W więzieniu jak w domu? Ksieniewicz opowiedział o życiu w celi

W programie "TERAZ WP" Michał Korościel gościł Marka Ksieniewicza. Gość opowiedział o swoich doświadczeniach z 15 lat spędzonych w celi. - W więzieniu czułem się trochę jak w domu - można było usłyszeć.
Cały odcinek dostępny jest tutaj.
Marek Ksieniewicz spędził 15 lat w więzieniu. Obecnie jest mentorem dla ludzi, którzy chcą wyjść z kryzysowych sytuacji. W "TERAZ WP" podzielił się szczegółami ze swojego życia. Mężczyzna już we wczesnej młodości miał szacunek do byłych "grypsujących" więźniów. Jednak realia więzienne były brutalne dla Ksieniewicza. Nie był osobą, która łatwo podporządkowuje się i wychodzi "za dobre zachowanie" z celi.
- Ja lądowałem w celach izolacyjnych, zabezpieczających. Byłem bity, byłem poniewierany i ja wiem, że gdyby były inne zbiegi okoliczności, to ja bym nie wyszedł. Jeżeli cię stłuką i zamkną w takiej celi, możesz sobie krzyczeć wniebogłosy - zdradził mężczyzna.
"To tylko taki bajer"
Odbycie kary w zamknięciu wiązało się z agresywnymi doświadczeniami. Ksieniewicz nie był świadkiem żadnego wykorzystania seksualnego w więzieniu, wbrew temu, co pokazują amerykańskie filmy.
- W Polsce nie spotkałem nigdy nikogo, żeby ktoś kogoś zgwałcił. Żeby te słynne obrazy, że o, w łaźni łapią, tu go trzymają (...) To jest tylko taki bajer - przyznał.
W więzieniu jest łatwiej?
Ostatecznie dużo łatwiej było mu funkcjonować za kratami celi i pod czujnym okiem strażników niż na wolności.
- W więzieniu się czułem tak trochę jak w domu, bo znałem wszystko. Wiedziałem, jak sobie radzić - przyznał Ksieniewicz.
Mężczyzna podzielił się wieloma anegdotami z czasu spędzonego w więzieniu, jednak ta, która najbardziej dała mu do myślenia, dotyczyła kotów. Podczas jednej z odsiadek Ksieniewicz spotkał więźniów odbywających najcięższe wyroki. Ku jego zdziwieniu ci sami ludzie mieli mocne powiązanie z kotami.
- Te koty przychodziły bezpośrednio do tych takich, można by powiedzieć, zdegradowanych, zdegenerowanych ludzi, którzy mieli wyroki 25 lat albo dożywocia. (...) Wędlinkę wynosili na dwór i karmili te kotki. Przywiązywali się do tych zwierząt, a te zwierzęta do nich - opowiedział mężczyzna.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.