"Palce diabła" w polskim lesie. Niezwykłe znalezisko
Okratek australijski w Borach Niemodlińskich
Źródło wideo: Dar Mak, Kontakt 24
Źródło zdj. gł.: Kontakt24 / LeonMoor
Artykuł zawiera materiały przesłane na KONTAKT24
Na Kontakt24 otrzymaliśmy zdjęcie grzyba - okratka australijskiego, którego potocznie nazywa się palcami diabła. Autor zdjęcia, pan Leon, przekazał, że zrobił je kilka dni temu w lesie w okolicach Świdnicy (Dolnośląskie).
>>>CZYTAJ TEŻ: Zebrali 30 kilogramów prawdziwków. Skonfiskowała im je policja
Znany ze specyficznego zapachu
- Zdjęcie zrobiłem w Lesie Grochowskim. Bardzo lubię tam chodzić na grzyby, ale przyznam, że takiego widziałem pierwszy raz. Na początku nie byłem pewny, co to jest. Dopiero w domu sprawdziłem w telefonie, że to tak zwane palce diabła. Tak naprawdę w tym miejscu były dwa takie grzyby, ale jeden z nich był już przekwitnięty - relacjonował internauta
- Słyszałem, że ten gatunek był już widziany na Pomorzu i w górach. Dowiedziałem, że są znane ze specyficznego zapachu, ale nic nie czułem albo nie zwróciłem na to uwagi - dodał.
Palce diabła, okolice Świdnicy (Dolnośląskie)
Źródło: Kontakt24 / LeonMoor
Przybył całe dekady temu
Okratek australijski (Clathrus archeri) należy do rodziny sromotnikowatych. W nasze szerokości geograficzne przywędrował z Australii, prawdopodobnie wraz z roślinami sprowadzonymi do europejskich ogrodów botanicznych. Jak wielu innych przedstawicieli swojej rodziny, grzyb cechuje się nieprzyjemnym zapachem, często porównywanym z padliną lub odchodami.
Według danych Lasów Państwowych w Polsce okratka po raz pierwszy zaobserwowano w latach 70. w okolicach Biłgoraju. Dziś w Polsce nadal jest rzadki, ale rozprzestrzenia się coraz dalej. W kraju występuje co najmniej 100 stanowisk. Są one zlokalizowane głównie w południowej części kraju: w Sudetach i na ich przedpolu, w Karpatach i na wyżynach południowo-wschodniej Polski.
>>>CZYTAJ TEŻ: Te organizmy mogą żyć ponad sto lat. To dla nich zła wiadomość
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.