowi departamentów w ministerstwie.
Kanał Zero zwrócił się z prośbą o komentarz do byłego szefa resortu rolnictwa Czesława Siekierskiego. Polityk przekazał, że nie jest w stanie stwierdzić, na ile relacja kobiety jest prawdziwa, ponieważ nigdy nie otrzymał sformalizowanych skarg.
Siekierski przyznał, że w resorcie zdarzały się "problemy z różnicą rozwiązywania niektórych problemów". Ówczesny minister odebrał Kołodziejczakowi nadzór nad jednym z departamentów i rozwiązał umowę z dyrektorem tej jednostki. Kołodziejczak miał być "trochę niezadowolony", bo nie skonsultowano z nim tej decyzji.
Kanał Zero przypomina, że 13 grudnia 2024 r. minister Siekierski ograniczył kompetencje Kołodziejczaka w resorcie. Powody tej decyzji nie zostały ujawnione.
Krzysztof Rutkowski o zarzutach wobec Michała Kołodziejczaka: Był szantażowany
W piątek dwie inne rozmówczynie Kanału Zero oskarżyły Michała Kołodziejczaka o przemocowe zachowania oraz nakłanianie do zażywania substancji (miała to być kokaina - red.). Polityk zaprzeczył zarzutom i określił je jako pomówienia.
Zero opublikowało nagranie rozmowy jednej z kobiet z Kołodziejczakiem. Polityk przyznaje w nim, że zażywał narkotyki. Po nagłośnieniu sprawy poseł został zawieszony w prawach członka klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej. W niedzielę zaznaczył, że tę kwestię powinny rozstrzygać odpowiednie instytucje państwowe, a nie media.
W poniedziałek głos zabrał detektyw Krzysztof Rutkowski. Jak przekazał na konferencji prasowej w Sejmie, na której - wbrew wcześniejszej zapowiedzi - Kołodziejczak się nie pojawił, poseł zgłosił się do jego biura już 4 września.
Według relacji detektywa problemy rozpoczęły się po objęciu przez Kołodziejczaka stanowiska wiceministra rolnictwa. Kobiety miały szantażować polityka i oczekiwać od niego "profitów", m.in. stanowisk. - Niestety, pan wiceminister nie był w stanie spełnić tych oczekiwań i zaczęły się problemy - stwierdził.
Rutkowski odniósł się także do doniesień dotyczących przyjmowania zakazanych substancji. Powołując się na informacje, jakie posiada, zaprzeczył, by Kołodziejczak częstował nimi inne osoby. Zwrócił uwagę, że żadna z dwóch kobiet nie złożyła wcześniej zawiadomienia na policję.
Rutkowski nie przesądził, która ze stron sporu ma rację. Jak nadmienił, sprawę powinny wyjaśnić organy ścigania.
"Polityczny WF": Zagadkowa rozmowa w Białym Domu. Czy Trump namawiał Kosiniaka?INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.