Giorgia Meloni wydała oświadczenie w związku z zamieszkami w Mediolanie: kto niszczy, ten płaci
Włochy. Zamieszki w Mediolanie 18 października
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: MATTEO CORNER/PAP/EPA
Szefowa włoskiego rządu Giorgia Meloni po posiedzeniu Rady Ministrów napisała na platformie X: "Manifestowanie jest prawem, niszczenie naszych miast - nie". Następnie w nagraniu wideo wyjaśniła szczegóły rządowego dekretu, który, jak podkreśliła, ma na celu przeciwdziałanie przemocy i ochronę obywateli.
Manifestare è un diritto, devastare le nostre città no. Ecco le misure che abbiamo approvato per contrastare la violenza e tutelare la sicurezza dei cittadini. pic.twitter.com/kqk51X8YZa
— Giorgia Meloni (@GiorgiaMeloni) October 20, 2026
- Widzieliśmy wszyscy sceny przemocy, która wstrząsnęły Mediolanem i innymi włoskimi miastami w weekend. Splądrowane sklepy, zniszczone witryny, atakowane siły porządkowe. To sceny niedopuszczalne, których nikt nie może lekceważyć czy usprawiedliwiać - powiedziała premier.
Ogłosiła, że rząd wprowadził w dekrecie nowe przestępstwo: agresywny udział w manifestacji. - Jeśli podczas wiecu lub manifestacji dołączysz do grupy pięciu lub więcej osób, zaczniesz rzucać kamieniami, petardami, kijami, zagrozisz bezpieczeństwu wszystkich, grozi ci do 5 lat więzienia, do 20 tysięcy euro kary. Jeśli masz zasłoniętą twarz lub kogoś zranisz, kara rośnie - dodała.
Premier Włoch krytykuje uczestników zamieszek w Mediolanie
Meloni zaznaczyła, że wzrosną także kary dla sprawców zniszczeń, działających w grupach. Premier oświadczyła: - Wprowadzamy prostą zasadę: kto niszczy, ten płaci. A jeśli sprawcą jest nieletni, płacą rodzice.
Poinformowała również, że na mocy nowego dekretu prewencyjne zatrzymanie będzie stosowane także wobec osób nieletnich. Szefowa rządu potwierdziła wcześniejsze doniesienia o wysłaniu do Mediolanu 500 dodatkowych żołnierzy do końca roku.
Interwencja policji w Mediolanie
Źródło zdjęcia: MATTEO CORNER/PAP/EPA
Zapowiedziała zwiększenie liczby sędziów w trybunałach dla nieletnich. - Zrobimy wszystko, co możemy, aby nie dopuścić do tego, aby to, co widzieliśmy w tych dniach, stało się normalnością - zapewniła.
Przypomniała statystykę zamieszek: prawie 200 rannych funkcjonariuszy sił porządkowych i straty szacowane przez mediolańską Izbę Handlu na milion euro.
Setki zatrzymanych, najmłodszy to 11-latek
Zauważyła, że podczas weekendowych starć odnotowano nowe zjawisko: bardzo wielu nieletnich, którzy umówili się na manifestacje na portalach społecznościowych. - To zjawisko, z którym musimy zmierzyć się z powagą, także aby to, te sceny nie stały się wzorem do naśladowania - powiedziała premier.
Podkreśliła: - Nie ma idei politycznej, nie ma problemów społecznych, nie ma opozycji, która mogłaby usprawiedliwić zniszczenie sklepu, by wynieść towar. - Nie ma niczego rewolucyjnego w niszczeniu i kradzieży. To nie jest protest, to jest przestępczość. A odpowiedź państwa musi być stanowcza - zaznaczyła Meloni.
Dodała, że łącznie aresztowano 333 osoby, z których połowa to cudzoziemcy lub dzieci obcokrajowców urodzone we Włoszech. Najmłodszy uczestnik zajść ma 11 lat. - To boli i wywołuje strach - przyznała.
Premier podkreśliła: - Przemoc zwiększa trudności, a nie je leczy. Jak oświadczyła, oczekuje szybkiego ukarania sprawców zamieszek i zniszczeń.
Protesty we Włoszech
Demonstranci wyszli w weekend a ulice, by zaprotestować przeciwko wysokim kosztom życia, a ich protest zamienił się w starcia z policją i falę zniszczeń w centrum Mediolanu. Splądrowanych zostało wiele sklepów.
Szeroko analizowany w mediach jest udział nieletnich w zamieszkach w Mediolanie. Przed komisariatami policji, na które zostali zaprowadzeni, czekali ich rodzice. Większość z nich nie kryła zaskoczenia, że ich nastoletnie dzieci dopuściły się aktów przemocy i wandalizmu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.