485 metrów, taras i 6,3 mln euro. Luksusowy penthouse rozpala Madryt
Penthouse to apartament położony na najwyższym piętrze budynku, zwykle cofnięty względem elewacji, dzięki czemu zyskuje przestronny taras. W Hiszpanii takie mieszkania – określane jako áticos – są czymś znacznie bardziej powszechnym niż w Polsce. W Madrycie od lat są symbolem luksusu, prestiżu i wysokiego statusu społecznego.
Od kilku tygodni słowo ático pojawia się jednak w hiszpańskich mediach z zupełnie innego powodu. Wszystko za sprawą luksusowego apartamentu, który za 6,3 mln euro kupiła publiczna spółka należąca do władz regionu Madrytu.
Nieruchomość ma 485 metrów kwadratowych powierzchni, w tym 200-metrowy taras. Pięć sypialni, sala kinowa i dziewiąte piętro w jednej z najbardziej prestiżowych części stolicy. Zakupu dokonała Planifica Madrid, publiczna spółka zależna od władz regionu.
Na jej czele stoi Isabel Díaz Ayuso – jedna z najbardziej rozpoznawalnych polityczek hiszpańskiej centroprawicy.
485 metrów kwadratowych luksusu
Ayuso od 2019 r. jest przewodniczącą regionu Madrytu. Zbudowała swoją polityczną markę jako zdecydowana przeciwniczka socjalistycznego premiera Pedro Sáncheza i zwolenniczka niskich podatków, deregulacji oraz przyciągania do Madrytu inwestorów i zamożnych mieszkańców. Dlatego informacja o zakupie luksusowego penthouse'u szybko stała się politycznym problemem.
Władze regionu tłumaczyły, że nieruchomość nie została kupiona do prywatnego użytku Ayuso. Lokal miał służyć jako tymczasowa przestrzeń do pracy i spotkań podczas remontu siedziby władz regionu w Pałacu Królewskim na Puerta del Sol.
Tyle że już sam sposób wyboru nieruchomości wzbudził pytania. Według madryckiego dziennika "El País" władze regionu szukały lokalu o powierzchni od 250 do 400 metrów kwadratowych i z dużym tarasem. Ostatecznie kupiono mieszkanie większe od zakładanego – 485 metrów kwadratowych, z tarasem o powierzchni 200 metrów.
Jeszcze większe kontrowersje wywołał fakt, że przepisy urbanistyczne przewidywały dla nieruchomości przeznaczenie mieszkalne, a nie biurowe. Ayuso początkowo odrzucała zarzuty, określając doniesienia jako "kampanię oszczerstw". Przekonywała, że apartament nie został kupiony dla niej i że miał służyć do "spotkań instytucjonalnych". Twierdziła również, że nie miała "najmniejszego pojęcia" o działalności Planifica Madrid związanej z nieruchomościami.
Publiczna spółka i pytania o 6,3 mln euro
To właśnie Planifica Madrid stała się jednym z głównych bohaterów całej historii.
Ayuso przekonywała, że spółka regularnie kupuje i sprzedaje nieruchomości. Tymczasem analiza jej działalności pokazała, że w ostatnich latach przed zakupem penthouse'u dokonała zaledwie dwóch takich transakcji – kupiła swoją siedzibę oraz dom poety Vicente Aleixandre, który ma zostać przekształcony w muzeum.
Kupowanie nieruchomości nie jest główną działalnością Planifica Madrid. Spółka zajmuje się przede wszystkim zarządzaniem gruntami i realizacją inwestycji należących do regionu.
Pojawiły się również pytania o przejrzystość samej transakcji. Szczegóły zakupu przez długi czas nie były publicznie dostępne, a spółka powoływała się na ochronę interesów osób trzecich, odmawiając udostępnienia części dokumentacji. Wymagano też zachowania poufności przy transakcji. Dopiero kolejne publikacje hiszpańskich mediów ujawniały szczegóły dotyczące zakupu.
I pojawiła się jeszcze jedna informacja, która komplikuje wcześniejsze wyjaśnienia Ayuso. Jak ustaliły hiszpańskie media, prezydent regionu odwiedziła penthouse już po zakupie. Wcześniej twierdziła, że nie miała "najmniejszego pojęcia" o operacjach związanych z nieruchomościami prowadzonych przez Planifica Madrid.
