ESPN DeportesEl clásico de Manchester quedó definido por el VAR; silbidos para Real Madrid; Chelsea fue superado por HullInquirerDILG chief Remulla visits QC jail ahead of looming Romualdez transferThe Jerusalem PostA good deal in bad neighborhoods: Why the Gulf’s best bet remains in Jerusalem - opinionESPNPower Rankings: Everything we learned from the top 25 in Week 2RTP DesportoEuroVolley 2026. Portugal soma quarta derrota consecutiva frente à UcrâniaBBC NewsI had 11 years of chemotherapy for a cancer I didn't have20 MinutenUrsache unklar: Fischsterben im MühlebachComplete SportsBlackburn Give Injury Update On Super Eagles StarESPN CricinfoFleming to link up with T20I squad in preparation for Test coaching stintBBC عربيجماعة أنصار الله تعلن استهداف قاعدة ثانية في السعودية، ومحمد بن سلمان يلتقي قائد القيادة المركزية الأمريكيةIl Fatto QuotidianoKimi Antonelli ora ha in mano il titolo di Formula 1: quel vantaggio su Russell e il sogno di una passerella trionfaleABC News4 people hospitalized after a crane collapsed at a Miami construction site: Officials
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, September 14, 2026

Rosyjski dron wyłowiony z Bałtyku. Gen. Polko dla WP: "Konsekwencje tej wojny w nas uderzają"

Translate
Wojsko wyłowiło drona z Bałtyku
Rusinowo koło Jarosławca (woj. zachodniopomorskie). W tym rejonie wojsko podjęło z Bałtyku bezzałogowiec, który według wstępnych oględzin pochodzi z Rosji © WP

Bezzałogowiec został wydobyty z wody przez wojskową łódź hydrograficzną (to jednostka Marynarki Wojennej wyposażona m.in. w sonar i echosondę, wykorzystywana do pomiarów dna, wyszukiwania obiektów pod wodą i ich podejmowania). Rejon znaleziska zabezpiecza Żandarmeria Wojskowa, a sam sprzęt trafi do badania - najpierw do saperów, a następnie do dalszej ekspertyzy.

Resort obrony nie podał na razie, jaki to typ maszyny. W mediach pojawiają się przypuszczenia, że może chodzić o Gerberę - tanią rosyjską konstrukcję z pianki i sklejki, wizualnie przypominającą irańskiego Shaheda-136, używaną najczęściej jako wabik dla obrony przeciwlotniczej. Deklarowany zasięg takiej maszyny to kilkaset kilometrów. Oficjalnego potwierdzenia nie ma.

Rusinowo leży na zachodnim wybrzeżu, setki kilometrów od granicy z Ukrainą i Białorusią, a więc daleko od kierunku, z którego rosyjskie drony spadają dziś najczęściej. Gen. Roman Polko, były dowódca GROM, w rozmowie z WP stawia hipotezę, że maszyna nadleciała z północy.

- To nieduży dron, który prawdopodobnie przeleciał przez terytorium państw bałtyckich. Ataków jest coraz więcej, więc coś mogło wpaść do Bałtyku i wypłynęło w okolicach plaży - mówi WP gen. Polko.

Generał zaznacza, że takich zdarzeń będzie przybywać. - Coraz więcej pokazuje, że konsekwencje tej wojny w nas uderzają. Żyjemy w warunkach podwyższonego napięcia, zagrożenia, ataków w cyberprzestrzeni i innych, więc należy oczekiwać, że będzie takich zdarzeń więcej - ocenia.

"Ten struś wyjął głowę z piasku, ale dość późno"

Gen. Polko ostrzega przed reakcją, na którą - jak mówi - Rosja liczy najbardziej. - Rosja buduje psychozę strachu, ale tej panice nie można się poddać - mówi WP.

Jednocześnie nie oszczędza polskiej klasy rządzącej. - My od początku tej wojny przyjęliśmy strategię strusia, udając, że to nie nasza wojna. Na szczęście ten struś wyjął głowę z piasku, choć dość późno - ocenia generał.

Na razie pewne jest jedno: rosyjski sprzęt wojskowy wypłynął na polskiej plaży w miejscu, w którym miesiąc temu leżeli wczasowicze.

"Strategii wciąż nie ma"

Polko przenosi ciężar z samego znaleziska na to, czego jego zdaniem brakuje po stronie państwa. - Pora, by politycy, a szczególnie zwierzchnik sił zbrojnych, dostosowali kluczowe dokumenty, takie jak Strategia Bezpieczeństwa Narodowego, której wciąż nie ma, do sytuacji - mówi WP.

W praktyce chodzi o kolejność, w jakiej powstaje w Polsce cała reszta przepisów bezpieczeństwa. Strategia Bezpieczeństwa Narodowego to dokument najwyższego szczebla - zatwierdza go prezydent jako zwierzchnik sił zbrojnych, na wniosek rządu. Ostatnia obowiązująca pochodzi z 2020 r., a więc sprzed pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę i sprzed epoki masowych ataków dronowych. Dopiero na strategii opierają się dokumenty niższego rzędu: dyrektywa obronna, plany operacyjne, a na końcu procedury, według których działa oficer dyżurny w konkretną noc.

I właśnie o ten koniec łańcucha chodzi generałowi. Dopóki procedury nie są spisane z góry, decyzja o reakcji na obiekt nad polskim terytorium wędruje w górę - przez kolejne szczeble dowodzenia i resort - zamiast zapadać od razu, na poziomie tego, kto ma obiekt na radarze. Przy dronie lecącym 160 km/h każde takie ogniwo kosztuje minuty.

- Po to, by wojsko nie było blokowane przez zbędną biurokrację, tylko mogło w realny i skuteczny sposób przeciwdziałać - mówi WP Polko.

Poniedziałkowe znalezisko przypada dzień po nocy, która postawiła na nogi polskie służby. Z 12 na 13 września Rosja przeprowadziła kolejny zmasowany atak na Ukrainę, a polskie systemy wykryły nad ranem kilkanaście odrzutowych dronów Geran-5 nad zachodnią Ukrainą. Jeden z nich uderzył w lokomotywę pociągu relacji Kijów–Warszawa w obwodzie wołyńskim, około dwóch kilometrów od polskiej granicy. W składzie jechało 206 pasażerów, nikt nie został ranny, a załoga została wcześniej ostrzeżona. Drugi dron eksplodował w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk–Jagodzin.

Nad polską granicą poderwano F-16, śmigłowce i samolot rozpoznawczy SAAB, a RCB wysłało alerty do mieszkańców kilku powiatów na Lubelszczyźnie. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że nie doszło do naruszenia granicy RP.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.