Atak Rosji przy granicy Polski. Gen. Polko: musimy przestawić myślenie, to jest stan wojny
— Mam nadzieję, że ten najgorszy scenariusz się nie sprawdzi, ale niestety dotychczasowe zdarzenia potwierdzają, że także najgorsze warianty są możliwe — mówił szef rządu w niedzielę na specjalnej odprawie w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Czytaj nas częściej w Google
Gen. Polko: Komunikaty są z gruntu złe. Tylko sieją strach
— Oczekiwałbym od rządzących, żeby nam przekazywali bardziej konkretne komunikaty. Co to znaczy "najgorszy scenariusz"? I co mają znaczyć pozbawione większego sensu ostrzeżenia RCB, że jest "zagrożenie z powietrza". Przecież to władze jako pierwsze powinny same siebie przeszkolić, żeby nas ostrzegać jaśniej i bardziej zrozumiale — mówi Onetowi gen. Roman Polko, były szef GROM.
— Poprzez taką złą komunikację siejemy strach — zaznacza. — I potrzebne są nie pokazówki, nie jakieś "specjalne odprawy", które niczemu nie służą, tylko realne działania. Bo zagrożenie jest poważne — wskazuje gen. Polko.
"To jest stan wojny. Mogą pozbawić nas wody, prądu, internetu i usług bankowych"
Wojskowy podkreśla, że rosyjskie ataki to nie są już przypadki, a cała seria zdarzeń. — Oni nie atakują już atrapami, tylko rakietami z materiałem wybuchowym, na serio, a nie żeby postraszyć. Dlatego musimy zacząć się przyzwyczajać, że żyjemy w stanie wojny — mówi gen. Polko. — Rosja strzela, a Polska jest celem. Kolejnym krokiem jest uderzenie w konkretny obiekt — przestrzega.
— Eskalacja następuje — mówi gen. Polko. — Ona idzie w kierunku uderzenia w infrastrukturę krytyczną. Chodzi o to, żeby pozbawić nas wody, prądu, internetu, usług bankowych... Długo można by wymieniać, ale premier na ten cel ataku właśnie powinien wskazać. Bo jak on mówi, że może "nastąpić najgorsze", to ludzie odruchowo myślą, że będą spadać bomby, że jednostki pancerne staną na granicy. A to nie będzie taka wojna — wyjaśnia były szef GROM.
— Może nas czekać terror, dywersja, ataki na linie kolejowe, uderzenia przy granicy i wszystko to pod obcą flagą. Oby to do polityków dotarło — przekonuje.
"Zagrożenie jest dziś jedno — rosyjskie"
Gen. Polko wskazuje, że komentarze części polityków dowodzą, że są oni albo podatni na narrację Kremla, albo zamykają oczy na rzeczywistość. — Jak słyszę komentarze, że ataki to wina Ukraińców, że trzeba zamknąć granicę i przestać ich wspierać, jest to naprawdę proszenie się o katastrofę — mówi. — Bo jeśli Polska by tak zrobiła, Rosja szybko pokonałaby Ukrainę i od razu zajęła się nami — wyjaśnia.
Były szef GROM przekonuje, że mamy do czynienia ze stałą strategią Rosji, znaną pod nazwą "doktryna Gierasimowa". — Oni rozmywają granice wojny i pokoju. I najpierw infekują umysły atakowanego narodu tak, żeby zasiać niepewność, wskazać fałszywego wroga, zasiać chaos. I część polityków, głównie prawicy, niestety się na to łapie — podkreśla.
— A nam potrzeba jedności i skupienia się na jedynym, realnym dziś zagrożeniu. Jest nim Rosja — mówi gen. Polko.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.