ESPNWhy Warriors-Lakers was the quiet end of an incredible NBA eraESPN DeportesMaye vs Williams, un reencuentro para abrir la Semana 7The Jerusalem PostIDF sources: Detention of US lawmaker nominee, 90 West Bank volunteers was complex - exclusiveBollywood HungamaBREAKING: Rajkummar Rao has a hilarious cameo in Pehla Pyaar Doosri BaarDaily MaverickTHE FINANCIAL WELLNESS COACH: Weighing up rental income against long-term investment growthThe Hollywood ReporterWhere to Watch ‘Yaga’ Streaming Online for FreeRolling Stone‘The Celebrity Traitors UK’ Season 2 Isn’t Available in the U.S., But We Found a Way to StreamDeadline‘Wicker’ Review: Olivia Colman And Peter Dinklage Turn Alexander Skarsgard Into A Sexy Basket Case In Comic Fable That’s Pure DelightThe Straits TimesHe made an LPA at 72 to protect his daughters. Here’s why he says you should, tooTechCrunchThe secret to fast startup growth isn’t early sales, top names in tech sayZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioEuronewsChina: Panic as 7.0-magnitude earthquake rocks Tibet
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, October 22, 2026

Oskarżenia o zbiorowy gwałt. Uczelnia odpowiada na list Jane Doe

Translate

pap_20261005_28C

Zbiorowy gwałt na uczelni. Prestiżowy uniwersytet nie zareagował

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: OLGA FEDOROVA/PAP/EPA

Władze uczelni, na której kampusie miało dojść do zbiorowego gwałtu, odniosły się do treści listu wysłanego przez kobietę o pseudonimie Jane Doe. Zarzucała w nim, że "nie otrzymała wsparcia" od rektora i miała poczucie, że ​​"nie dano wiary jej słowom" dotyczącym napaści seksualnej.

W październiku 2024 roku siedmiu członków bractwa Chi Phi miało odurzyć i zgwałcić 20-letnią wówczas koleżankę. 57 młodych mężczyzn na czacie grupowym czytało, co siódemka z Uniwersytetu Cornella przez kilka godzin robi studentce, ale żaden z nich nie ruszył na pomoc. Choć do zdarzenia miało dojść w 2024 roku, dopiero w ubiegłym miesiącu młoda kobieta, posługująca się pseudonimem Jane Doe, pozwała Uniwersytet Cornella, bractwo oraz siedmiu mężczyzn.

W ubiegłym tygodniu Jane Doe wysłała list do władz uczelni, w którym przytoczyła część rozmowy, jaka miała zostać przeprowadzona pomiędzy rektorem Michaelem Kotlikoffem a ówczesną przewodniczącą stowarzyszenia studenckiego Tri Delta.

"Po tej rozmowie przewodnicząca przekazała mi, z wyraźnym niepokojem, że pierwszą reakcją rektora Kotlikoffa było pytanie w stylu: dlaczego zwlekano tak długo ze zgłoszeniem napaści?" - wynika z treści listu kobiety, do którego dotarł portal The Hill. "Odebrała to pytanie jako wyraz powątpiewania w prawdziwość mojej historii" - pisze w liście Jane Doe. Stwierdziła, że zacytowany komentarz rektora podważył jej zaufanie do władz uczelni oraz ich zdolność do tego, by "podejść do jej doświadczeń ze zrozumieniem, wrażliwością i sprawiedliwością".

Uczelnia odpowiada

We wtorkowym oświadczeniu władze Uniwersytetu Cornella zakwestionowały przedstawiony przez studentkę opis wypowiedzi rektora Kotlikoffa - relacjonuje stacja CBS News. Stwierdzono, że "relacja z drugiej ręki" na temat komentarza Kotlikoffa "jest nieprawdziwa". Według władz uczelni pytanie: "Dlaczego zwlekano tak długo ze zgłoszeniem napaści" dotyczyło osób postronnych, które nie skorzystały z uniwersyteckiej anonimowej linii do zgłaszania incydentów. "Rektor w żaden sposób nie kwestionował zgłoszenia złożonego przez Jane Doe" - wynika z oświadczenia uczelni, na które powołuje się CBS News.

Sposób, w jaki władze Uniwersytetu Cornella zareagowały na pierwotne zgłoszenie Jane Doe dotyczące domniemanych napaści, stanowi jeden z wątków pozwu cywilnego - przypomina stacja. Kobieta zgłosiła sprawę policji uniwersyteckiej dwa tygodnie po domniemanej napaści, ale żadne postępowanie karne nie zostało wszczęte. Nikt nie usłyszał zarzutów. Prokuratura uznała, że dowody, które otrzymała od uczelni, były niewystarczające. Pojawiają się wątpliwości, czy uniwersytet przekazał odpowiednim organom wszystkie istotne materiały. Sprawa gwałtu na uczelni wywołała masowe protesty.

View the original on TVN24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.