Władze regionu zdecydowały ostatecznie, że apartament zostanie wystawiony na sprzedaż. Cena wynosi obecnie około 6,69 mln euro. To jednak nie zamknęło sprawy. Opozycja zwróciła się do Trybunału Obrachunkowego, domagając się zbadania, czy przy zakupie i późniejszej sprzedaży nieruchomości nie doszło do uszczerbku w publicznych finansach. Sprawą zajmują się również organy wymiaru sprawiedliwości.
Pytanie jest więc proste: dlaczego władze Madrytu potrzebowały akurat takiego lokalu i czy wydanie na niego 6,3 mln euro było uzasadnione?
Madryt dla milionerów
Sprawa penthouse'u byłaby politycznie kłopotliwa w każdym mieście. W Madrycie ma jednak dodatkowy wymiar. Stolica Hiszpanii przeżywa bowiem prawdziwy boom na rynku nieruchomości. Do miasta napływa zagraniczny kapitał, a najbardziej prestiżowe dzielnice przyciągają bardzo zamożnych mieszkańców z całego świata.
Apartamenty w dzielnicach takich jak Salamanca, El Viso czy Chamberí stały się symbolem nowego Madrytu – miasta, które coraz mocniej konkuruje z Londynem, Paryżem czy Dubajem o najbogatszych mieszkańców. Problem polega na tym, że ten sam boom podnosi ceny mieszkań i najmu dla pozostałych mieszkańców.
W części centralnych dzielnic proces gentryfikacji przybrał taką skalę, że z miasta wypychani są już nie tylko najbiedniejsi. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie także przedstawicielom klasy średniej.
Madryt przyciąga jednocześnie zamożnych inwestorów z Ameryki Łacińskiej, m.in. z Meksyku i Wenezueli. Pomaga im korzystna polityka podatkowa regionu. Wśród rozwiązań wprowadzonych przez administrację Ayuso znajduje się m.in. 99-procentowa ulga w podatku od spadków i darowizn.
To jeden z filarów modelu gospodarczego promowanego przez Ayuso: niższe podatki, przyciąganie kapitału i uczynienie Madrytu jednym z najbardziej konkurencyjnych regionów Europy. Tyle że sukces ma swoją cenę.
Miasto, w którym coraz trudniej mieszkać
W Madrycie rośnie liczba osób, których nie stać na wynajem normalnego mieszkania. Pojawiają się rozwiązania przypominające japońskie hotele kapsułowe, w których mieszkańcy lub turyści korzystają z boksów o powierzchni zaledwie kilku metrów kwadratowych.
Javier Gil, badacz Hiszpańskiej Narodowej Rady Badań Naukowych (CSIC) i autor książki "Generation Tenant", ostrzega, że coraz więcej osób z powodu wysokich kosztów najmu korzysta z przestrzeni, które nie są przystosowane do normalnego życia.
Jednym z najbardziej ekstremalnych przykładów są niewielkie pomieszczenia gospodarcze czy boksy, które zaczynają pełnić funkcję prowizorycznych mieszkań.
Problem widać również w liczbach. Przeciętne gospodarstwo domowe potrzebuje w Madrycie niemal 18 lat dochodów, aby kupić mieszkanie. Ceny nieruchomości rosną szybciej niż możliwości finansowe wielu mieszkańców.
I właśnie dlatego historia penthouse'u za 6,3 mln euro tak mocno rezonuje. Nie chodzi wyłącznie o jeden luksusowy apartament. Chodzi o pytanie, dla kogo właściwie jest dzisiejszy Madryt. Dla zagranicznych inwestorów kupujących kolejne mieszkania w najbardziej prestiżowych dzielnicach? Dla zamożnych mieszkańców, których przyciągają niskie podatki? Czy również dla ludzi, którzy pracują w mieście, ale coraz częściej nie są w stanie pozwolić sobie na własne mieszkanie?
Penthouse w Chamberí stał się symbolem tego paradoksu. Władze regionu wydały miliony euro na nieruchomość, która miała służyć jako tymczasowa przestrzeń do pracy. W tym samym czasie mieszkańcy Madrytu coraz częściej walczą o coś znacznie bardziej podstawowego – o możliwość znalezienia mieszkania, na które ich stać.
Madryt chce być miastem dla najbogatszych. Coraz większym pytaniem staje się jednak to, czy pozostanie jeszcze miastem dla jego mieszkańców.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.