Dariusz Klimczak o orędziu Karola Nawrockiego. "Winny się tłumaczy"
Klimczak o Nawrockim. "Bulwersujące to jest, jaką skalę hipokryzji przedstawił w tym swoim orędziu"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Leszek Szymański
Prezydent Karol Nawrocki poinformował w czwartkowym orędziu o podpisaniu ustawy o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych, która ma sfinansować obniżkę cen paliw. Zapowiedział przy tym skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego do kontroli w trybie następczym.
W orędziu ocenił między innymi, że obecna sytuacja finansowa państwa jest efektem "błędnej polityki" rządu. - Dziś nie ma środków na reakcję na rynku paliw i dla szpitali, a jutro może zabraknąć na zbrojenia i wypłaty emerytur - mówił prezydent.
Klimaczak pyta Nawrockiego: dlaczego pan tydzień zwlekał?
W "Jeden na jeden" w TVN24 Dariusz Klimczak potwierdził, że oglądał wystąpienie prezydenta. - Gęsto się tłumaczył. Tak naprawdę nie ma wytłumaczenia dla swojej decyzji. Bulwersujące jest, jaką skalę hipokryzji przedstawił w swoim orędziu. Domaga się szybkiego z dnia na dzień obniżenia cen paliw, a ja się zapytam pana prezydenta: dlaczego pan tydzień zwlekał? Kiedy decyzję podjął Sejm i Senat? I dlaczego sam się domaga z dnia na dzień, a przespał tydzień? - pytał retorycznie.
- Decyzja prezydenta nie ma nic wspólnego z jego merytoryczną analizą tych ustaw, bo on żadnej ustawy merytorycznie nie analizuje. O wszystkim decyduje jego kalkulacja polityczna - ocenił minister.
Klimczak o Nawrockim. "Doskonale wiedział, że nie obroni się przed Polakami"
Zdaniem Klimczaka "prezydent Nawrocki doskonale wiedział, że nie obroni się przed Polakami, nie podpisując tej ustawy". - Ludzie by go zjedli i tylko dlatego podpisał tę ustawę, a później buńczucznie opowiadał, dlaczego podpisuje. Winny się tłumaczy i on naprawdę gęsto się tłumaczy, ale nie wytłumaczy tego - mówił.
Zaznaczył też, że rząd oczekuje tego, że Nawrocki "poniesie odpowiedzialność za to, że inflacja w Polsce jest wyższa".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.