Echa konfliktu Ukrainy i Korei Południowej. W Seulu zapadła ważna decyzja

Korea Południowa wycofała ośmiu dyplomatów z Ukrainy w związku ze sporem dyplomatycznym dotyczącym przekazania dwóch północnokoreańskich jeńców.
Minister spraw zagranicznych Cho Tae-yul wskazał, że powodem decyzji jest także utrzymujące się zagrożenie rosyjskimi atakami powietrznymi na terytorium Ukrainy.
Mimo napiętej sytuacji Seul zapewnia, że utrzymuje wsparcie humanitarne dla Ukrainy oraz zaangażowanie w międzynarodowe działania na rzecz zakończenia wojny.
Korea Południowa zdecydowała o wycofaniu ośmiu dyplomatów z Ukrainy z powodu sporu dyplomatycznego. Jak podaje Yonhap, szef południowokoreańskiego MSZ Cho Tae-yul podkreślił, że decyzja została podjęta, bo Kijów nie podjął starań, żeby zażegnać spór. Dodał także, że innym powodem było zagrożenie atakami z powietrza rosyjskich sił. Na początku października Seul wycofał swojego ambasadora z Ukrainy,
Część dyplomatów wciąż pozostaje w Ukrainie
Tae-yul zaznaczył, że pomimo wycofania ośmiu dyplomatów, w Ukrainie pozostaną pracownicy niezbędni do działania ambasady i zapewnienia obywatelom Korei Południowej ochrony. Tym bardziej w obliczu trwających ataków ze strony Rosji.
Wspomniana agencja przekazała, że ministra zapytano o możliwość pogorszenia relacji z Kijowem. Według niego może się to zdarzyć, jeżeli konflikt będzie eskalował. Podkreślił przy tym, że pozostaje w kontakcie z szefem ukraińskiego MSZ, aby "jak najszybciej rozwiązać tę kwestię".
Mimo konfliktu, Tae-yul zaznaczył, że południowokoreańskie wsparcie dla Ukrainy się nie zmieni. Korea Południowa nadal zamierza udzielać się na konferencjach dotyczących odbudowy Ukrainy, udzielać pomocy humanitarnej i angażować się w międzynarodowe działanie mające na celu zakończenie wojny.
Konflikt między Koreą Południową a Ukrainą. O co chodzi?
W drugiej połowie września Wołodymyr Zełenski poinformował publicznie o przekazaniu Seulowi dwóch północnokoreańskich jeńców. Przerodziło się to w konflikt, bo według Korei Południowej miało to pozostać tajne. Z kolei Ukraina utrzymywała, że nie było mowy o takich ustaleniach.
Li Dze Mjung, prezydent Korei Południowej, zażądał przeprosin od Kijowa i zapowiedział "podjęcie dodatkowych środków", choć wówczas nie sprecyzował, o jakie działania mu chodzi. W odpowiedzi Andrij Sybiha stwierdził, że cała sytuacja była "dyplomatycznym nieporozumieniem", a Korea Południowa pozostaje ważnym państwem.
"Ważne, ważniejsze". Ci posłowie unikają Sejmu jak ogniaINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.