Katastrofa humanitarna w okupowanym mieście. Kreml potwierdza i oskarża Kijów
"Rzeczywiście są tam problemy z dostarczaniem żywności i leków. Reżim kijowski robi dosłownie wszystko, aby utrudniać te dostawy. Drony nieustannie wiszą w powietrzu, zabijają ludzi" — powiedział Pieskow podczas briefingu, cytowany przez państwowe media rosyjskie. "Sytuacja jest rzeczywiście krytyczna" — podsumował. Według rzecznika rosyjskiego przywódcy Władimira Putina z powodu ataków ukraińskich nie można dostarczać tam żywności ani leków.
Co mówił minister spraw zagranicznych Ukrainy?
W niedzielę minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha oskarżył Rosję o celowe wywoływanie katastrofy humanitarnej na okupowanych terenach obwodu chersońskiego. Poinformował, że Kijów zamierza poruszyć tę sprawę podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Według ministra Rosja blokuje dostęp do żywności i leków oraz uniemożliwia ewakuację cywilów z okupowanej części obwodu chersońskiego.
Co dzieje się w okupowanych Oleszkach?
Szczególnie dramatyczna sytuacja ma panować w Oleszkach, gdzie przed wojną mieszkało około 24 tys. osób, a obecnie pozostało około 2 tys., w tym około 50 dzieci. Jak podał w środę dziennik "Bild", powołując się na ukraińskie media, ostatnia dostawa żywności miała dotrzeć do miasta 26 maja. Mieszkańcy mają obecnie korzystać z niewielkich zapasów oraz zbiorów z przydomowych ogrodów, jednak wraz z nadejściem jesieni sytuacja żywnościowa ma się gwałtownie pogarszać.
Oleszki leżą około czterech kilometrów od Chersonia, na lewym, okupowanym przez Rosję brzegu Dniepru. Według "Bilda" drogi prowadzące do miasta są zaminowane, a nad miejscowością stale operują rosyjskie drony, co dodatkowo utrudnia mieszkańcom opuszczenie miasta.
Miasto zostało zajęte przez wojska rosyjskie w pierwszych dniach pełnoskalowej inwazji w lutym 2022 r. W czerwcu 2023 r. zostało ono dotkliwie zalane w następstwie zniszczenia zapory w Nowej Kachowce.
Czytaj nas częściej w Google
Czytaj więcej:
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.