Atak na strategiczny rurociąg. Drony nadleciały z Iraku
Trump: nie żałuję wojny z Iranem
Źródło wideo: TVN24, FOX News Channel's The Ingraham Angle
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/YAHYA ARHAB
Władze Iraku przyznały, że atak dronów na saudyjską magistralę Wschód-Zachód został przeprowadzony z jednej z irackich prowincji graniczących z Iranem. Poinformowały również, że odwołały dowódcę wojskowego odpowiedzialnego za rejon z którego wystrzelono drony i wszczęły śledztwo w sprawie incydentu.
Atak na saudyjski rurociąg
Jak podaje Reuters, powołując się na dane firm śledzących ruch statków oraz opinie analityków, saudyjską magistralą przesyłano dotąd od 4 proc. do 5 proc. światowych dostaw ropy naftowej. Jej przepustowość wynosiła do 5 mln baryłek na dobę podczas gdy globalna produkcja surowca wynosi ok. 105 mln baryłek na dobę.
Liczący 1200 km rurociąg biegnący z położonych na wschodzie kraju, nad Zatoką Perską pól naftowych i portów do portu Jandbu na zachodzie, nad Morzem Czerwonym. Taki układ geograficzny pozwalał Arabii Saudyjskiej - największemu eksporterowi ropy naftowej na świecie - na omijanie cieśniny Ormuz. Transport przez ten kluczowy szlak wodny jest niemal zablokowany od początku wkraczającego w siódmy miesiąc konfliktu między USA a Iranem. To stawia Arabię Saudyjską i odbiorców jej ropy w trudnej sytuacji bo przy ograniczonym ruchu tankowców w cieśnienie Ormuz i zamknięciu rurociągu Wschód - Zachód królestwo zostało odcięte od najważniejszych kanałów handlowych. Arabia Saudyjska odpowiada za blisko 60 proc. dostaw ropy do Polski.
Trasa rurociągu Wschód-Zachód
Źródło zdjęcia: TVN24
Wojna ta rozlewa się jednak na cały region. Do ataku dronowego na saudyjski rurociąg doszło w momencie błyskawicznego natarcia wspieranych przez Iran rebeliantów Huti w Jemenie - przekazało BBC. Ofensywa ma wywierać dodatkową presje na światowe szlaki transportu ropy. To jemeńskim rebeliantom, którzy w ostatnich dniach zajęli prawie całe jemeńskie wybrzeże Morza Czerwonego przypisywano wczoraj atak na rurociąg.,
W piątek Rijad poinformował o zapobiegawczym wstrzymaniu przesyłu surowca rurociągiem, gdy w sieci pojawiły się zdjęcia satelitarne ukazujące pogorzelisko oraz słupy dymu w pobliżu instalacji. Saudyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało, że w wyniku ataku kilka osób zostało rannych.
Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie
Saudyjski MSZ podał, że po rozmowie telefonicznej z premierem Iraku królestwo zdecydował wstrzymać się z atakiem odwetowym. W oświadczeniu zaznaczono, że Saudyjczycy będą "wspierać wysiłki rządu irackiego" na rzecz "zapobiegania atakom" wyprowadzanym z terytorium tego kraju przeciwko państwom sąsiednim.
"Królestwo Arabii Saudyjskiej podkreśla jednocześnie, że zastrzega sobie prawo do podjęcia wszelkich niezbędnych środków w celu ochrony swojej suwerenności, bezpieczeństwa, infrastruktury oraz zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom i mieszkańcom" - dodano w komunikacie cytowanym przez BBC.
>>> Donald Trump o wojnie z Iranem: jeżeli miałbym uczynić to znowu, zrobiłbym dokładnie to samo
Kancelaria premier Iraku poinformowała we własnym oświadczeniu, że dowódca operacyjny w prowincji Majsan - graniczącej bezpośrednio z Iranem - został odwołany ze stanowiska po potwierdzeniu informacji, że to właśnie z tego regionu wystrzelono drony.
Rada Współpracy Zatoki Perskiej - zrzeszająca Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn, Oman, Katar i Kuwejt - również wydała oświadczenie potępiające ten atak. "Atak ten stanowi niebezpieczną eskalację i niedopuszczalne zagrożenie dla bezpieczeństwa Królestwa Arabii Saudyjskiej, jego integralności terytorialnej oraz kluczowych instalacji, jak również rażące naruszenie zasad prawa międzynarodowego" - oświadczył sekretarz generalny organizacji, Jasem Mohamed Albudaiwi.
Ofensywa Huti w Jemenie
W tym samym tygodniu błyskawiczna ofensywa w Jemenie doprowadziła do przejęcia przez bojowników Huti kontroli nad większością linii brzegowej tego kraju.
>>> Huti zaatakowali saudyjskie tankowce na Morzu Czerwonym
Ugrupowanie twierdzi, że kontroluje cieśninę Bab al-Mandab - zapewniającą połączenie z Morzem Czerwonym i Kanałem Sueskim. W oświadczeniu ugrupowanie zapewniło jednak, że żegluga morska pozostaje "bezpieczna dla wszystkich statków z wyjątkiem jednostek saudyjskich".
Wydarzenia te wywołały wzrost cen ropy naftowej powyżej 100 dolarów za baryłkę po raz pierwszy od lipca.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.