"Tymczasem na granicy polsko-rosyjskiej...". Nie tak to wygląda
"W jaki sposób Ukraina jest buforem dla Polski?". Dwa cele przekazu i mapy
Źródło wideo: Konkret24
Dziesiątki tysięcy wyświetleń generuje zdjęcie, mające pokazywać rzekome zabezpieczenie polsko-rosyjskiej granicy. "Podobno Ukraina broni Europy, a w tym Polski przed Rosjamami... Tymczasem na granicy polsko-rosyjskiej..." - napisał 7 października 2026 roku na X polski internauta, który do swojego posta załączył zdjęcie (pisownia wszystkich postów oryginalna). Widzimy na nim piaszczystą plażę, w poprzek której biegnie niski płot - wysokości ok. jednego metra - zrobiony z siatki. To łatwe do przekroczenia ogrodzenie ma być rzekomo barierą na granicy. Wpis w krótkim obejrzano niemal 130 tys. razy.
To samo zdjęcie opublikował na X polskojęzyczny profil znany nam z szerzenia dezinformacyjnych przekazów. Jego autor napisał po angielsku: "Tymczasem polsko-rosyjska granica". Te wpis wygenerował ponad 25 tys. wyświetleń. Zdjęcie siatki internauci rozpowszechniają także na Facebooku.
FAŁSZ
Według internautów zabezpieczeniem polsko-rosyjskiej granicy jest płot z siatki
Źródło zdjęcia: x.com, Facebook
Wielu komentujących cytowane wpisy internautów uwierzyło, że to rzeczywiście płot graniczny. "Ufff...dobrze, że jeszcze stoi. Wczoraj strasznie wiało"; "Bezpiecznie i stabilnie. Boją się nas ruskie"; "Nikt nie wedrze się do naszego Imperium! Nawet na metr!"; "Nawet mysz się nie prześliźnie"; "To jest ta słynna zapora Tuska?..." - pisali z ironią. Byli jednak też tacy, którzy podważali prawdziwość wpisów. "To nie jest granica. Proszę nie manipulować" - przestrzegał jeden z nich.
Z kole na przełomie września i października użytkowniczka zamieściła na Facebooku jeszcze inne zdjęcie z "granicy" na Mierzei Wiślanej. W pierwszym wpisie napisała: "Polsko-rosyjska granica jest symboliczna i realnie dowodzi, że w Polsce nikt nie traktuje poważnie lamentów polskiego MSZ i mediów o groźbie napadu Rosji na nasz kraj". Dodała dwa zdjecia - pierwsze, na którym widać czerwony znak STOP i białą tablicą informacyjną skierowaną do turystów. Na drugim pozuje przed płotem. Kilka dni później zamieściła nowy wpis. "Kolejne piękne zdjęcie naszej polsko-rosyjskiej granicy. Rząd tymczasem ciągle bredzi o zagrożeniu Polski ze strony Rosji. I szykuje się, ponoć na wojnę. Ale granicy - nie strzeże. Dla mało zorientowanych: z przodu - Polska, z tyłu, za 'druciakiem' Rosja" - napisała internautka. Na towarzyszącym zdjęciu płotek wchodzi do wody.
FAŁSZ
Wpisy użytkowniczki Facebooka, które rzekomo pokazują granicę na Mierzei Wiślanej. Zdjęcie zostało zanonimizowane przez redakcję.
Źródło zdjęcia: Facebook
Gdzie jest granica
Lądowa granica Polski z Rosją liczy 210 kilometrów, z czego 850 metrów to odcinek przecinający plażę na Mierzei Wiślanej. Dalej jest obwód królewiecki. Jednak zdjęcie, które rozpowszechniają internauci (w tym zdjęcia publikowane przez internautkę na Facebooku), wcale nie przedstawia płotu na granicy polsko-rosyjskiej. Tak naprawdę to fragment plaży na Mierzei Wiślanej znajdujący się na terenie starej rybackiej miejscowości Piaski (Stara Karczma); obecnie w granicach administracyjnych Krynicy Morskiej. Tuż obok ogrodzenia z siatki jest wejście nr 1 na plażę w Piaskach.
Rzeczywista granica jest natomiast niecałe 400 metrów dalej na wschód. To nie pierwszy raz, gdy w sieci krążą zdjęcia płotu z siatki, a internauci opisują je jako umocnienie polskiej granicy z Rosją. Podobny przekaz weryfikowaliśmy w Konkret24 już w czerwcu 2024 roku.
Wówczas Straż Graniczna potwierdziła nam, że od siatki do faktycznej granicy jest kilkaset metrów. Rzeczniczka prasowa Komendanta Morskiego Oddziału Straży Granicznej, ppor. Katarzyna Przybysz w rozmowie z Konkret24 wskazała, że Straż Graniczna jest regularnie o tę sprawę pytana. - Ta siatka nie jest na granicy i nie ma z nią nic wspólnego. Granica jest znacznie dalej, w odległości kilkuset metrów - wyjaśniła i dodała, że tym miejscu funkcjonariusze pełnią swoją służbę całą dobę i że na granicy znajduje się wiele urządzeń elektronicznych, w tym monitorujących ruch.
Gdzie jest granica polsko-rosyjska na Mierzei Wiślanej - to nie jest ta często fotografowana siatka w miejscowości Piaski
Do rzeczywistej granicy z Rosją nie wolno zbliżać się bez specjalnego pozwolenia. Przez to w sieci nie ma zbyt wielu materiałów, pokazujących, jak naprawdę wygląda granica z polsko-rosyjska na Mierzei Wiślanej. Jednak ppor. Katarzyna Przybysz opisała, że na terenie plaży i wydm nie ma płotu. Jest za to pas drogi granicznej, odpowiednie słupy i tablice.
Na platformie YouTube dostępny jest film opublikowany w lutym 2024 roku przez anonimowego internautę. Mężczyzna pojechał wraz z patrolem Straży Granicznej pod samą granicę z Rosją. Autor powstanie filmiku uzasadnia tym, że "panuje pewne niezrozumienie, jak tam jest wszystko zorganizowane, gdzie jest granica". Pokazując siatkę na plaży w Piaskach, mówi: "Słuchajcie, to jeszcze nie jest Rosja. Tu za tym płotem jest jeszcze terytorium Polski". Na filmiku widać, że na przedłużeniu siatki z plaży, w lesie i na wydmach jest płot oraz szlabany. Gdy dociera do faktycznej granicy, widać, że na plaży i wydmach płotu nie ma. Stoją zaś tabliczki z informacjami: "Pas drogi granicznej" i "Granica państwa. Przekraczanie zabronione", a także monolit graniczny ze szczerbinką, przez którą biegnie linia graniczna, numerem i rosyjskim orłem. Jest również stalowa wieża - stawa nabieżnika granicznego, która wraz z drugą, ustawioną dalej także wyznaczają linię graniczną.
Te same obiekty znaleźliśmy na zdjęciach opublikowanych w sierpniu 2021 roku na grupie na Facebooku "I love Mierzeja Wiślana". Widać na nich także słupki graniczne i starą budkę wartowniczą.
Zdjęcie sprzed kilku lat
Poza tym zdjęcie, które teraz krąży w sieci, najprawdopodobniej nie jest też aktualne. Za pomocą odwróconego wyszukiwania obrazem znaleźliśmy je na blogu podróżniczym mynaszlaku.pl. Opublikowano je tam 10 kwietnia 2020 roku. Autorzy bloga w opublikowanym tekście wskazali jednak, że rzeczywista granica znajduje się kawałek za wspomnianym wcześniej szlabanem.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.