Nowe fakty ws. pożaru stacji Starlinków. „Wszystko wskazuje na podpalenie”

Wszystko wskazuje na to, że pożar naziemnej stacji łączności satelitarnej Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu był efektem podpalenia - dowiedział się w służbach reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Jak ujawniliśmy, ogień pojawił się tam w środę późnym wieczorem i zniszczył rozdzielnię, z którą połączone są anteny.
Stacja bazowa satelitarnej łączności Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu (fot. Krzysztof Zasada) /RMF FM
Reporter RMF FM dowiedział się nieoficjalnie, że koło skrzynki rozdzielni, która uległa spaleniu, znaleziono butelkę z łatwopalną substancją. To wygląda jak koktajl Mołotowa - ocenił anonimowo jeden z funkcjonariuszy. Wskazywać to może na podpalenie.
Pozostaje pytanie, kto stał za tym aktem sabotażu. Wyjaśniają to policjanci, a także funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy pracują na miejscu.
W Woli Krobowskiej są znaczne siły policji. Na drogach dojazdowych do tej niewielkie wioski stanęły policyjne posterunki.
W ocenie ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego wiele wskazuje na to, że ten pożar był celową próbą zakłócenia działania stacji, która jest „hubem internetowym, zapewniającym też bezpieczeństwo działania internetu na Ukrainie".
Operatorem tej stacji jest firma Exatel. To jest państwowy operator telekomunikacyjny, który jest jednym z elementów zapewniających bezpieczeństwo internetowe — mówił w TVP Info.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.