Sikorski powtarza słowa z Kijowa. "Nadal tak uważam"
W poniedziałek szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych zamieścił nowy komunikat na platformie X. Radosław Sikorski postanowił doprecyzować i stanowczo powtórzyć swoje słowa, które padły w miniony weekend podczas wizyty w stolicy Ukrainy. Dotyczyły one potencjalnego starcia zbrojnego państw Sojuszu Północnoatlantyckiego z Federacją Rosyjską.
"Żeby było jasne co powiedziałem w Kijowie. Że w wypadku rosyjskiej agresji na NATO, dzięki przewadze w powietrzu, lotnictwo europejskiej części NATO byłoby w stanie, nawet bez udziału USA, zniszczyć połowę rosyjskich rafinerii szybciej niż Ukraina" - przypomniał we wpisie polityk.
Szef polskiej dyplomacji rozwiał przy okazji wszelkie wątpliwości dotyczące zmiany swojego podejścia po powrocie do kraju. "Nadal tak uważam" - skwitował krótko swój komunikat Radosław Sikorski.
Kongres w Kijowie i ostrzeżenie dla Rosji
Wypowiedź, do której odnosi się we wpisie wicepremier, padła pierwotnie na konferencji Yalta European Strategy (YES). W spotkaniu zorganizowanym w Kijowie w dniach od 11 do 12 września wzięło udział około 700 ekspertów i polityków z niemal trzydziestu państw. Obecność Radosława Sikorskiego na tym wydarzeniu była utrzymywana w tajemnicy aż do piątkowego poranka.
To właśnie podczas jednego z paneli dyskusyjnych wicepremier rządu RP odniósł się do scenariusza potencjalnego rosyjskiego ataku. - Jeśli Rosja zdecydowałaby się nas zaatakować, to pokonalibyśmy ją bardzo szybko - powiedział szef polskiej dyplomacji.
- Mamy gigantyczną przewagę, jeśli chodzi o lotnictwo, nawet jeśli do tego potencjału nie wliczymy sił amerykańskich - stwierdził na kijowskiej konferencji Radosław Sikorski. Minister uzupełnił tę opinię ostrym porównaniem, dotyczącym uderzeń w kluczową dla Władimira Putina infrastrukturę naftową.
- Jeśli Ukraina wyłączyła połowę rosyjskich rafinerii w ciągu sześciu miesięcy, to my wyłączylibyśmy drugą połowę w sześć tygodni - dodał z przekonaniem polityk.
Cele Ukrainy i reakcja Donalda Trumpa
W trakcie ukraińskiego szczytu Radosław Sikorski podkreślił również, w jaki sposób władze w Kijowie powinny dążyć do zakończenia trwającego konfliktu i wymuszenia ustępstw na agresorze. - Negocjacje są jednym ze sposobów zakończenia tej wojny. Ale innym sposobem jest to, że wojna po prostu sama wygaśnie, kiedy Putinowi zabraknie zasobów, aby ją kontynuować. Aby tak się stało, Ukraina musi skoncentrować się przede wszystkim na uderzeniach w rafinerie - mówił wicepremier.
Radykalne stanowisko polskiego rządu dotyczące ataków na instalacje naftowe w Rosji stoi w opozycji do słów płynących zza oceanu. Dzień po wystąpieniu Radosława Sikorskiego prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump publicznie przyznał, że wzywał prezydenta Wołodymyra Zełenskiego do całkowitego zaniechania działań wymierzonych w rosyjską infrastrukturę paliwową. Amerykański przywódca uargumentował to drastycznymi ograniczeniami w dostawach oleju napędowego, które odbijają się na światowych rynkach.
Sam wicepremier zauważył w Kijowie, że Władimir Putin musiał już dawno zrewidować swoje pierwotne, mocarstwowe plany podboju. - Dosłownie wyobrażał sobie, że odwróci skutki rozpadu Związku Radzieckiego i ponownie uczyni Rosję supermocarstwem, częścią triady rządzącej światem. Takiej Jałty numer dwa. Myślę, że rozumie już, iż jest to nieosiągalne - podsumował polityk.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.