Kończy 101 lat. Były więzień obozów procesuje się z mediami w Niemczech. Czy doczeka finału?
Stanisław Zalewski 1 października kończy 101 lat. Od dziewięciu lat jest stroną postępowania dotyczącego publikacji niemieckich mediów, w których niemiecki obóz zagłady w Treblince został określony jako "polski obóz zagłady". Sformułowanie to jest fałszywe, bo sugeruje, że za utworzenie i funkcjonowanie niemieckich obozów zagłady odpowiadała Polska. Polskie placówki dyplomatyczne oraz organizacje pozarządowe regularnie protestują i domagają się sprostowań, gdy zagraniczne media lub politycy używają takiego określenia.
Zalewski pozwał niemieckie media (m.in. Mittelbayerische Zeitung z Monachium) w 2017 r. Miał wtedy 91 lat. Były więzień domagał się przeprosin za użycie określenia "polski obóz zagłady" oraz wpłaty 50 tys. zł na Związek Byłych Więźniów. Według prawników oznacza to, że sprawa dotyczy zarówno roszczeń niemajątkowych (żądania przeprosin), jak i roszczeń majątkowych (wpłaty).
Sprawa przechodziła przez kolejne instancje polskich sądów, Sąd Najwyższy i postępowanie przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Do dziś nie zapadło ostateczne rozstrzygnięcie, które zakończyłoby spór.
Czeka na wyrok od lat, dziś kończy 101 lat
W pierwszym etapie Sąd Apelacyjny w Warszawie miał wątpliwości, czy sprawę powinien rozpatrywać polski czy niemiecki wymiar sprawiedliwości. W październiku 2019 r. skierował pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE. W czerwcu 2021 r. TSUE uznał, że właściwe mogą być sądy niemieckie. Na tej podstawie Sąd Apelacyjny odrzucił pozew.
W 2022 r. Zalewski złożył skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Poparł ją Rzecznik Praw Obywatelskich. 18 lutego 2025 r. Sąd Najwyższy uchylił wcześniejsze orzeczenie Sądu Apelacyjnego i zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania. W ten sposób sprawa wróciła do punktu wyjścia. Jednak "bohater sprawy" postarzał się, dochodząc do wieku 100 lat.
Jak wskazują pełnomocnicy, sprawa dotycząca przeprosin pozostaje związana z problemem immunitetu jurysdykcyjnego państwa niemieckiego. W ich ocenie możliwość dochodzenia roszczeń przed polskimi sądami została ograniczona w następstwie orzeczeń dotyczących tej kwestii.
Pełnomocnicy byłego więźnia, mec. Lech Obara i mec. Szymon Topa, od pewnego czasu zabiegają o rozdzielenie obu rodzajów roszczeń - to taktyka mająca na celu skrócenie czasu postępowania. Chodzi im o to, aby część dotycząca świadczenia pieniężnego mogła być rozpoznawana niezależnie od postępowania dotyczącego przeprosin dla więźnia. Rozstrzygając bowiem sprawy po kolei, Stanisław Zalewski musiałby dożyć przynajmniej 110 - 115 lat.
"Mam wrażenie, że sąd czeka na moją śmierć"
Sam Stanisław Zalewski nie ukrywa rozgoryczenia tempem postępowania. – Coraz częściej mam wrażenie, że polski sąd po prostu czeka na moją śmierć. Wiedząc, że mam już 101 lat, nie przyspiesza postępowania. A wtedy problem rozwiąże się sam – mówi były więzień. W dniu urodzin składają mu życzenia: "niech Pan się trzyma do wygranej".
Ostatnio pełnomocnicy Zalewskiego zdecydowali się wycofać skargę kasacyjną. Jak tłumaczą, dalsze prowadzenie postępowania przed Sądem Najwyższym oznaczałoby perspektywę kolejnych lat oczekiwania.
Po wycofaniu kasacji pełnomocnicy oczekują teraz na formalne zatwierdzenie tej czynności. Jak przekazuje mec. Lech Obara, ma to umożliwić dalsze procedowanie w zakresie tylko roszczeń majątkowych wobec niemieckiego wydawcy. - Teraz znów czekamy i czekamy na formalne zatwierdzenie cofnięcia kasacji - mówi mec. Lech Obara, który poprzez media wzywa sąd do szybszego działania.
Kancelaria mec. Lecha Obary prowadziła już identyczne procesy przeciwko innym niemieckim mediom – m.in. dziennikowi "Die Welt" (od 2012 r.) i portalowi "Focus Online" (od 2015 r.) za używanie określenia "polskie obozy". Polskie sądy co do zasady przyznawały rację byłym więźniom niemieckich obozów koncentracyjnych i nakazywały publikację przeprosin.
Symbolem tej walki stał się Karol Tendera. Zmarł w 2019 roku w wieku 98 lat, nie zobaczył jednak niemieckiego "przepraszamy". Batalia o wykonanie prawomocnego wyroku przeciwko telewizji ZDF znajdowała się już na etapie postępowania przed niemieckim Federalnym Trybunałem Konstytucyjnym. Dlatego Obara apeluje do sądu w Warszawie o przyspieszenie tempa działań.
Prawników i byłego więźnia wsparł Marcin Wiącek, poprzedni Rzecznik Praw Obywatelskich. W marcu i kwietniu tego roku zwrócił się do sądu z ponagleniem i informacją o aktualnym stanie sprawy. Zwracał uwagę, że ze względu na wiek Zalewskiego czas ma szczególne znaczenie. "Każdy kolejny miesiąc zwłoki w merytorycznym rozpoznaniu sprawy – niezależnie od jej ostatecznego wyniku – stwarza ryzyko, że konstytucyjne prawo powoda do sądu (...) pozostanie niemożliwe do urzeczywistnienia" – argumentował RPO.
WP poprosiła Sąd Okręgowy w Warszawie o stanowisko w tej sprawie - czekamy na komentarz.
– Najbardziej dramatyczne w tej sprawie jest to, że nie dyskutujemy dziś o zasadności roszczeń, lecz o tym, czy 101-letni były więzień Auschwitz doczeka wyroku. To pytanie w ogóle nie powinno paść w demokratycznym państwie prawa. Polscy sędziowie, wreszcie obudźcie się – apeluje mec. Lech Obara.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.