Od Rynku Głównego do ul. Dietla. Tak wyglądał przebieg zamachu w Krakowie
Sobotnie popołudnie w centrum Krakowa zamieniło się w koszmar. Około godz. 15 na Rynek Główny wjechał czarny samochód marki Subaru. Za kierownicą siedział uzbrojony mężczyzna, który chwilę później rozpoczął ostrzał przypadkowych osób. Napastnik nie ograniczył się jednak do jednej lokalizacji. Po ataku na płycie Rynku ruszył w kierunku Kazimierza, po drodze ostrzeliwując również tramwaj.
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się na kilku ulicach w ścisłym centrum miasta. Policja rozpoczęła pościg za sprawcą, a ostateczna konfrontacja nastąpiła na skrzyżowaniu ulic Dietla i Stradomskiej.
Wjazd na Rynek i strzały do przypadkowych osób
Jak wynika z rekonstrukcji przedstawionej na mapie WP Wiadomości, około godz. 15 sprawca wjechał czarnym Subaru na Rynek Główny od strony ulicy Sławkowskiej. Następnie zaczął strzelać z broni długiej do przypadkowych przechodniów. Samochód okrążał płytę Rynku, a w centrum Krakowa rozległy się kolejne strzały.
Napastnik kontynuował atak również po opuszczeniu Rynku. Na placu Wszystkich Świętych ostrzelał tramwaj linii 1. W wyniku ostrzału uszkodzona została szyba kabiny motorniczego. Był to kolejny niebezpieczny epizod sobotniego ataku.
Policyjna obława. Ucieczka w stronę Kazimierza
Po kolejnych strzałach mężczyzna skierował samochód w stronę Kazimierza. Za uciekającym pojazdem ruszyła policyjna obława. Funkcjonariusze namierzyli Subaru na skrzyżowaniu ulic Dietla i Stradomskiej, gdzie zablokowali mu dalszą drogę.
Doszło tam do konfrontacji z napastnikiem. Policjanci użyli broni, a sprawca został postrzelony i zatrzymany. Interwencja była wyjątkowo niebezpieczna. Funkcjonariusze musieli zmierzyć się z uzbrojonym mężczyzną dysponującym bronią długą. Dwóch policjantów zostało rannych, a stan jednego z nich określano jako bardzo ciężki.
W ten sposób zakończyła się ucieczka sprawcy, która rozpoczęła się na Rynku Głównym i prowadziła przez kolejne ulice centrum Krakowa.
Sześć ofiar śmiertelnych. Wśród rannych policjanci
Bilans sobotniej tragedii jest wstrząsający. Według najnowszych informacji przekazanych przez służby zginęło sześć osób: cztery kobiety i dwóch mężczyzn. Kolejnych 15 osób zostało rannych. Wśród poszkodowanych jest dwóch policjantów, którzy uczestniczyli w interwencji. Jeden z funkcjonariuszy odniósł ranę postrzałową, drugi został trafiony trzykrotnie. Jego stan określano jako bardzo ciężki.
Wśród rannych znalazł się również sam sprawca. Po zatrzymaniu został przewieziony do szpitala. Zatrzymany to 24-letni obywatel Polski.
Rząd reaguje na tragedię. Premier jedzie do Krakowa
Do dramatycznych wydarzeń odnieśli się najważniejsi przedstawiciele władz państwowych. Premier Donald Tusk od początku pozostawał w kontakcie z ministrem spraw wewnętrznych i administracji Marcinem Kierwińskim. Następnie przybył do Krakowa, gdzie wieczorem odbyła się odprawa szefa rządu z ministrami i przedstawicielami służb.
Do miasta udali się także szef MSWiA Marcin Kierwiński, komendant główny policji Marek Boroń oraz przedstawiciel Biura Bezpieczeństwa Narodowego. W krakowskim magistracie uruchomiono sztab kryzysowy, a służby prowadziły działania związane z zabezpieczeniem miejsca tragedii i pomocą poszkodowanym.
Prezydent Krakowa Łukasz Gibała poinformował o wprowadzeniu żałoby w mieście do 11 listopada. Zaapelował również do mieszkańców o spokój i odpowiedzialność.
Prokuratura bada okoliczności zamachu
Równolegle rozpoczęły się intensywne czynności śledcze. Na miejscu pracują policjanci oraz prokuratorzy z Prokuratury Rejonowej, Okręgowej i Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej.
Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie prokurator Tomasz Waszczuk, śledczy sprawdzają wszystkie okoliczności zdarzenia. Jednym z najważniejszych wątków jest ustalenie, czy 24-latek działał sam, czy też ktoś mógł mu pomagać.
Prowadzone są czynności operacyjno-śledcze, sprawdzane są również różne miejsca na terenie miasta. Prokuratura zapowiedziała, że przesłuchania i kolejne czynności procesowe będą planowane w następnych dniach.
Na tym etapie nie ustalono oficjalnie motywu działania napastnika. Nie ma również potwierdzenia, że atak miał charakter terrorystyczny. Śledczy muszą wyjaśnić, dlaczego 24-latek zdecydował się na tak brutalny atak, skąd miał broń i amunicję oraz czy przygotowywał się do przeprowadzenia zamachu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.