Donald Trump podjął ważną dla Ukrainy decyzję. Jest reakcja prezydenta Zełenskiego
W piątek Donald Trump podpisał ustawę o sankcjach na Rosję i cłach na towary z państw należących do największych importerów rosyjskiej ropy naftowej i gazu. Ustawa kodyfikuje istniejące dotychczas sankcje przeciwko Rosji i zachęca prezydenta do nałożenia kolejnych m.in. na "flotę cieni". Przede wszystkim daje mu jednak nowe uprawnienia do nakładania ceł w wysokości do 100 proc. na państwa z pierwszej piątki największych importerów rosyjskiej ropy, gazu oraz tych, które najbardziej umożliwiają jej omijanie restrykcji naftowych.
Jak zareagował Wołodymyr Zełenski?
Wołodymyr Zełenski odniósł się do decyzji Trumpa we wpisie na portalu X. Wspomniał inicjatora sankcji, nieżyjącego już senatora Lindseya Grahama, który "podczas swoich wizyt w Ukrainie zawsze podkreślał, jak ważne jest, by nie zmniejszać presji na Rosję, zaostrzać sankcje i dążyć do pokoju".
"Senator Graham ani przez chwilę nie wątpił, że Ameryka ma wystarczającą siłę, by przeciwstawić się dyktatorom i osiągnąć zamierzone cele, o ile będzie działać we właściwy sposób" — dodał prezydent Ukrainy.
Co jeszcze napisał prezydent Ukrainy?
Zełenski podziękował Trumpowi za podpisanie "tej niezwykle ważnej ustawy", a także wszystkim senatorom i członkom Izby Reprezentantów, którzy ją poparli. Zaznaczył, że "najlepszym sposobem na uczczenie pamięci Lindseya będzie pełne i szybkie wdrożenie przepisów tej ustawy".
"A najlepszą nagrodą dla wszystkich, którzy pomagają nam wywierać presję na Rosję, by zakończyła wojnę, będzie pokój. Pokój oraz koniec wszelkich problemów i wyzwań, jakie przyniosła ta wojna. Pokój osiąga się dzięki sile. Spokój zapewnia poczucie bezpieczeństwa. A najlepszą gwarancją bezpieczeństwa jest determinacja" — napisał ukraiński przywódca.
Czytaj nas częściej w Google
Na koniec podziękował "wszystkim, którzy z determinacją bronią życia" i tym, "którzy stoją po stronie Ukrainy". "Ameryko, dziękuję" — czytamy.
CZYTAJ TEŻ:
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.