ESPNBold predictions: Players our experts feel differently about than seemingly everyone elseESPN DeportesApelación mantiene cuatro partidos de sanción a Vinícius por jalón de cabelloInquirerSolar-powered irrigation system offered to Ilocos Norte farmersThe Jerusalem Post'This is our homeland': Netanyahu responds to Obama accusations that Israel stole Palestinian landZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDF20 Minuten«Im Worst Case verlieren Menschen das Vertrauen in die Justiz»Rai NewsPomeriggio 24 - Puntata del 16/10/2026VarietyMartin Scorsese Recalls His Last Conversation With Federico Fellini in New Doc Premiering at Rome Film Festival: ‘Thank You, I’ll See You Soon’ (EXCLUSIVE)South China Morning PostZelensky asks EU for extra $79 billion to sustain Ukraine’s war effortScreen RantPlayStation 4 Gamers Surprised With Free PS5 Remaster, No PS Plus NeededWirtualna PolskaKierwiński idzie do prokuratury. Chodzi o ataki na policjęVilaWebEl primer ministre britànic rebutja un nou referèndum d’independència a Escòcia: “Es perd massa temps amb drames”
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, October 16, 2026

Odwołany wywiad z Olgą Tokarczuk. "Zbyt konfrontacyjny ton" i pytania "niezwiązane z tematem"

Translate
Olga Tokarczuk

Natalie Portman przeprowadziła rozmowę z Olgą Tokarczuk

Źródło wideo: Fakty o Świecie TVN24 BiS

Źródło zdj. gł.: PAP/Maciej Kulczyński

Zaplanowany wywiad z Olgą Tokarczuk nie odbył się z powodu "zbyt konfrontacyjnego tonu" pytań - doniosła w ubiegłym tygodniu "Rzeczpospolita". Wydawnictwo Literackie w odpowiedzi oświadczyło, że wśród przesłanych pytań "znalazły się liczne, niezwiązane z uzgodnionym tematem rozmowy" i zarzuciło autorowi "brak wystarczającego przygotowania merytorycznego". Głos w sprawie zabrała też Fundacja Olgi Tokarczuk, która - zdaniem dziennikarza "Rz" - "nakręca niechęć" wobec autora.

W sobotę, 10 października, "Rzeczpospolita" opublikowała tekst pod tytułem "Nasz wywiad z Olgą Tokarczuk się nie odbył. Przez 'przesadnie konfrontujące' pytania". Jego autor Adam Pantak przekazał, że w związku z premierą najnowszej powieści pisarki pod tytułem "Świata jest za dużo" chciał "porozmawiać z noblistką i zadać jej nurtujące go od lat pytania m.in. o wpisywanie jej twórczości w rozmaite konteksty, stosunek do teatralnych adaptacji jej prozy, wiarę w celowość procesu dziejowego (...), o opinię na temat replikowania przemocy w sztuce".

Olga Tokarczuk

Olga Tokarczuk

Źródło zdjęcia: PAP/Maciej Kulczyński

Dziennikarz "Rzeczpospolitej" napisał, że prośba o rozmowę spotkała się z zainteresowaniem autorki, lecz Wydawnictwo Literackie, które wydało książkę Tokarczuk, zastrzegło, że "z uwagi na napięty grafik Olga Tokarczuk nie znajdzie czasu na rozmowę, ale odpowie na pytania pisemnie". Autor przygotował więc 25 pytań do noblistki.

Jak pisze "Rz", tydzień po przesłaniu pytań do autora zadzwoniła przedstawicielka wydawnictwa i powiedziała, że nie przekaże ich Tokarczuk. Uzasadniła to "zbyt konfrontacyjnym tonem". "W pisemnej odpowiedzi od wydawnictwa czytam, że przesłane przeze mnie pytania odbiegają od zakresu tematycznego, który nakreśliłem przed lekturą 'Świata jest za dużo' i z tego powodu nie trafią do noblistki. O konfrontacyjnym tonie tym razem nie ma ani słowa" - pisze dziennikarz "Rz".

Zdaniem Pantaka istotą problemu jest "radykalne zamknięcie możliwości dialogowania, konfrontowania jednej z najważniejszych polskich intelektualistek z jej własnymi tezami albo tym, jak można je czytać". W "Rz" czytamy, że w tym przykładzie widać "istotę choroby trawiącej polskie życie intelektualne". "Dociekliwość bywa nazywana atakowaniem, potrzeba klaryfikacji czepianiem się o słówka, pytania zbudowane na dialektycznym modelu teza-antyteza sprowadzaniem poglądów polemisty do absurdu. Z założenia celem każdego pytającego, który wychodzi poza gładkie formułki, jest zaoranie, zgrillowanie, ośmieszanie pytanego" - napisał autor.

