Obraz za ćwierć miliona złotych w Sejmie. Kancelaria tłumaczy się z zakupu
O nabytku Kancelarii Sejmu poinformował marszałek Izby Włodzimierz Czarzasty. — Poinformuję też po raz pierwszy o ciekawej rzeczy z okazji tej rocznicy i tych uroczystości. W ubiegłym tygodniu zakupiliśmy portret Daszyńskiego, namalowany przez Witkacego [Stanisława Ignacego Witkiewicza], bo uważamy, że po prostu takie rzeczy powinny być w polskim parlamencie — mówił polityk w maju.
— Co może być bardziej cudownego, jak Daszyński namalowany przez Witkacego? — pytał Czarzasty.
Czytaj nas częściej w Google
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W wypowiedzi marszałka Sejmu nie padła cena, jaką trzeba było zapłacić za portret. "Rzeczpospolita" przejrzała jednak aukcje domu aukcyjnego DESA Unicum. Z opublikowanych informacji wynika, że "Portret Ignacego Daszyńskiego" namalowany przez Witkacego został w maju wylicytowany za 230 tys. zł. Po doliczeniu do tej kwoty opłaty kaucyjnej, która stanowi część końcowej ceny dzieła, obraz kosztował więc 276 tys. zł — wskazuje dziennik.
Kancelaria Sejmu nabyła obraz za ćwierć miliona złotych. Tak uzasadnia zakup
"Rz" poprosiła Kancelarię Sejmu o uzasadnienie zakupu. Biuro Obsługi Medialnej Kancelarii Sejmu wskazało w odpowiedzi na "bezsprzecznie wysoką wartość artystyczną". Dodało, że Daszyński, "jeden z Ojców Niepodległości" Polski, "ma w tym roku szczególne znaczenie także ze względu na przypadającą 160. rocznicę urodzin i 90. rocznicę śmierci", a Sejm ustanowił 2026 r. Rokiem Ignacego Daszyńskiego.
Kancelaria Sejmu wyjaśniła, że powodem zakupu było także dążenie do zachowania w polskich zbiorach "ważnego dzieła rodzimego dziedzictwa artystycznego i historycznego", a obraz zostanie udostępniony szerokiej publiczności, czyli będzie eksponowany w planowanym centrum edukacji parlamentarnej Parlamentarium — przywołuje "Rz".
Kolejne wątpliwości
Gazeta zauważa jednak, że budowa Parlamentarium nadal trwa, a jej koniec nadejść ma dopiero za kilka lat. Natomiast posłowie zwracają uwagę, że nabywanie dzieł sztuki nie należy do statutowych zadań Kancelarii Sejmu. Mówił o tym Jarosław Zieliński z PiS.
Michał Wawer z Konfederacji stwierdził natomiast, że marszałek Sejmu podczas zakupu kierował się swoimi sympatiami politycznymi, czemu zaprzecza w korespondencji z "Rz" Kancelaria Izby.
"Gromadzenie i udostępnianie muzealiów związanych z historią polskiego parlamentaryzmu jest jednym z zadań Biblioteki Sejmowej. W jej zbiorach znajdują się również artefakty związane z działalnością parlamentarną Romana Dmowskiego [...]" — wskazano.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.