Dziwne ruchy Trumpa. Jest głos z Pałacu
Polityczny deal w sprawie rosyjskiego diesla, gesty pod adresem Putina, możliwe przykręcenie zgody na transfer uzbrojenia produkcji amerykańskiej na Ukrainę, krytyczne zdania o Wołodymyrze Zełenskim czy kolejna krytyka Europy – amerykański prezydent w ostatnich dniach wystąpił z taką agendą.
Wprawia ona w osłupienie europejskich przywódców i budzi sprzeciw nawet części jego republikańskiego zaplecza. Na gruncie polskim sprawa zaczyna być coraz bardziej kłopotliwa dla prezydenta Karola Nawrockiego, bowiem siłą tej prezydentury – co Pałac sam wielokrotnie podkreśla – ma być oparcie jej na świetnych stosunkach z amerykańskim prezydentem.
DLA CIEBIE
Hyundai na Paris Motor Show 2026
DLA CIEBIE
Co o Trumpie mówią w Pałacu
Dotąd nie było widać zbyt wielkiej chęci ośrodka prezydenckiego do komentowania ostatnich poczynań Trumpa. W nieoficjalnej rozmowie udało nam się jednak poznać perspektywę Pałacu.
Nasz rozmówca, z bliskiego otoczenia Karola Nawrockiego, twierdzi, że wszystkie zachowania prezydenta USA są odczytywane jako zbiór komunikatów kierowanych do samych Amerykanów, zwłaszcza tych sympatyzujących z ruchem MAGA.
– To nas bezpośrednio nie dotyczy, to tematy, które Trump podbija przed wyborami połówkowymi. Działania Trumpa trzeba traktować jako sygnały skierowane do Amerykanów, do wewnątrz. To oczywiście generuje napięcia, ale nie należy tego traktować jakoś kategorycznie. Pytanie, co w tej sprawie zrobi np. sekretarz generalny NATO. Oczekiwanie, byśmy jako Polska się co do tego wypowiadali, nie jest właściwym kierunkiem – stwierdza rozmówca z Pałacu.
Prezydenta do aktywności w relacjach z USA dopinguje szef MSZ Radosław Sikorski. – Jeśli ma takie relacje, jak mówi, i ma wpływ na Donalda Trumpa, to nastał moment, by to wykorzystać. Chodzi o to, żeby nie było Jałty II wobec Ukrainy i żeby przywrócić obecność amerykańskich wojsk w Polsce – powiedział minister w ostatnim wywiadzie dla PAP.
Ale Pałac replikuje: – My mamy swoją agendę, czyli przygotowania do szczytu G20, i stała baza amerykańska w Polsce. Niech rząd, a zwłaszcza MSZ, wykaże się jakąś aktywnością – dystansuje się nasz rozmówca.
Co prawda jeszcze niedawno sam Nawrocki podtrzymywał, że w kwestii sankcji opowiada się za twardą polityką względem Rosji – a więc ostatnie ruchy Trumpa idą wprost w przeciwnym kierunku. Jednak Pałac podkreśla, że nie powinniśmy tracić z oczu nadrzędnego celu, czyli starania się o amerykańską bazę wojskową w Polsce i maksymalnego wykorzystania faktu, że zostaliśmy przez Trumpa zaproszeni na grudniowy szczyt G20.
W tej pierwszej kwestii Pałac przyjął linię, że politycznie "wychodził" sprawę bazy w Białym Domu, a dopięcie tego tematu jest już po stronie rządu. Z kolei w sprawie G20 ośrodek prezydencki liczy na pozytywne efekty zagranicznych wizyt Nawrockiego, poprzedzających szczyt na Florydzie. – Te kolejne wizyty zagraniczne mają na celu m.in. podbić naszą pozycję negocjacyjną. W najbliższych tygodniach, przed połową grudnia na pewno, odbędzie się wizyta prezydenta Nawrockiego w Ameryce Południowej. Domykamy szczegóły organizacyjne. Prezydent odwiedzi m.in. Argentynę – podaje nasz rozmówca.
Z czym wyszedł Trump
Słowa i decyzje Donalda Trumpa w październiku to gesty pod adresem Rosji i presja na Ukrainę. 9 października, po rozmowie z Putinem, USA złagodziły sankcje, by Rosja mogła sprzedawać diesel na rynkach amerykańskim i światowym. Potem Trump ogłosił "rozejm energetyczny" i chciał, żeby Kijów zaprzestał ataków na rosyjskie rafinerie. Wołodymyr Zełenski odparł, że zrobi to, jak Rosja przerwie ataki na ukraińską infrastrukturę. Te gesty były postrzegane głównie jako gra na zmniejszenie cen paliw przed wyborami w USA.
Z kolei kilka dni temu prezydent USA podpisał rozporządzenie, w którym odstąpił od nałożenia sankcji i ceł przewidzianych przez podpisaną przez niego ustawę im. Lindseya Grahama. Putin miał zaproponować szczyt z Trumpem i Xi bez udziału Ukrainy, co skrytykowały Kijów i Bruksela. A sam Trump nie wykluczył takiego spotkania.
– Rosja, szczerze mówiąc, jest w porządku wobec Ukrainy – przekonywał. Stwierdził również, że "nadszedł czas, by ktoś inny negocjował w imieniu Ukrainy" zamiast Wołodymyra Zełenskiego. Do tego administracja Donalda Trumpa nie zatwierdziła transferu pocisków przechwytujących Patriot do Ukrainy, choć rakiety mają pochodzić z państw partnerskich. Jak wynika z ustaleń "The Washington Post", opóźnienie pojawiło się w czasie pogorszenia relacji prezydenta USA z Wołodymyrem Zełenskim.
Te słowa i gesty powodują pytania, na ile to faktyczny zwrot w polityce USA i samego Trumpa, a na ile czysto kampanijne wzmożenie. Bo od pewnego czasu widać intensyfikację działań USA wobec Kremla. We wrześniu wysłannicy Trumpa: Steve Witkoff i Jared Kushner udali się do Moskwy, gdzie spotkali się m.in. z Władimirem Putinem, Jurijem Uszakowem oraz Kiriłłem Dmitrijewem. Rozmowy dotyczyły m.in. potencjalnego złagodzenia sankcji, co nastąpiło potem.
A teraz pojawiły się informacje, że specjalny wysłannik Donalda Trumpa Steve Witkoff uda się w tym tygodniu do Norwegii na nową rundę rozmów dotyczących zakończenia wojny w Ukrainie – ustalił Reuters. Amerykański dyplomata planuje również wizytę w Moskwie i bezpośrednie spotkanie z Władimirem Putinem.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.