„Duchowe oczyszczenie” w zamian za kontakty seksualne. Lider religijnej sekty skazany

Opracowanie: Karolina Wasyl Publikacja: Dzisiaj, 19 października (10:18)
W poniedziałek sąd okręgowy w Taejon w Korei Południowej wydał wyrok skazujący 81-letniego Dzonga Mjong Soka, przywódcę kontrowersyjnej sekty Jezus Gwiazda Poranna (JMS). Mężczyzna został uznany za winnego napaści seksualnych na 16 wyznawczyń, które zmanipulował, podając się za Mesjasza. Sąd wymierzył mu karę 33 lat pozbawienia wolności.
Zdj. ilustracyjne /Shutterstock
W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że Dzong przez lata wykorzystywał strukturę sekty do manipulowania i kontrolowania swoich wyznawczyń. Ofiary były przekonywane, że są „oblubienicami Boga”, a kontakty seksualne z liderem miały rzekomo prowadzić do „duchowego oczyszczenia”. Sąd uznał, że metody działania Dzonga były wyjątkowo nikczemne i powtarzały się przez długi czas.
Oprócz wieloletniego więzienia, sąd nakazał Dzongowi noszenie elektronicznej opaski przez 15 lat po odbyciu kary oraz wprowadził 10-letni zakaz pracy w placówkach dla dzieci, młodzieży i osób z niepełnosprawnościami. Orzeczona kara jest wyższa niż 27 lat, o które wnioskowała prokuratura.
Sekta o globalnym zasięgu
Jezus Gwiazda Poranna to organizacja założona przez Dzonga w 1978 roku. Według szacunków, sekta skupia ponad 100 tysięcy wyznawców w Korei Południowej oraz ponad 10 tysięcy za granicą, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Australii. Działacze grupy aktywnie werbują nowe osoby, często młode kobiety na uczelniach, oferując im lekcje biblijne, zajęcia sportowe czy modeling.
Przeszłość pełna przestępstw
Dzong Mjong Sok nie po raz pierwszy stanął przed sądem. Od 2025 roku odbywa 17-letni wyrok za wykorzystywanie seksualne kobiet z Hongkongu, Australii i Korei Południowej. Wcześniej, do 2018 roku, spędził w więzieniu dekadę za podobne przestępstwa popełnione w latach 2001–2006. Najnowszy wyrok dotyczy napaści, których dopuścił się po wyjściu z więzienia, w latach 2018–2022.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.