W podsumowaniu Pantak zaapelował o to, "byśmy nie zamieniali intelektualnego sporu na rzecz pseudodyskusji". "Od poklepywania się po plecach jeszcze nikomu nie przybyło mądrości" - stwierdził.

Oświadczenie Wydawnictwa Literackiego w sprawie wywiadu Olgi Tokarczuk

Na tekst "Rz" w poniedziałek zareagowało Wydawnictwo Literackie. W oświadczeniu potwierdziło, że dziennikarz przesłał zapytanie dotyczące wywiadu z Tokarczuk i - jak napisano - "podał tematy rozmowy". Dziennikarz został poinformowany o pisemnej formie wywiadu i "wyraził zgodę na taką formę rozmowy" - czytamy.

"Pytania zostały przesłane do wydawnictwa i po zapoznaniu się z ich treścią podjęto decyzję, że poziom merytoryczny i sposób skonstruowania niektórych z pytań uniemożliwia przekazanie ich autorce" - napisało wydawnictwo. W oświadczeniu czytamy, że "wśród pytań znalazły się liczne, niezwiązane z uzgodnionym tematem rozmowy".

Wydawnictwo Literackie przekazało, że "dziennikarzowi został udostępniony do lektury tekst". "W wywiadzie pojawiło się na przykład pytanie 'Kim jest narratorka w pani nowej powieści? I czy ona zna plan'? W powieści nie ma jednej narratorki, co w opinii wydawcy świadczy o braku wystarczającego przygotowania merytorycznego do rozmowy" - stwierdziło wydawnictwo.

W oświadczeniu czytamy, że "w związku z licznymi aktywnościami zawodowymi autorka nie ma czasu, by odpowiedzieć na wszystkie prośby dotyczące wywiadów". "W miarę możliwości przyjmuje zaproszenia do rozmowy i wtedy jako wydawca mamy obowiązek zadbać o to, by wywiady dotyczyły uzgodnionych zakresów tematów" - napisano.

Wpis Fundacji Olgi Tokarczuk

We wtorek głos w sprawie zabrała Fundacja Olgi Tokarczuk. We wpisie na Facebooku czytamy, że fundacja postanowiła podsumować "następną awanturę internetową z autorką w roli głównej". Zaproponowano też "swoistą zabawę".

Fundacja pisze, że "człowiek reprezentujący dziennik 'Rzeczpospolita'" zwrócił się z prośbą o wywiad z Tokarczuk, a autorka wyraziła na niego zgodę w pisemnej formie. "Pytania nadesłał, ale z powodu ich miałkości oraz faktu, że większość nie miała nic wspólnego z proponowanym pierwotnie przez samego zainteresowanego tematem, Wydawnictwo Literackie zdecydowało, iż nie przekaże ich Oldze, co człowiekowi reprezentującemu dziennik 'Rzeczpospolita' oznajmiono" - napisała Fundacja Olgi Tokarczuk. "Bardzo ten gest ochrony autorki przed ludźmi, którzy uważają, że mogą marnować czas innych ludzi, wykonując swoją pracę na poziomie piaskownicy, doceniamy" - dodano.

"Naiwnością byłoby sądzić, że rzecz cała na wytknięciu (niepublicznym) niekompetencji i złych intencji człowieka reprezentującego dziennik 'Rzeczpospolita' się zakończy" - czytamy. Autorzy napisali, że "człowiek ten opublikował spory tekst w swoim dzienniku, w którym sytuację opisał, przedstawiając się - w jakimś sensie histerycznie, a na pewno nieporadnie - jako ofiara walki o ideały wolnego dziennikarstwa, o prawo do zadawania każdemu niewygodnych pytań dla dobra świata i dyskursu". "Rz" - według fundacji - "postanowiła artykuł opublikować, a następnie grzać temat, gdzie się da".

"Martwiliśmy się już, że siły ciemności nie odezwą się przed nadchodzącą premierą nowej powieści Olgi, nie spróbują się na niej wylansować, ponownie podważyć autorytet pisarki, podzielić czytelników kłamstwami o autorce, strojąc się w szaty obrońców wartości i wreszcie: zadbać o kondycję ulubionego sportu wielu ludzi - prześcigania się w mowie nienawiści" - napisali autorzy.

Zabawa, którą zapowiedziała fundacja, to wybór kilku pytań z wywiadu. "Postanowiliśmy pofantazjować, jak mogłaby odpowiedzieć na nie Olga Tokarczuk". Podkreślono, że odpowiada na nie fundacja, a nie pisarka.

