Korea Północna wystrzeliła rakiety. Przeleciały ponad 900 km
Południowokoreańskie Kolegium Połączonych Szefów Sztabów poinformowało, że wystrzały rakiet nastąpiły z rejonu Pjongjangu w kierunku Morza Wschodniego około godziny 9.20 czasu lokalnego, co odpowiada 2.20 w Polsce. Według oficjalnego komunikatu, pociski pokonały dystans przekraczający 900 kilometrów, a szczegółowe dane techniczne są obecnie analizowane przez siły zbrojne Korei Południowej oraz Stanów Zjednoczonych.
Ministerstwo obrony Japonii przekazało, że pociski wpadły do morza poza granicami japońskiej wyłącznej strefy ekonomicznej. Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo na wodach nie odnotowały żadnych szkód wśród statków znajdujących się w tym obszarze.
Czytaj nas częściej w Google
Według informacji agencji Yonhap, był to już szesnasty przypadek testowania rakiet przez Koreę Północną w bieżącym roku. Ostatnia próba miała miejsce 3 października, kiedy to, jak podała oficjalna agencja KCNA, wystrzelono strategiczny pocisk balistyczny o średnim zasięgu. Wówczas przywódca Korei Północnej wezwał do zwiększenia "śmiercionośności" arsenału rakietowego.
Komentatorzy medialni wskazują, że poniedziałkowy test mógł być odpowiedzią na przeprowadzony w ubiegłym tygodniu przez Koreę Południową udany test pierwszego hipersonicznego pojazdu szybującego. Prezydent Li Dze Mjung określił to wydarzenie jako "ważny krok we wzmacnianiu konwencjonalnych zdolności obronnych" kraju.
Sytuacja na półwyspie uległa dalszemu zaostrzeniu po zdarzeniu z 21 września, kiedy to w Strefie Zdemilitaryzowanej eksplozja miny lądowej spowodowała obrażenia u trzech południowokoreańskich żołnierzy. Dochodzenie wykazało, że miny pochodziły z Korei Północnej, co skłoniło władze w Seulu do obarczenia Pjongjangu winą za incydent.
Rząd Korei Południowej uznał ten akt za pogwałcenie porozumienia rozejmowego z 1953 r. i wystąpił z żądaniem oficjalnych przeprosin. Władze północnokoreańskie stanowczo odrzuciły te oskarżenia, twierdząc, że Seul sfabrykował dowody i ostrzegając przed "bezlitosnym" odwetem, jeśli Południe zdecyduje się na działania odwetowe.
Prezydent Korei Południowej wzywa do ponownego podjęcia rozmów, lecz Kim Jo Dzong, siostra północnokoreańskiego przywódcy, postawiła warunek, by Seul okazał "najwyższy szacunek" jako podstawę do poprawy wzajemnych stosunków.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.