The Jerusalem PostIreland-Israel tensions spill into sports, and the ball is in Dublin's court now - opinionESPN DeportesRally pone a soñar a Phillies con boleto a playoffsRTP DesportoFélix marcou frente à Noruega. Veja "o passe à baliza" do 11 portuguêsESPNBears QB Bagent clears protocol, but Keenum expected to start vs. EaglesInquirerNCRPO readies security, assistance during 3-day transport strikeVanguardVideo: Nollywood actor Ricardo Agbor survives car crash in IbadanDaily MaverickBill Gates joins calls for AI safeguards, including legislationColliderThe 6 Best Romance Books Released Since 1990, RankedSportstarNorway vs Portugal LIVE SCORE — Felix scores, Haaland misses! Ronaldo benched in UEFA Nations League ClashLa PresseHommage à Ottawa aux policiers morts dans l’exercice de leurs fonctionsDeadlineJeff Probst Says “Nothing Has Changed” On ‘Survivor’ After Paramount Scrapped DEI: “We Need Diversity”ynet ספורטדקה 32: נורבגיה - פורטוגל 1:0
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, September 27, 2026

Nie tylko przetrwanie. Sąsiedzka Obrona Cywilna uczy, jak radzić sobie w kryzysie i budować zaufanie

Translate

Sąsiedzka Obrona Cywilna to inicjatywa Dawida Komudy, instruktora survivalu, właściciela szkoły przetrwania OldCraft Survival, która specjalizuje się w realizacji symulacji w ekstremalnym środowisku zimowym. Ukończył kurs Strażaka-Ratownika dla Ochotniczych Straży Pożarnych. Dawid był także uczestnikiem działań pomocowych na terenach powodziowych w 2024 r. razem z zastępem ZHP Granica.

Rozmawiamy na warszawskiej Ochocie, na ulicy Radomskiej, naprzeciwko bloku, w którym mieszka Dawid. Tego samego dnia zabrakło ciepłej wody na wielu ulicach dzielnicy. Usterka będzie trwała kilka dni. To jedna z tych sytuacji, do której może przygotować Sąsiedzka Obrona Cywilna. 

Jest to moja inicjatywa i w mojej głowie narodził się taki pomysł, żeby przeszkolić mieszkańców. Prowadzę własną szkołę przetrwania, zajmuję się tym zawodowo i chciałem dać coś od siebie mieszkańcom. A ten cały program jest takim troszeczkę eksperymentem prowadzącym do tego, żebyśmy mogli stworzyć instrukcję, jak tworzyć społeczność i jak działać w sytuacjach kryzysowych w innych miastach - podkreśla Dawid. 

Pomysłodawca projektu, który działa na warszawskiej Ochocie, przeszkolił już około 300 osób. Uczestnicy uczyli się między innymi podstaw łączności, samoobrony, przygotowywania zapasów, czy korzystania z agregatów prądotwórczych. Organizowane były również ćwiczenia w terenie.

Jedno z zadań polegało na zabraniu plecaka, znalezieniu źródła wody i przyniesieniu jej do domu. Chodziło nie tylko o samo zdobycie wody. Uczestnicy mieli sprawdzić, jak ciężki będzie plecak, jak daleko trzeba będzie z nim iść i czy w ogóle poradzą sobie z jego transportem. Dawid przekonuje, że właśnie takie proste ćwiczenia pozwalają odkryć problemy, o których na co dzień się nie myśli.

Ludzie sobie nie zdają sprawy z takich prostych rzeczy. Czy ja uniosę ten plecak? Czy nie lepszym rozwiązaniem jest wózeczek transportowy? Jak mam daleko do najbliższego bezpiecznego miejsca? - mówi inicjator Sąsiedzkiej Obrony Cywilnej.

Nie tylko wojna

Nazwa inicjatywy może kojarzyć się z przygotowaniami do wojny. Komuda podkreśla jednak, że scenariuszy jest znacznie więcej. Państwo w sytuacji dużego kryzysu będzie musiało w pierwszej kolejności zajmować się najpoważniejszymi zagrożeniami. Dlatego – jak tłumaczy – mieszkańcy powinni być na to przygotowani. 

Uczestnicy Sąsiedzkiej Obrony Cywilnej ćwiczyli już m.in. jak przetrwać 24 godziny bez prądu. Dla Anny Janczur, jednej z uczestniczek programu, był to test pokazujący, o jak wielu rzeczach trzeba pamiętać.

Człowiek myśli sobie: Puszki mam, wodę mam, kuchenkę mam, świeczki mam, latarkę mam, nawet mam radio na baterie. Mam wszystko. A potem jednak nadchodzi to wyzwanie: nie ma prądu, nie ma internetu. I co robić? – opowiada.

Jak podkreśla Anna, podczas takiego ćwiczenia okazało się, że trzeba brać pod uwagę nawet kwestie, które w pierwszej chwili wydają się zupełnie nieistotne – choćby o sposobie korzystania z toalety bez dostępu do wody, czy o tym, czym zająć się przez wiele godzin bez telefonu i internetu.

