"Tato, strzelają do ludzi!". Lekarz ujawnia kulisy zamachu
- Lekarze byli świadkami wymiany ognia między policjantami a napastnikiem.
- Ranni otrzymali pomoc jeszcze na ulicy, przed przyjazdem zespołów ratownictwa medycznego.
- Poszkodowanych skierowano m.in. do szpitali im. Jana Pawła II, Rydygiera, Narutowicza i Szpitala Uniwersyteckiego.
- Dwaj policjanci, którzy zatrzymali napastnika, przeżyli.
WIDEO
Wstrząsające słowa sąsiadki zamachowca z Krakowa. "Porządna rodzina"
WIDEO
Pomoc rannym przed przyjazdem karetek
- Wyszliśmy na zewnątrz. Już się żegnaliśmy. Nagle mój syn krzyczy: "Tato, tam strzelają do ludzi, a oni padają na ziemię". Schroniliśmy się w aptece, byliśmy świadkami wymiany ognia między policjantami i zamachowcem. Gdy strzały ucichły, razem z Mateuszem pobiegliśmy do rannych - relacjonował Michał Pędziwiatr.
Na miejscu leżeli dwaj policjanci, napastnik oraz kierowca samochodu. Pędziwiatr zaznaczył, że pomocy udzielano wszystkim poszkodowanym, niezależnie od tego, po której stronie zdarzenia się znaleźli. Dwóch funkcjonariuszy było przytomnych i miało rany postrzałowe klatki piersiowej. Sprawca również pozostawał przytomny; doznał obrażeń brzucha, uda i klatki piersiowej.
- Mateusz zajął się policjantem, zdjął swój płaszcz, którym go przykrył, bo był mocno wychłodzony. Inni policjanci dali nam opatrunki podręczne, bo najważniejsze było opanowanie krwotoku. Ciężko było poszkodowanych uwolnić z tych kamizelek ze sprzętem, były bardzo opięte. Ja zająłem się pozostałą dwójką rannych, ale nie byliśmy tam sami. Był policjant z przeszkoleniem medycznym, który rozpoznał nas jako chirurgów. Była jeszcze lekarka. Wszyscy wspólnie działaliśmy - mówił Michał Pędziwiatr.
Chirurg skontaktował się ze Szpitalem im. Jana Pawła II w Krakowie w sprawie rannego policjanta. Uznał, że ta placówka daje funkcjonariuszowi największą szansę na przeżycie, dlatego nalegał, by właśnie tam go przewieziono. Szpital zaczął przygotowywać blok operacyjny, a ostatecznie dyspozytor zgodził się na ten kierunek transportu.
Ranni trafili do szpitali
Pozostałych poszkodowanych rozdzielono między kilka placówek. Drugi policjant trafił do szpitala im. Narutowicza. Mężczyznę z obrażeniami twarzy skierowano do szpitala im. Rydygiera, gdzie działa oddział chirurgii szczękowo-twarzowej. Napastnik trafił do Szpitala Uniwersyteckiego, podobnie jak zdecydowali lekarze w przypadku osób wymagających specjalistycznej pomocy.
Pędziwiatr wyjaśnił również, że nie operował sprawcy. Pojechał jednak do szpitala, w którym pacjent znalazł się pod opieką zespołu chirurgów ogólnych, naczyniowych i ortopedów. Lekarz podkreślał, że wielu medyków przerwało weekend i przyjechało do krakowskich szpitali, ponieważ po takim zdarzeniu liczba osób wymagających operacji może się zmieniać.
- Nie czujemy się bohaterami, ale zrobiliśmy wszystko, co zrobiłby ratownik na miejscu takiego zdarzenia. Tu liczyły się sekundy. Wielkim sukcesem jest to, że rozdysponowaliśmy rannych do odpowiednich szpitali, zwiększając ich szansę przeżycia - podsumował Michał Pędziwiatr.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.