Płonie kolejny magazyn logistycznego giganta Rosji

Drony miały uderzyć w centrum logistyczne rosyjskiej platformy e-commerce Ozon w Adygejsku, na południowym zachodzie kraju. W obiekcie wybuchł pożar – podała w środę „Ukrainska Prawda”, powołując się na rosyjskie źródła.
Płonie kolejny magazyn rosyjskiego giganta (Fot. Shutterstock/X)
„Centrum logistyczne Ozon w rosyjskim Adygejsku zostało zaatakowane przez drony. (...) W wyniku ataku dronów wybuchł pożar. Firma poinformowała, że ewakuowano wszystkich pracowników” – napisał portal.
Rosja informuje o setkach zestrzelonych dronów
Rosyjskie ministerstwo obrony przekazało, że w nocy z wtorku na środę systemy obrony powietrznej miały „przechwycić i zniszczyć 709 ukraińskich bezzałogowców”.
Według komunikatu opublikowanego w Telegramie drony operowały nad 15 rosyjskimi obwodami, a także nad Morzem Czarnym i Azowskim.
Rosną straty i koszty ubezpieczeń
Jak przypomniała „Ukrainska Prawda”, pod koniec października pojawiły się informacje, że straty Ozonu po atakach dronów na jego magazyny sięgnęły w trzecim kwartale 30,1 mld rubli, czyli około 1,4 mld złotych. Niezależny portal Radio Swoboda podał, że magazyn w Adygejsku był dwunastym zaatakowanym centrum logistycznym firmy Ozon.
Seria uderzeń w duże rosyjskie obiekty logistyczne miała też przełożyć się na wzrost cen ubezpieczeń. Rosyjscy ubezpieczyciele podnieśli stawki polis po wielomiliardowych stratach ponoszonych przez największe platformy handlowe. Radio Swoboda wskazało, iż Ozon od 13 października miał przestać ubezpieczać towary od szkód o charakterze masowym, w tym tych powstałych w wyniku ataków dronów. W stosownym komunikacie wskazywano, że „na rynku ubezpieczeniowym istotnie zmieniły się warunki ochrony w zakresie określonych ryzyk”.
Ukraina od lipca atakuje centra logistyczne Ozonu i Wildberries. Władze w Kijowie argumentują, że magazyny tych firm mają służyć również do zaopatrywania rosyjskiej armii m.in. w podzespoły do produkcji dronów i inny sprzęt wojskowy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.