Na liście podstawowego wyposażenia znalazły się między innymi zapas wody i jedzenia, latarka, baterie, radio, świece czy niewielka kuchenka. Ale Anna zwraca uwagę także na mniej oczywisty element przygotowań: rozrywkę.

Trzeba też umieć zająć się sobą albo np. dziećmi. Przypomnieć sobie, jak się to robi „analogowo”. Dlatego warto mieć pod ręką np. gry planszowe albo krzyżówki – dodaje.

„Najważniejsze jest to, że my budujemy zaufanie”

Dla twórcy Sąsiedzkiej Obrony Cywilnej przygotowanie na blackout, pożar czy inną sytuację kryzysową jest jednak tylko częścią całego pomysłu. Najważniejsze ma być poznanie ludzi mieszkających w najbliższej okolicy.

To jest najważniejszy punkt tego programu, czyli integracja – mówi Komuda. Jego zdaniem wiedzę dotyczącą survivalu można zdobyć również samemu. Znacznie trudniej jest natomiast zbudować sieć osób, które znają się, ufają sobie i w razie problemów mogą wzajemnie sobie pomóc.

Dlatego podczas spotkań mieszkańcy nie tylko uczą się obsługi agregatu czy zdobywania wody. Po prostu ze sobą rozmawiają. Poznają osoby mieszkające w tej samej klatce, na tej samej ulicy czy w najbliższej okolicy.

Anna Janczur jest jedną z osób, które przekonały się o tym w praktyce. Na pierwsze spotkanie przyszła w listopadzie. Jak mówi, zainteresował ją survival, ale szybko okazało się, że inicjatywa daje znacznie więcej.

Dzięki jednemu ze spotkań integracyjnych poznała kobietę, którą uczyła szydełkować. W zamian usłyszała o działającym na Radomskiej chórze, do którego później się zapisała.

To działa na bardzo różnych poziomach – podkreśla.

Sąsiad na ratunek

W inicjatywie uczestniczą osoby różnych narodowości. W spotkaniach brali udział między innymi mieszkańcy pochodzący z Ukrainy, Białorusi, Pakistanu czy Turcji. Są także osoby zainteresowane samym pomysłem spoza Warszawy, a nawet spoza Polski.

Dawid podkreśla, że właśnie dlatego nie chce budować formalnej struktury. Sąsiedzka Obrona Cywilna ma być rozproszoną siecią ludzi, którzy znają się i mogą sobie pomagać.

Najważniejsze jest to, że my budujemy zaufanie – mówi. Jak dodaje, jeszcze rok wcześniej nie znał części osób mieszkających w jego najbliższym sąsiedztwie. Dziś mogą sobie nawzajem pożyczyć rzeczy, pomóc czy przynieść coś, czego akurat potrzebują.

Komuda chce, żeby w przyszłości takie niewielkie sieci powstawały w obrębie kolejnych klatek, wspólnot czy sąsiedztw. Na razie określa projekt jako eksperyment, którego efekty będzie można ocenić dopiero za rok czy dwa.

Temat, który budzi emocje

Nie wszystkim pomysł się jednak podoba. Komuda przyznaje, że temat przygotowania cywilnego jest wrażliwy. Zdarzało się, że mieszkańcy reagowali negatywnie na plakaty informujące o inicjatywie. Nie udało mu się także znaleźć zainteresowania ze strony części instytucji, do których zwracał się z propozycją organizacji bezpłatnych spotkań.

Sam finansuje działalność Sąsiedzkiej Obrony Cywilnej. W organizacji spotkań pomagają między innymi Dom Kultury na Ochocie i MAL na Grójeckiej, udostępniając przestrzeń.

Komuda podkreśla, że nie chce budować atmosfery strachu. Wręcz przeciwnie – jego zdaniem chodzi o oswojenie sytuacji kryzysowych i pokazanie, że można przygotować się na nie bez zakładania najgorszego scenariusza.

Anna Janczur również podkreśla, że jej zdaniem bardziej prawdopodobny od wojny jest na przykład dłuższy blackout.

Bardziej wierzę w to, że zdarzy nam się blackout, jak np. niedawno w dużej dzielnicy Berlina, niż to, że faktycznie nad nami w Warszawie zaczną latać bomby – mówi.

Dlatego podstawowa zasada Sąsiedzkiej Obrony Cywilnej jest znacznie prostsza niż mogłaby sugerować jej nazwa: warto być przygotowanym, ale nie trzeba od razu zakładać końca świata.

Na szkoleniach wspominam, że do kryzysu przygotuj się jak wyjazd pod namiot. W plecaku powinny znaleźć się rzeczy, które przydałyby się podczas takiego weekendu: woda, jedzenie, kuchenka, podstawowe naczynia, śpiwór czy kurtka przeciwdeszczowa. A w kryzysie – przekonuje Dawid Komuda – równie ważne jak wyposażenie może okazać się to, czy obok jest ktoś, komu można zaufać.

View the original on RMF24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.