Rosja testuje NATO. Sikorski ostrzega przed ustępstwami wobec Putina
- Według Radosława Sikorskiego rosyjskie groźby eskalacji to stały element scenariusza, a nie reakcja na bieżące kryzysy.
- Minister wskazuje, że Kreml prowadzi "rozpoznanie bojowe" Zachodu m.in. przez drony, cyberataki, sabotaż, zakłócanie GPS i wojnę informacyjną.
- Według niego obawy o rozpad państwa rosyjskiego są przesadzone, a bardziej prawdopodobna byłaby walka o władzę w centrum.
- Sikorski apeluje, by Europa była gotowa poświęcić więcej niż pieniądze na obronę i nie koncentrowała się wyłącznie na unikaniu eskalacji.
Radosław Sikorski na łamach brytyjskiego tygodnika "The Economist" przekonuje, że część zachodnich głosów nawołujących do rozmów z Rosją bierze się z lęku przed tym, co mogłoby nastąpić po osłabieniu reżimu Władimira Putina. Wicepremier i minister spraw zagranicznych uznał jednak takie argumenty za błędne i ostrzegł przed ustępowaniem Kremlowi.
Sikorski opisuje logikę stojącą za rosyjskimi ostrzeżeniami o eskalacji. Jak pisze, nie są one spontaniczną odpowiedzią na kolejne wydarzenia, tylko stałym mechanizmem nacisku na Zachód.
Rosyjskie groźby eskalacji to część scenariusza
"Groźby eskalacji, wysuwane przez rosyjskie władze lub sugerowane przez rzekomo zaniepokojonych oligarchów, nie są reakcją na nowe kryzysy, lecz częścią od dawna ustalonego scenariusza" - napisał Radosław Sikorski w tekście dla "The Economist".
W tym kontekście przywołuje przykład rozmowy z rosyjskim oligarchą Andriejem Mielniczenką, opublikowanej wcześniej w "The Economist". Mielniczenko miał przyznać, że Putin popełnił błędy, ale jednocześnie przestrzegać, że następstwa mogą być groźniejsze, jeśli Rosja zostanie mocno przyciśnięta.
"Rosja, jeśli zostanie zbyt mocno przyciśnięta, może popaść w chaos, brutalną autarkię lub ponurą, niebezpieczną zależność" - argumentował Andriej Mielniczenko w rozmowie przywołanej przez Sikorskiego na łamach "The Economist".
"Rosja może nawet użyć taktycznej broni jądrowej" - stwierdził Mielniczenko w tej samej rozmowie, cytowanej w tekście polskiego ministra.
"Rozpoznanie bojowe": jak Kreml testuje NATO
Sikorski wskazuje, że Rosja od lat bada determinację Zachodu, a skala działań wykracza poza klasyczne operacje militarne. Przypomina też, że w sowieckiej doktrynie wojskowej istniało pojęcie "razwiedka bojem", czyli "rozpoznania bojowego" - ograniczonych uderzeń służących sprawdzeniu przeciwnika.
W ocenie ministra podobna logika ma obowiązywać dziś, gdy Kreml używa narzędzi "szarej strefy". W tekście wymienia m.in. drony, cyberataki, sabotaż, zakłócanie sygnału GPS oraz wojnę informacyjną. Podkreśla, że nie są to zdarzenia przypadkowe, lecz celowo dobrane testy.
Sikorski stawia pytanie o reakcję sojuszu: jego zdaniem kluczowe jest nie tylko to, czy Rosja bada NATO, ale czy NATO ma świadomość tego procesu i jaki sygnał wyśle, by nie dopuścić do eskalacji działań poniżej progu wojny do pełnej konfrontacji.
Czy Rosji grozi rozpad?
W artykule pojawia się też wątek obaw o destabilizację i rozpad Rosji, często przywoływany w argumentacji zwolenników ostrożności. Sikorski uznaje te lęki za wyolbrzymione i wskazuje na silnie scentralizowany model państwa, w którym regiony mają pozostawać zależne od Moskwy gospodarczo, administracyjnie i finansowo.
Minister pisze, że nawet obszary bogate w surowce są powiązane z centralnie kontrolowaną infrastrukturą transportową i energetyczną, a dla wielu obywateli kluczowe znaczenie mają transfery z budżetu federalnego. Podkreśla też, że Rosja - inaczej niż Związek Radziecki - ma poza Kaukazem Północnym wyraźną większość etnicznie rosyjską, a pamięć o chaosie po rozpadzie ZSRR ma tłumić nastroje separatystyczne.
W jego ocenie, nawet gdyby doszło do kryzysu przywództwa lub poważnej porażki militarnej, bardziej prawdopodobna byłaby walka w obrębie elity o kontrolę nad centrum niż rozpad państwa.
Europa ma zaakceptować większe ryzyko
Sikorski przekonuje, że Europa nie powinna ulegać pokusie "przedwczesnych negocjacji" z Rosją. Zwraca uwagę, że część polityków może liczyć, iż wznowienie dialogu obniży napięcie, ale w dłuższej perspektywie - jak ocenia - skutki mogą być odwrotne.
W tekście pada teza, że europejskie cele nie mogą ograniczać się do samego uniknięcia eskalacji. Sikorski apeluje o wysłanie Rosji czytelnego sygnału, że eskalacja "do niczego ich nie doprowadzi", a Europa ma być gotowa zapłacić cenę za własne bezpieczeństwo.
"Niewygodną prawdą jest to, że Europa musi zaakceptować większe ryzyko w perspektywie krótkoterminowej, aby uniknąć znacznie poważniejszych zagrożeń w przyszłości" - napisał Radosław Sikorski w "The Economist".
"Podstawowym obowiązkiem europejskich przywódców jest ochrona swoich obywateli przed rosyjskimi zagrożeniami, a nie ochrona Rosji przed samą sobą" - podkreślił minister w tym samym tekście.
Na końcu Sikorski akcentuje, że Rosja postrzega Zachód jako wroga i dąży do zniszczenia demokratycznej cywilizacji, dlatego Europa nie powinna spieszyć się z ustępstwami. Zaznacza też, że ewentualna gotowość Putina do pokoju będzie musiała znaleźć odzwierciedlenie w konkretnych działaniach, a nie w żądaniach kapitulacji Ukrainy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.