Klub dostał teren za 20 tys., deweloper kupił go za miliony. Co dalej z kontrowersyjną inwestycją w Gdańsku?

„Nie możemy pozwolić, by interes deweloperów był ważniejszy od pokoleń Polaków i ochrony polskiego dziedzictwa narodowego” – tak o planowanej inwestycji na terenie dawnego Klubu Sportowego Gedania w Gdańsku pisze poseł PiS Kacper Płażyński. Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz wydała w I instancji decyzję o pozwoleniu na kontrowersyjną inwestycję. KS Gedania otrzymała prawo do użytkowania wieczystego od miasta z 99-procentową bonifikatą za około 20 tys. zł. Później sprzedano je deweloperowi za 16,5 mln zł.
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
Planowany obiekt usługowy ma mieć cztery kondygnacje nadziemne i wysokość 15 metrów. W budynku przeznaczonym na usługi turystyczne ma się znaleźć 414 lokali i 421 miejsc postojowych. Obok zaplanowano pełnowymiarowe boisko piłkarskie o wymiarach 79 na 115 metrów.
Historyczny pomnik upamiętniający zamordowanych w czasie II wojny światowej członków klubu Gedania, którzy krzewili polskość w Gdańsku (znajdujący się obecnie na terenie dawnego klubu) ma zostać docelowo wkomponowany we wnękę elewacji frontowej nowego obiektu, a na czas budowy trafić na teren sąsiedniej parafii.
Urząd przekazał PAP, że decyzję o pozwoleniu na budowę przy ul. Kościuszki wydał 22 czerwca 2026 r. Wydział Urbanistyki i Architektury UM w imieniu prezydent Gdańska dla spółki Nowa Gedania. Magistrat zaznaczył, że projekt ma wszystkie wymagane uzgodnienia konserwatorskie i jest zgodny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.
Decyzja I instancji została podtrzymana w toku odwoławczym przez wojewodę pomorskiego 1 września 2026 r. i obecnie czeka na rozstrzygnięcie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego po skardze wniesionej przez wspólnotę mieszkaniową nieruchomości sąsiadującej z terenem inwestycji.
„Walka o Gedanię trwa”
Sprawa pozwolenia na budowę była przedmiotem posiedzenia sejmowej Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu, które odbyło się na początku października.
Pomorski konserwator zabytków zgodził się na budowę, niszcząc bezpowrotnie ten teren i odbierając mu walory historyczne – oświadczył wówczas Płażyński.
Poseł przywołał uchwałę Głównej Komisji Konserwatorskiej z 17 czerwca 2020 r., w której eksperci orzekli, że zabudowa spowoduje uszczerbek wartości historycznych terenu, zniekształci jego układ oraz zniszczy oś widokową w kierunku Kościoła św. Stanisława Biskupa.
Płażyński odniósł się też do tej kwestii w poniedziałkowym wpisie w mediach społecznościowych. „Walka o Gedanię trwa!” – zaznaczył poseł. „Niestety, kolejny raz kolejny deweloper chce to miejsce bezpowrotnie zniszczyć - nie możemy pozwolić, by interes deweloperów był ważniejszy od pokoleń Polaków i ochrony polskiego dziedzictwa narodowego! Gedania to nie tylko dawny klub sportowy, ale symbol odwagi i polskości w niezwykle trudnych czasach Wolnego Miasta Gdańska” – napisał i podkreślił, że od pół roku trwa oczekiwanie na unieważnienie przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego uzgodnienia wydanego przez pomorskiego konserwatora zabytków.
Wiceminister kultury, generalna konserwator zabytków Bożena Żelazowska przekazała w trakcie sejmowej komisji, że po otrzymaniu wyjaśnień od konserwatora wojewódzkiego wniosek o uchylenie uzgodnienia w trybie nadzorczym zostanie przekazany do Głównej Komisji Konserwatorskiej.
Teren przy ul. Kościuszki w okresie międzywojennym (tzw. Polenhof) stanowił jedno z najważniejszych centrów życia społecznego, sportowego i patriotycznego mniejszości polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku.
Miasto straciło miejsce pamięci
W 2005 r. KS Gedania otrzymał od miasta prawo do wieczystego użytkowania terenu z 99-procentową bonifikatą za około 20 tys. zł. Teren miał służyć celom sportowo-edukacyjnym. W kwietniu 2017 r. grunt sprzedano deweloperowi za 16,5 mln zł, po czym obszar wpisano do rejestru zabytków. W 2021 r. działkę za 20,24 mln zł nabyła spółka Nowa Gedania.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.