Odpowiedź "Rzeczpospolitej"

W czwartek "Rz" odpowiedziała fundacji. Pantak napisał, że "swoim gorączkowym oświadczeniem" organizacja "udowodniła tezę" przytoczoną w pierwszym tekście, w którym autor opisał "chorobę trawiącą polskie życie intelektualne".

Zdaniem Pantaka fundacja noblistki zachęca swoich obserwatorów do fali hejtu na autora. "Nakręcając niechęć wobec mnie, Fundacja Olgi Tokarczuk zdaje się przypisywać mi odpowiedzialność za komentarze wywołane powierzchownymi i pełnymi uproszczeń umówieniami tego, co napisałem" - napisał. "Tymczasem spod moich palców nie wyszło ani jedno nieprawdziwe, pozbawione szacunku czy tym bardziej nienawistne sformułowanie pod adresem Olgi Tokarczuk ani jej współpracowników. Zadawanie pytań jest zaś powinnością dziennikarza" - stwierdził.

W tekście "Rz" czytamy, że "niewygodne pytania nie są bronią wymierzoną w pytanego, ale rzucaną mu tratwą". "Pozwalają przecież opowiedzieć o tym, co kontrowersyjne, na własnych warunkach. I przeciąć spekulacje" - stwierdził autor, który ponowił zaproszenie do rozmowy. Zaznaczył jednak, że wolałby odbyć ją na żywo.

Część pytań do Olgi Tokarczuk

Autor w swoich tekstach przytoczył kilka pytań, które przygotował do noblistki. Kilka z nich w odpowiedzi na tekst "Rz" zacytowało też Wydawnictwo Literackie. W żadnym z tekstów i oświadczeń nie ma jednak pełnej listy pytań. Poniżej przytaczamy te, które pojawiły się w tekstach Pantaka i oświadczeniu wydawnictwa. Nie jest jasne, w jakiej kolejności miały pojawić się w wywiadzie.

  • "Dlaczego świata jest za dużo?";
  • "W pani prozie nawet beżowy płaszcz nie jest po prostu płaszczem, ale przedmiotem nadającym koledze jednego z bohaterów 'zdolność przekonywania', ulica nie jest ulicą, kamienica kamienicą. Może to nie świata, ale metafor, za pomocą których go pani szkicuje, jest za dużo?";
  • "Zrujnowane miasto jako pierwsza w posiadanie bierze przyroda - paprocie, mrówki. Tak jakby natura była równoprawnym bohaterem świadomym tego, że skończyła się wojna. Z kolei losy bohaterów splatają się w przedziwną mozaikę wzajemnych zależności i zaskakujących powiązań. Nie za bardzo baśniowo?";
  • "Wierzy pani w celowość procesu dziejowego, ducha dziejów Hegla? 'Czy istnieje coś takiego jak plan?' - powtarzam pani pytanie z eseju 'Lalka i perła'";
  • "Jaką część 'Świata jest za dużo' napisała sztuczna inteligencja?";
  • "Wie pani, że ludzie będą wrzucać pani nowe teksty do detektorów AI?";
  • "Co pani czuje, gdy Tokarczuk to dla wielu dziś ta od nazywania AI 'kochaną'?";
  • "Ludzie przyprawiają pani rozmaite gęby, czy może pani je sobie sama przyprawia, a inni jedynie bezwzględnie to wykorzystują?";
  • "Co pani myśli, gdy słyszy, że jako noblistce nie wszystko pani wypada? Tylko szczerze";
  • "Jako Polacy wykorzystaliśmy 'markę Tokarczuk' do promocji za granicą rodzimej kultury?";
  • "A co, gdy jest pani zapisywana do konkretnej partii?";
  • "Kim jest narratorka w pani nowej powieści? I czy ona zna plan?";
  • "Nie napawa się pani opisami wojennych okrucieństw, pomimo że tematyka powieści dawałaby ku temu pretekst. Dlaczego? 14 lutego w Nowym Teatrze oglądaliśmy razem 'Europę' Krzysztofa Warlikowskiego. Nie zaskoczył pani ogrom brutalności na scenie? Replikując przemoc, przestrzegamy przed nią odbiorcę czy raczej z nią oswajamy? Czy twórcy karmiący nas dosadnymi obrazami zła nie popełniają grzechu literalizmu, przed którym przestrzegała pani w Sztokholmie? Pani twórczość wielokrotnie przenoszono na deski teatru. Teza, którą w inscenizacji 'Ksiąg Jakubowych' stawia Michał Zadara, głosi, że źródłem wszystkich sporów czy wręcz całego zła jest religia. Podpisałaby się pani pod tym stwierdzeniem?".
View the original on TVN24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.