Upokarzający odwrót prezydenta. Sam na siebie zastawił pułapkę

Karol Nawrocki, żeby przykryć swój upokarzający odwrót, wygłosił orędzie do narodu, w którym próbował wytłumaczyć się z decyzji blokowania polityki rządu.
Była to odpowiedź na popularne wideo Donalda Tuska, który w nagraniu z nowego studia utrzymanego w podcastowym klimacie, zaatakował 45 wet prezydenta, które szkodzą Polakom.
Karol Nawrocki stał się zakładnikiem samego siebie
Już wcześniej Jakub Dymek, lewicowy publicysta współprowadzący podcast Dwie Lewe Ręce i współpracujący z Kanałem Zero, wytknął koszt, jaki ponoszą Polacy w związku z prezydencką strategią podkładania nogi rządowi niemal w każdej sprawie. Aleksander Kwaśniewski ripostował redaktora Jankowskiego z Polsatu pytaniem o chociaż jedną decyzję, którą prezydent Nawrocki podjął wychodząc naprzeciw Polakom, którzy na niego nie głosowali.
Sondaże zaufania dla Karola Nawrockiego pikują w zastraszającym tempie. Prezydent, który budował się na haśle "po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy" udowadniał na każdym kroku, że kieruje się czysto partyjnym interesem opozycji, natomiast kompletnie nie interesuje go konstruktywna współpraca z obecnym rządem. Jego metodą była próba wymuszenia konsultowania polityki z nim samym: na zasadzie "nadpremiera", którego konstytucja nie przewiduje.
Jeśli rząd zgłasza ustawy, a prezydent je wetuje, to on, a nie rząd ponosi odpowiedzialność za skutki. Jest to trudne do zakomunikowania. Rząd jest tradycyjnie krytykowany za wszystko, co w Polsce nie wychodzi, prezydent z kolei cieszy tuż po wyborze na samym początku tradycyjnie dużym mandatem zaufania. Nawrocki po dynamicznym początku manifestowania swojej siły stał się zakładnikiem wet - które coraz częściej przynosiły mu polityczne straty zamiast korzyści.
Weto za wetem aż nagle krok w tył
W sprawach takich jak program SAFE weto było niepopularne również wśród wyborców, którzy za obecnym rządem nie przepadają. I nawet sklecona ustawa o SAFE 0 proc., PR-owy majstersztyk bez pokrycia w faktach (rzekomych zysków, z których miały pochodzić środki na ten program NBP nie wykazał) nie pomogła Nawrockiemu wykaraskać się z opresji.
Zablokowanie pierwszej ustawy obniżającej ceny paliw przez wysłanie jej do Trybunału Konstytucyjnego nie było dla opinii publicznej zrozumiałe. Nawrocki stał się w tej sprawie dla Tuska workiem do bicia. Korzystając z uwagi skierowanej na wysokie ceny paliw, premier, który jest zakładnikiem swojej bardzo niemądrej i populistycznej obietnicy "benzyny po 5,19" z czasów opozycyjnych, mógł pokazać opinii publicznej, jak szkodliwą działalnością wykazuje się prezydencki "wetomat".
Karol Nawrocki nie przygotował partyjnych sojuszników na prawicy ani antyrządowych wyborców na swoją decyzję. Politycy i komentatorzy na prawicy chóralnie i rytualnie odsądzali od czci i wiary rządową propozycję "windfall tax" - czyli wstecznego opodatkowania zysków koncernów, dzięki którym w budżecie będą środki na obniżkę podatków, przede wszystkim VAT na paliwa. Teraz będą musieli połknąć tę żabę i (nie pierwszy raz) skompromitować się zwrotem o 180 stopni albo narazić się na krytykę prezydenta, co z kolei nie zostanie dobrze przyjęte przez jego zwolenników i większość Polaków oczekujących obniżek cen paliw.
Sekwencja, w której niemal natychmiast po wystąpieniu Tuska Nawrocki ulega i ogłasza podpisanie ustawy wygląda jak pospieszny odwrót i porażka, której nie przykryją najgłośniejsze filipiki. To Nawrocki, zachowując się jak partyjny nadzorca, a nie prezydent Rzeczpospolitej narzucił formułę, w której normalne w demokracji różnice zdań zamieniają się w walkę do upadłego.
To starcie Karol Nawrocki przegrał. Jeśli nie chce ponosić kolejnych porażek, niech z kibola prawicy przedzierzgnie się w prezydenta wszystkich Polaków.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.