ESPN DeportesTebas responde a Real Madrid por quejas de arbitraje: "Cortina de humo"Bollywood HungamaSrikanth honoured with National Film Award for Best Hindi Film; producer Bhushan Kumar receives prestigious honour from President Droupadi MurmuInquirerBukidnon cops intensify school security in aftermath of shootingsESPNTransfer rumors, news: Liverpool, Arsenal, Man City in race for Feyenoord defenderDaily MaverickMicah freed: Djibouti frees top SA investigative journalist Micah ReddyRTP DesportoFábio Silva fala da estreia na seleção e do "privilégio" de jogar com Cristiano RonaldoThe Jerusalem PostTrump says he will probably let banned media back to White House if court decidesBillboardJEONGHAN and JOSHUA of SEVENTEEN Prep Debut From JxJ Side Unit, ‘DREAMSCAPE’ZDF heuteLive: Trump gegen die MedienAnime News NetworkThough I Am an Inept Villainess ‒ Episode 11Business AMHandelsverdrag tussen de EU en de Filipijnen moet afhankelijkheid van China en de VS verminderenLa PresseDouble infanticide | Pas de sortie du pénitencier pour Guy Turcotte
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, September 22, 2026

Syrena w twoim telefonie. Pan Piotr z Lublina buduje radar zagrożeń z powietrza

Translate

W ostatnich tygodniach mieszkańcy wschodniej Polski niemal codziennie dostają komunikaty związane z rosyjskimi atakami na Ukrainę. Ich treść bywa podobna: sytuacja jest monitorowana, w polskiej przestrzeni operuje lotnictwo. System ostrzegania oparty na alertach RCB w formie wiadomości SMS ma jednak poważne mankamenty. Coraz więcej ludzi przestaje zwracać na nie uwagę. Podobny problem dotyczy syren alarmowych.

Polacy nie zawsze dostają prostą odpowiedź na najważniejsze pytanie: czy to, co właśnie dzieje się na niebie, jest już realnym zagrożeniem dla mnie? "Strażnik" ma pomóc rozwiązać ten problem: zbiera możliwie dużo publicznie dostępnych sygnałów i sprawdza, czy razem tworzą niepokojący obraz sytuacji.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

"Mapy pomagają ludziom oswoić zagrożenie"

— Mam cichą nadzieję, że jestem jednym z pierwszych "urzędników", którzy zamiast tylko brać od państwa, coś temu państwu dali — mówi Onetowi Piotr Kukier z Lublina, który na co dzień pracuje w oświacie.

Historia aplikacji zaczęła się bardzo konkretnie: — W czwartek, 30 lipca o godz. 4 nad ranem w Lublinie wyły syreny, a ja ich nie usłyszałem, choć mieszkam w centrum miasta i miałem otwarte okna. Dowiedziałem się o tym rano. Postanowiłem więc zrobić sobie własną syrenę w telefonie i tego samego dnia działał pierwszy prototyp. Szybko okazało się, że ten sam problem ma mnóstwo ludzi — opowiada.

— Wiedziałem też z Ukrainy, że mapy ostrzeżeń naprawdę pomagają ludziom oswoić zagrożenie i szybciej reagować, więc szybko z samej syreny zrobiła się mapa — dodaje.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Im bliżej granicy, tym ważniejszy sygnał

"Strażnik" działa obecnie w przeglądarce pod adresem Straznik.eu. Jest też dostępny na telefonach z systemem Android. Aplikacja nie ma dostępu do danych, którymi dysponuje wojsko. Bierze jednak pod uwagę m.in. informacje o obiektach wykrytych nad Ukrainą przez system Neptun, alarmy przeciwlotnicze w ukraińskich obwodach przy granicy z Polską i komunikaty RCB.

Mapa zagrożeń dostępna w "Strażniku"

Straznik.eu

Mapa zagrożeń dostępna w "Strażniku"

Każdy z tych sygnałów ma inną wagę. Szczególnie ważne są dane o dronach i rakietach nad Ukrainą. "Strażnik" uwzględnia m.in. ich rodzaj, liczbę, odległość od polskiej granicy, kierunek lotu, wiarygodność informacji i liczbę potwierdzeń. Im poważniejszy obiekt i im bliżej granicy się znajduje, tym większy może być jego wpływ na wynik. Rakieta ma przy tym znacznie większą wagę niż zwykły bezzałogowiec.

Podobnie traktowane są alarmy przeciwlotnicze po ukraińskiej stronie. Ich znaczenie zależy m.in. od odległości danego obwodu od polskiego województwa. Alarm we Lwowie ma więc większe znaczenie dla Lubelszczyzny i Podkarpacia niż alarm w centralnych regionach Ukrainy.

Liczy się także czas. "Strażnik" nie traktuje świeżego sygnału tak samo jak informacji sprzed godziny. Stary komunikat nie powinien zbyt długo utrzymywać sztucznie podwyższonego alarmu.

Cztery punkty i telefon zaczyna reagować

Na końcu wszystko zostaje przeliczone na punkty przypisane konkretnym województwom. Wynik poniżej 2 pkt oznacza sytuację poniżej progu. Od 2 pkt pojawia się "podwyższona uwaga" i użytkownik może dostać zwykłe powiadomienie. Od 4 pkt mamy do czynienia z "wysokim priorytetem". Aplikacja może uruchomić dźwięk syreny i wibrację w telefonie. Alert trafi tylko do osób, które wskazały dane województwo jako obserwowane.

W "Strażniku" można ustawić lokalizację, która nas interesuje. Dzięki temu dostaniemy specjalny alert o zagrożeniu

Straznik.eu

W "Strażniku" można ustawić lokalizację, która nas interesuje. Dzięki temu dostaniemy specjalny alert o zagrożeniu

— Idea "Strażnika" to dać ludziom oczy. Alert RCB mówi, że jest zagrożenie, ale nic więcej. Kiedy widzimy, co dzieje się na niebie, przynajmniej na podstawie ogólnodostępnych źródeł, panika albo zdenerwowanie przy kolejnym alercie zamienia się w zrozumienie i czas na przygotowanie — tłumaczy pan Piotr.

"Strażnik" może się pomylić

Autor "Strażnika" określa go jako "nieoficjalne wczesne ostrzeganie". Aplikacja nie zastępuje alertów RCB i syren. Wykorzystywane źródła mogą się mylić, spóźniać albo w ogóle nie zawierać informacji o niebezpieczeństwie.

Jeżeli pocisk porusza się bardzo szybko, może nie być wystarczająco dużo czasu, żeby publiczne źródła zdążyły wygenerować sygnał. Jeżeli obiekt nie jest widoczny w wykorzystywanych danych, algorytm go nie zobaczy.

"Cywilna Tarcza Wschód". Pan Piotr nie wyklucza współpracy z państwem

Dziś Strażnik działa na Androidzie i w przeglądarce. Autor przygotował również wersję na iPhone'a, która jest w trakcie procesu publikacji w App Store. Najbliższym rozwinięciem projektu ma być drugi moduł — Grota. Wykorzysta bazę Państwowej Straży Pożarnej i pokaże użytkownikowi trasę do najbliższego miejsca schronienia.

Pan Piotr pracuje nad projektem samodzielnie: — Od początku to inicjatywa non profit. Uważam, że są obszary życia, na których nie powinno się zarabiać, a już na pewno nie powinno się żerować na strachu i poczuciu zagrożenia. Dlatego "Strażnik" nie jest płatny i nie ma reklam. Zostawiłem jedynie możliwość postawienia "kawy", czyli symbolicznego, dobrowolnego wsparcia — opowiada.

Mieszkaniec Lublina nie wyklucza jednak współpracy z państwem. Marzy mu się zbudowanie najlepszego systemu ostrzegania ludności cywilnej na wschodniej flance NATO.

— Gdyby uwzględnić dane, którymi dysponuje państwo, oczywiście bez ujawniania wprost informacji, które nie mogą być ujawnione, można by ostrzegać ludzi dużo bardziej precyzyjnie. A gdyby do tego dołączyły Litwa, Łotwa, Estonia, Słowacja, Węgry, Rumunia i oczywiście Ukraina, moglibyśmy mówić o prawdziwej cywilnej Tarczy Wschód — mówi.

View the original on Onet

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.